Urząd Miasta w Rzeszowie. Piwo tak, wódka nie? Rzeszowscy radni pogrzebali zakaz, który podzielił salę obrad
Piwo tak, wódka nie? Rzeszowscy radni pogrzebali zakaz, który podzielił salę obrad Fot. Stepniak / Shutterstock

Rada Miasta Rzeszowa odrzuciła projekt uchwały wprowadzający nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Propozycja częściowej prohibicji między 22:00 a 6:00 zakładała wyłączenie z obostrzeń piwa oraz trunków do 4,5 proc. Radni uznali propozycje za zbyt wybiórcze.

REKLAMA

Rzeszowscy radni nie zgodzili się na wprowadzenie nocnych ograniczeń w handlu alkoholem. Odrzucony we wtorek projekt przewidywał, że od 22:00 do 6:00 można będzie zakupić jednynie alkohol do 4,5 proc., w tym piwo. Krytycy tego rozwiązania podkreślali, że wprowadzanie tak wybiórczych zakazów mija się z celem.

Wybiórcza prohibicja w Rzeszowie. Zakaz sprzedaży alkoholu z wieloma wyjątkami

Jak podaje serwis money.pl, inicjatorem wprowadzenia częściowej nocnej prohibicji w Rzeszowie był wiceprzewodniczący Rady Miasta Andrzej Dec. Zgodnie z jego propozycją, między 22:00 a 6:00 sklepy oraz stacje benzynowe miałyby zakaz sprzedaży mocniejszych alkoholi – na półkach mogłyby zostać jedynie piwa i trunki o zawartości alkoholu do 4,5 proc.

Długofalowym celem projektu było również całkowite odcięcie stacji paliw od handlu procentami, co miało następować stopniowo, wraz z końcem ważności aktualnych koncesji. Podobny kierunek widać zresztą na szczeblu krajowym, o czym pisaliśmy w materiale o tym, że rząd szykuje również bat na małpki w postaci porannej prohibicji.

Pomysł jednak przepadł podczas wtorkowego głosowania. Za przyjęciem nowych restrykcji opowiedziało się tylko ośmiu radnych, dwunastu było przeciw, a trzech postanowiło wstrzymać się od głosu.

Uzasadniając potrzebę zmian, Andrzej Dec przypomniał, że zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości samorządy mają obowiązek zmniejszania dostępności napojów procentowych. Na poparcie swoich słów przedstawił analizy Biura Analiz Sejmowych, raport przygotowany przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) oraz statystyki, z których jasno wynika, że na terenie Rzeszowa w 2020-2025 liczba sklepów sprzedających alkohol wzrosła o 13 proc.

Projekt poparła psycholożka kliniczna Barbara Łukasik, była wieloletnia dyrektor Centrum Leczenia Uzależnień w Rzeszowie. Ekspertka tłumaczyła, że nowoczesna medycyna stawia na ograniczanie szkód poprzez zmniejszanie dostępności alkoholu. Jej zdaniem nocna przerwa w handlu hamuje impulsywne zakupy, uczy odpowiedzialnych nawyków – zwłaszcza młodzież – oraz poprawia bezpieczeństwo na ulicach.

– Przerwy między 22:00 a 6:00 rano to wielki oddech dla wątroby i trzustki. Każda wątroba za to podziękuje – argumentowała Łukasik, cytowana przez serwis money.pl. Przypomniała też, że nocne ograniczenie sprzedaży alkoholu z powodzeniem funkcjonuje m.in. w Krakowie, Warszawie czy Zakopanem i wpisuje się w europejską politykę zdrowotną.

Radni podzieleni w Rzeszowie. Dlaczego pomysł nocnej prohibicji przepadł?

Jak wiemy na przykładach innych miast (np. Krakowa czy Warszawy) nocna prohibicja przynosi pozytywne skutki dla bezpieczeństwa, a liczba policyjnych interwencji związanych z alkoholem maleje – potwierdziły to ratuszowe raporty, o czym informowaliśmy w tekście nocna prohibicja w Warszawie zatwierdzona, w sieci zawrzało: brakuje jeszcze godziny policyjnej. Dlaczego więc rzeszowscy radni nie przystali na propozycje?

Podczas debaty na sali rzeszowskiej rady miasta rozgorzała dyskusja, a radni nie szczędzili projektowi krytyki. Michał Wróbel punktował wybiórczość nowych przepisów, dopytując, dlaczego zakazy miałyby omijać piwo oraz restauracje i puby. Z kolei Marta Niewczas uznała uchwałę za niespójną i argumentowała, że dokument w takim kształcie powinien zostać wycofany i skierowany z powrotem do prac w komisji.

Głos sprzeciwu wyraził również Mateusz Maciejczyk, który zarzucił projektowi brak spójności i proporcjonalności. Radny wytykał autorom uchwały, że nie przedstawili żadnych analiz dotyczących nocnych interwencji policji ani nie wskazali konkretnych rejonów miasta, w których występuje problem. Ostrzegał także, że wprowadzenie zakazu doprowadzi jedynie do tego, że klienci zaczną kupować alkohol w sąsiednich, ościennych gminach.

Z kolei Witold Walawender argumentował, że nowe restrykcje wcale nie zmniejszą skali spożycia alkoholu, a doprowadzą jedynie do zmiany nawyków zakupowych. Jego zdaniem mieszkańcy zaczną po prostu kupować alkohol na zapas przed godziną 22:00 albo przeniosą się z imprezami do pubów i restauracji. Że pomysłowość klientów nie zna granic, pokazuje przykład stolicy, gdzie nocna prohibicja w Warszawie stworzyła nowe sposoby na biznes.

Statystyki policji są jasne. Nocny zakaz handlu alkoholem zmniejsza liczbę interwencji

We wszystkich przypadkach alkoholowej ciszy nocnej w Polsce, zakaz dotyczy sprzedaży wszystkich napojów alkoholowych. W Rzeszowie, według odrzuconej propozycji, nadal mogłyby być sprzedawane trunki do 4,5 proc. zawartości alkoholu. Przepis ten jest więc wybiórczy i niekonsekwentny. Przecież piwem, czy innego rodzaju alkoholem, do 4,5 proc. można wprowadzić się w stan upojenia tak samo (może wolniej) jak trunkami o wyższych procentach.

Co ciekawe, jak pisaliśmy w InnPoland, już między 2018 a 2024 rokiem na wdrożenie nocnej prohibicji zdecydowało się około 180 polskich samorządów.

Nocna cisza alkoholowa przynosi pozytywne skutki. Dla przykładu w Warszawie (w okresie od listopada 2025 r. do maja 2026 r.) w dzielnicach z nocnym zakazem handlu liczba interwencji policji z powodu picia w miejscach publicznych spadła o 20,3 proc. rok do roku (w pozostałych o 11 proc.). Z kolei liczba wykroczeń przeciwko ustawie o wychowaniu w trzeźwości skurczyła się tam o 34,2 proc., podczas gdy w rejonach bez restrykcji spadek wyniósł 30,4 proc.

Sonda

Jak oceniasz decyzję rzeszowskich radnych?

0 odpowiedzi