
Od dziś Państwowa Inspekcja Pracy zyskuje nowe uprawnienia. Inspektorzy będą mogli sprawdzać, czy umowa B2B lub cywilnoprawna nie zastępuje faktycznego etatu, a w razie stwierdzenia naruszeń doprowadzić do jej przekształcenia w umowę o pracę. Nowe przepisy mają ograniczyć tzw. ukryte etaty, ale budzą też sprzeciw części przedsiębiorców.
Główny inspektor pracy Janusz Krasoń zapowiedział, że każda sprawa zgłoszona przez osobę uważającą, że została pozbawiona należnej ochrony pracowniczej, zostanie dokładnie przeanalizowana.
Nowe przepisy PIP weszły w życie
Zmiany w przepisach są częścią realizacji założeń związanych z Krajowym Planem Odbudowy. Reforma ma zwiększyć skuteczność kontroli dotyczących tzw. ukrytych etatów, czyli sytuacji, w których pracownik formalnie wykonuje zadania na podstawie umowy cywilnej lub działalności gospodarczej, choć sposób wykonywania pracy odpowiada zatrudnieniu na etacie.
Jeszcze zanim reforma PIP stawała się faktem, związkowcy i eksperci spierali się o zakres nowych uprawnień inspektorów.
Procedura przewiduje kilka etapów. Najpierw inspektor pracy będzie mógł nakazać usunięcie stwierdzonych naruszeń. Jeżeli pracodawca nie zastosuje się do zaleceń, inspektor wystąpi do okręgowego inspektora pracy o wydanie decyzji zmieniającej niewłaściwie zawartą umowę w umowę o pracę.
Od takiej decyzji zarówno pracodawca, jak i osoba zatrudniona będą mogli odwołać się do sądu pracy. Samo wniesienie odwołania spowoduje wstrzymanie wykonania decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy.
Przepisy przewidują także możliwość zabezpieczenia roszczenia na czas postępowania sądowego. Osoba objęta taką ochroną nie będzie mogła zostać zwolniona na zasadach innych niż wynikające z prawa pracy. W przypadku rozwiązania umowy będzie mogła korzystać ze środków ochrony przewidzianych dla pracowników.
Odwołanie od decyzji PIP będzie można złożyć w ciągu 30 dni. Ustawodawca zakłada, że sąd powinien rozpatrzyć sprawę w terminie miesiąca.
Podwójna ochrona dla firm? Indywidualna interpretacja PIP i cyfrowy bat z ZUS
Nowe przepisy przewidują także rozwiązania dla przedsiębiorców. Firmy będą mogły zwrócić się do PIP o indywidualną interpretację i sprawdzić, czy stosowane przez nie formy zatrudnienia są zgodne z prawem. W razie wykrycia nieprawidłowości inspekcja wskaże, jakie działania należy podjąć, aby je usunąć.
Zmiany zakładają również bliższą współpracę PIP, ZUS i KAS poprzez wymianę informacji potrzebnych do prowadzenia kontroli. Inspektorzy będą mogli skuteczniej wybierać miejsca wymagające sprawdzenia, a część kontroli przeprowadzać zdalnie.
Dane resortu pokazywały wcześniej, że PIP nie widzi setek tysięcy pracowników zatrudnionych wyłącznie na umowach cywilnoprawnych. Zapowiadano też, że w pierwszej fazie PIP skontroluje 200 firm wytypowanych z pomocą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Wzrosną także kary za naruszanie praw pracowników. Maksymalna grzywna nakładana przez inspektorów PIP zostanie podwojona i może sięgnąć 60 tys. zł. Dla części firm nadużywających elastycznych form współpracy oznacza to koniec eldorado na B2B i śmieciówkach.
Reforma PIP od początku wywoływała dyskusje. Związki zawodowe przekonywały, że silniejsza pozycja inspekcji jest potrzebna do ograniczenia nadużyć firm przy stosowaniu umów cywilnoprawnych. Resort pracy podkreślał natomiast, że celem zmian jest ochrona osób, które faktycznie pracują jak etatowi pracownicy, ale nie mają związanych z tym praw.
Resort pracy wyjaśniał, że reforma nie likwiduje umów cywilnoprawnych, a ma jedynie ograniczyć sytuacje, w których zastępują one etat mimo spełnienia warunków zatrudnienia pracowniczego.
Przedsiębiorcy krytykowali zmiany, wskazując na ryzyko zbyt dużej ingerencji PIP w swobodę zawierania umów. Ostatecznie po modyfikacjach projektu zwiększono rolę sądów pracy, a nowe przepisy weszły w życie 8 lipca.
To nie jest jedyne wyzwanie dla samozatrudnionych – od 2027 roku szykowane są zmiany podatkowe, po których część korzystnych dla nich luk podatkowych znika na zawsze.
Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przekonywała, że reforma ma ograniczyć przypadki wymuszania na pracownikach przechodzenia na mniej korzystne formy zatrudnienia. Jej zdaniem problem dotyczy osób, które wykonują obowiązki typowe dla pracownika, ale nie otrzymują związanej z tym ochrony.
Zobacz także
Nowy szef Janusz Krasoń rusza na kontrole pracodawców
Marcin Stanecki wskazywał, że osoby pracujące na kontraktach mogą zyskać większą swobodę, ale tracą część ochrony i przyszłych świadczeń. Podkreślał jednak, że PIP będzie reagować na konkretne przypadki, a nie masowo zmieniać wszystkie umowy.
Przed wejściem reformy w życie Stanecki został odwołany ze stanowiska szefa PIP. Jego następcą został Janusz Krasoń, który zapowiedział dokładne sprawdzanie zgłoszeń dotyczących fikcyjnego B2B i umów cywilnoprawnych zastępujących etat.
Reforma, podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego, zmienia także zasady kontroli i współpracy PIP z innymi instytucjami.






