mężczyzna z łopatą
Koniec ery kopert pod stołem? Zaskakujące dane: Polacy masowo uciekają z szarej strefy Fot. Dylan Gillis / Unsplash

Przez lata polski rynek przyzwyczaił nas do niepokojącego trendu: im więcej obcokrajowców przyjeżdżało nad Wisłę, tym szybciej rosła w tym segmencie szara strefa. Najnowsze statystyki PIP pokazują jednak historyczny zwrot akcji. Analizujemy przyczyny potężnego, aż 19-procentowego spadku nielegalnego zatrudnienia migrantów zarobkowych.

REKLAMA

Początek lipca w mediach tradycyjnie uchodzi za oficjalne rozpoczęcie tak zwanego sezonu ogórkowego. Zamiast wakacyjnej nudy Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) zaserwowała nam jednak prawdziwą bombę . Z najnowszego raportu instytucji, do którego dotarł "Dziennik Gazeta Prawna", płyną optymistyczne wnioski: praca na czarno w Polsce zaczyna przegrywać z legalnym zatrudnieniem i to na niespotykaną dotąd skalę.

Inspektorzy w całym kraju donoszą o gwałtownym spadku liczby przypadków powierzania obowiązków niezgodnie z przepisami. Co kluczowe, ta rewolucja dotyczy zarówno rodzimych pracowników, jak i obcokrajowców, którzy przez lata pompowali statystyki nielegalnego rynku. To spora zmiana, bo jeszcze niedawno imigranci wciąż woleli pracę "na czarno", a ten proceder w Polsce rósł.

Szara strefa w odwrocie

Dane zgromadzone przez PIP podczas ubiegłorocznych kontroli nie pozostawiają pola do dyskusji. Inspektorzy ujawnili łącznie 19,3 tysiąca osób pracujących w szarej strefie, co oznacza wyraźne uszczelnienie systemu i spadek w porównaniu z analogicznymi okresami z lat ubiegłych. To zupełnie inny obraz niż ten, gdy PIP alarmowała i przy okazji ściągnęła 138 mln zł zaległych wynagrodzeń.

Jak wyglądało nielegalne zatrudnienie w podziale na grupy?

  • Obywatele Polski: inspektorzy namierzyli 13,5 tysiąca Polaków pracujących bez formalnej umowy. W zestawieniu rok do roku oznacza to spadek o 7,5 procent.
  • Cudzoziemcy: tutaj mamy do czynienia z prawdziwym tąpnięciem. Po latach nieustannych i niepokojących wzrostów, liczba nielegalnie zatrudnionych obcokrajowców spadła do poziomu 5,8 tysiąca osób. To potężny regres o aż 19 procent.
  • Dlaczego Polacy nie chcą już "kopert"?

    Choć Państwowa Inspekcja Pracy w swoich oficjalnych komunikatach skupia się na statystyce, a nie na analizie socjologicznej, eksperci rynku pracy natychmiast wskazali winowajców tego stanu rzeczy. Są nimi świetna koniunktura gospodarcza oraz permanentna presja płacowa.

    Nowoczesny rynek pracownika po prostu wymusił na pracodawcach uczciwość. Osoby poszukujące zatrudnienia mają dziś w Polsce tak duży wybór legalnych ofert, że propozycje pracy "na czarno" z góry lądują w koszu. Współczesny pracownik nie chce ryzykować braku ubezpieczenia w NFZ, utraty prawa do płatnego urlopu, zasiłku chorobowego czy wreszcie skrajnie głodowej emerytury w przyszłości.

    Świadomość prawna Polaków uległa gigantycznej profesjonalizacji – a to odwrócenie dawnej sytuacji, gdy w Polsce bezrobotnym nie opłacało się pracować, bo woleli szarą strefę niż umowy cywilnoprawne.

    Przełomowy zwrot akcji wśród imigrantów

    Największym zaskoczeniem dla ekonomistów jest jednak wspomniany, blisko jednej piątej spadek nielegalnego zatrudnienia wśród cudzoziemców. Przez długi czas panowało przekonanie, że obcokrajowcy, ze względu na bariery językowe czy formalne, są naturalnym paliwem dla polskiej szarej strefy.

    Dane PIP pokazują, że ten negatywny trend został skutecznie złamany. Polscy przedsiębiorcy najwyraźniej zrozumieli, że w dobie cyfryzacji urzędów i coraz bardziej precyzyjnych kontroli, zatrudnianie migrantów bez zgłoszenia wiąże się ze zbyt wielkim ryzykiem prawnym, finansowym i wizerunkowym.

    Dla krajowej gospodarki to sytuacja win-win. Mniejsza szara strefa to nie tylko gwarancja wyższych i bardziej stabilnych wpływów podatkowych oraz składek do ZUS, ale przede wszystkim elementarne bezpieczeństwo socjalne ludzi, którzy budują polskie PKB. Legalność stała się po prostu nowym, opłacalnym standardem.