Człowiek jaskiniowy ze smartfonem.
Projektantka wnętrz radzi, aby czerpać inspiracje od jaskiniowców. Mówi nawet z sensem, ale nie trzeba do tego człowieka pierwotnego. Fot. Roman Samborskyi

Jeśli jesteście fanami diety paleo, to polska projektantka wnętrz ma dla was kolejny hit: wystrój jaskiniowca. I nie chodzi tu o modę Flinstonów ani faktyczny powrót do jaskiń, a czerpanie z nich inspiracji np. w oświetleniu. Podobno nie da się lepiej wypocząć. Ma kilka fajnych pomysłów, tylko nie rozumiem, czemu miesza do tego jaskiniowców.

REKLAMA

Zdaniem Ewy Bryl, projektantki wnętrz znanej z kreacji wspierających działanie układu nerwowego, współczesny człowiek najlepiej zrelaksuje się w otoczeniu czerpiącym ze wzorców jaskiniowych. Śmiechy-cichy, ale jednak warto wiedzieć, że z punktu widzenia naszej ewolucji mózgi i układy nerwowe mamy praktycznie niezmienione od czasów, gdy mówiliśmy "unga bunga".

Naukowcy znaleźli mózg identyczny, jak u człowieka współczesnego, u homo sapiens sprzed 35 tys. lat (źródło). A i ci sprzed 300 tys. lat nie różnili się od nas diametralnie. Przyjrzałem się argumentom ekspertki i oceniam, czy faktycznie mają sens.

Styl paleo w mieszkaniu. Czy wnętrza wzorowane na jaskiniach są lepsze dla mózgu?

Chociaż chłodne, przewiewne jaskinie byłby jak znalazł na fale upałów w Polsce, Ewa Bryl ma inny priorytet: radzi jak jak urządzić mieszkanie tak, aby nasze przepracowane (ale wciąż pierwotne) mózgi mogły porządnie wypocząć.

Jak czytamy na portalu Dziennik Naukowy, ekspertka powołuje się na badania z 1984 roku biologa Rogera Ulricha. Pokazują one, że widok za oknem wpływa m.in. na dobrostan pacjentów w szpitalach, a elementy architektury mają przełożenie na pracę mózgu i układu nerwowego.

To coś, co wielu z nas czuje instynktownie. Czujemy wstręt i napięcie na myśl o balkonie wychodzącym na ciemność, ale już na myśl o widoku na kwitnącą zieleń rozlewa się w nas błogość. Niektórym jest komfortowo w minimalistycznych przestrzeniach, a ja kocham być wciśnięty w ciasny kąt, gdzie nic mnie nie rozprasza. To nadal są indywidualne preferencje, a pewne wzorce, jak np. potrzeba kontaktu z naturą są uniwersalne. Preferencje mózgu do relaksowania się na widok regularnych fraktali (jak płatki śniegu albo paprocie) mają być uwarunkowane ewolucyjnie. Zapewne takie zależności w naszych mózgach dały początek na przykład praktyce feng shui.

Wróćmy jednak do motywów paleo. Przede wszystkim: co to znaczy urządzić wnętrze w sposób podobny do jaskiń? Ewa Bryl radzi, by wprowadzać do przestrzeni, w której żyjemy, elementy natury, nawet jeśli będą to np. tylko kolory ziemi. Rośliny we wnętrzach działają dla nas najlepiej. Dobrze na mózg wpływają też wszelkie kształty biomorficzne, czyli te występujące w naturze – łuki, zaokrąglenia, złamania etc. Więc cóż, również jaskinie. Nasz mózg ma odbierać takie formy jako bezpieczniejsze i lepiej przy nich odpoczywać.

Wystrój wnętrza podobny do jaskini. Ewolucyjne podstawy

Aspekt paleo najbardziej dotyczy jednak światła. Otóż ekspertka argumentuje, że przy dekorowaniu mieszkania należy pamiętać o ciepłym, bocznym świetle, na wzór ognia w jaskiniach praprzodków. Za dnia najlepiej postawić na światło dzienne, ale wieczorami wybierać światło ciepłe. To ma najlepiej regenerować nasz układ nerwowy.

Za przykład podała ciepłą barwę światła 2700 Klewinów. Zimne i neutralne barwy nam nie służą. Zamiast górnego światła lepiej stawiać na lampy boczne, stołowe, które pomagają w wyciszeniu się.

– To znowu ma ewolucyjne podstawy, bo człowiek pierwotny, który mieszkał w jaskini, gdy wracał z polowania, światło miał tylko z ogniska. To właśnie było światło ciepłe i oddolne. Jaskinia dawała mu schronienie, otulenie, bezpieczeństwo. I to jest wciąż głęboko w nas zapisane – mówi ekspertka cytowana przez Dziennik Naukowy. Dodaje, że pozytywnie na mózg działają także ozdoby z naturalnych materiałów, takie jak figurki wyrzeźbione z drewna. Plakaty i obrazy przedstawiające naturę również są mile widziane.

Podejrzewam, że malunki naścienne też wchodzą w grę, chociaż rodzice małych dzieci mogą się z tym nie zgodzić. A barwy światła mają realny wpływ na nasze samopoczucie. Dzielnice czerwonych latarni nie mają tego koloru przpadkowo. A każdy lekarz powie wam, by przed snem nie siedzieć na smartfonie, który emituje chłodne światło – o ile oczywiście zależy Wam na tym, by sie wyspać.

Dom w stylu paleo. Czy te argumenty mają sens?

Mam dystans wobec argumentów projektantki wnętrz i każdego, kto zachwala powrót do czasów naszych praprzodków, a dokładniej tego, jak je sobie wyobrażamy. Uczulenia dostałem już od słynnej dieta paleo, opartej o jedzenie nieprzetworzonego mięsa. Jaskiniowcy wcale się tak nie odżywiali!

Pierwsi homo sapiens mieli zróżnicowaną dietę, bo mięso wcale nie wskakiwało na rożen, a rośliny stanowiły główny element diety długo przed wynalezieniem rolnictwa – jeśli byśmy ich nie jedli, to byśmy nie chcieli raczej babrać się w ziemi, by ich jeść więcej.

W argumentach Ewy Bryl tkwi jednak ziarno prawdy. We współczesnym świecie widzimy wiele przypadków artefaktów społecznych, które negatywnie wpływają na nasze samopoczucie, zaburzając funkcje naszego mózgu. Praca 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu? Wynalazek rewolucji przemysłowej i skrócony czas pracy faktycznie wpływa dla nas korzystnie. Zmiana czasu? Absolutny przeżytek który tylko nam zaburza rytm dobowy i udowodniono, że szkodzi zdrowiu.

Najbardziej mi w tych "wnętrzach paleo" nie gra, że przecież jaskinie nie były jedynym miejscem zamieszkania człowieka.

Urządzanie mieszkania. Co do tego mają jaskiniowcy?

Projektantka mówi także bardzo rozsądnie o urządzaniu wnętrz pod kątem (zróżnicowanych!) potrzeb osób neuroatypowych i ma słuszne uwagi dotyczące ograniczeniu nadmiaru hałasu i bodźców.

Jak przypomina Dziennik Naukowy, Ewa Bryl posiada Science in Design Certification – międzynarodowy certyfikat potwierdzający kompetencje w zakresie neuroarchitektury, neuroestetyki, projektowania biofilicznego oraz projektowania przestrzeni wspierających dobrostan człowieka. Nie kwestionuję jej kompetencji, ale nie przekonuje mnie do paleowystroju wnętrz.

Po pierwsze: wcale nie zaczynaliśmy gry na serwerze zwanym "Ziemia" w jaskiniach. Myśmy wleźli do nich, bo chroniły przed deszczem i wiatrem, a jak złapało się (dosłownie) dzikiego lokatora, to na futrze dało się spać. Chłód w grotach i tunelach pomagał również w dłuższym przechowywaniu żywności. Nie każdy prehistoryczny człowiek mieszkał w jaskiniach, co pokazuje, że kryzys rynku mieszkaniowego jest uniwersalnym historycznie zjawiskiem – wtedy wywołany zapewne przez neandertalczyków z którymi rywalizowaliśmy o przestrzeń życiową i możemy podziękować za parę genów.

A co z wpływem światła i ewolucyjnymi preferencjami światła z ogniska? Jak pisałem, tutaj się zgadzam z ekspertką, ale niekoniecznie nasze przywiązanie do ciepłego światła wiązałbym tylko z jaskiniami. Ogień mógł stosować już nawet homo erectus, ale nie da się dokładnie przybić daty jego "wynalezienia".

W Izraelu odnaleziono artefakty ze śladami ognia sprzed 800 tys. lat (źródło). Więc ciepłe światło jak z ogniska, przenoszone potem na pochodnie, lampy etc. faktycznie mogło nam towarzyszyć od początku i wpłynąć na mózg znacząco. Nie bez powodu komfortowy wieczór przed kominkiem jest uniwersalnym symbolem relaksu.

Źródło: Dziennik Naukowy