
Naukowcy z Poznania sprawdzili, czy chleb z dodatkiem mąki z owadów smakuje nam lepiej, gdy jemy go nieświadomie, czy z pełną wiedzą o składzie. Badanie miało na celu nie tylko zweryfikowanie uprzedzeń Polaków wobec produktów na bazie insektów, ale także sprawdzenie, jak informacja ta wpływa na postrzeganie wartości odżywczych pieczywa. Wyniki przyniosły kilka niespodzianek.
Zestawienie "owadów" z dowolnym produktem spożywczym budzi nadal skrajne opinie w społeczeństwie, a jeszcze bardziej, jeśli sam robal ma być daniem głównym. Ciężko się dziwić, społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do patrzenia na świerszcza z apetytem, nawet mimo licznych publikacji o zaletach spożywania owadów. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu (UMP) dołożyli kolejną cegiełkę do puli badań, tym razem testując chleb.
Czy zjemy chleb z owadów?
Eksperyment (opisany w British Food Journal) polegał na sprawdzeniu, jak świadomość obecności owadów w produkcie zmienia sposób jego oceny. Doktorantka Dominika Sikora z UMP założyła, że jak u wielu wybrednych osób, zjedzenie czegoś nieświadomie i zasmakowanie w tym, zmieni sposób postrzegania posiłku.
Badanie przeprowadzono na grupie studentek, oceniających wzbogacony pszenny chleb mąką ze świerszcza domowego. W eksperymencie brały udział studentki UMP, smakujące trzy rodzaje pieczywa: z 20- i 10-procentowym dodatkiem mąki z owada oraz zwykły chleb. Oceniały jego smak, zapach, teksturę oraz chęć do zakupu.
Eksperyment z Poznania
Próba przebiegała w dwóch etapach. Na początku uczestniczki nie były informowane, że chleb zawiera mąkę ze świerszcza. Okazało się, że rzeczywiście czuć inny smak co sprawiło, że paniom wzbogacone pieczywo nie przypadło aż tak do gustu. Oceny były adekwatne: najlepiej smakował chleb pszenny, a im więcej dodatków, tym gorsza ocena. Nie było to jednak jednoznaczne z całkowitym odrzuceniem produktów.
Zrobiło się ciekawiej, gdy kobiety otrzymały pełne informacje, z czego składa się kolejna porcja pieczywa. Nie wiedziały jednak, że to praktycznie to samo, co testowały wcześniej. I tym razem, mimo ewentualnych uprzedzeń, wzbogacone próbki wypadły wręcz lepiej. Chleb 10-procentowy oceniono porównywalnie do zwykłego chleba kontrolnego. 20-procentowy wypadł lepiej niż wcześniej, ale nadal najgorzej. I były dużo chętniejsze do ewentualnych zakupów.
Zobacz także
Skąd ta różnica? W pierwszym etapie kobiety skupiały się bardzo na różnicach w smaku, kolorze, teksturze, zapachu itd. W drugiej zapewne z myślenia, że nagle coś, co je brzydziło, nie smakuje wcale dużo inaczej.
Autorka badania zauważa, że młody wiek testerek mógł sprawić, że są bardziej otwarte na nowe produkty, a kolejne eksperymenty obejmą następne grupy wiekowe.
Dlaczego mamy jeść owady?
Przeglądając opinie w sieci, można spotkać się z przekonaniem, że taka "zła Unia" każe nam jeść owady. Nigdzie przymusu nie ma, a produkty na bazie insektów są już dostępne w Polsce. W obliczu rosnącego zapotrzebowania na żywność oraz negatywnych efektów hodowli bydła na świecie żywność z insektów jest jednym z nurtów badań nad alternatywnymi produktami spożywczymi, które dostarczają nam pełnych wartości odżywczych.
Tak jak kiedyś wegańskie zamienniki mięsa były nowinką, a teraz są w każdym dyskoncie obok zwykłej szynki. Tak owady mogą stać się powszechne w naszej diecie. Ze względu na zmiany klimatyczne hodowla takiego źródła białka może być dużo bardziej ekonomiczna, z mniejszym wpływem na środowisko jak hodowla bydła albo nadmiernie rybołówstwo.
Unia Europejska stale poszerza dopuszczalne owady bezpieczne do spożycia. Jak świerszcze domowe, larwy mącznika młynarka, szarańczy wędrownej, chrząszcza pleśniowego, które możemy kupić w postaci mrożonej, suszonej lub sproszkowanej. Wedle Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej owady są już częścią diety 2 miliardów ludzi.
Źródło: Nauka w Polsce, British Food Journal.
