
Badacze z NASK opracowali raport o problemie algorytmów TikToka działających pod dyktando Komunistycznej Partii Chin. Rzecznik TikToka nie zgadza się z tymi wynikami i przekazał nam swoje oficjalne stanowisko.
Premiera najnowszego raportu NASK odbyła się we wtorek, 21 lipca 2026 roku. Badaczki i badacze z Ośrodka Analizy Dezinformacji założyli nowe konta na TikToku, wcielając się w rolę użytkowników w wieku 18–23 lat, a następnie przeanalizowali wyniki wyszukiwania dotyczące tematów związanych z Chinami. Wnioski z raportu wskazują, że wiele trudnych kwestii jest rzekomo zamiatanych pod dywan, a same Chiny przedstawia się głównie w dobrym świetle.
Z taką oceną stanowczo nie zgadza się kierownictwo serwisu. Jak podkreśla Piotr Żaczko, rzecznik prasowy platformy TikTok: "raport zawiera szereg wniosków wyciągniętych z wysoce spekulatywnych i teoretycznych argumentów". Poniżej publikujemy oficjalne stanowisko firmy.
TikTok odpowiada na wnioski z NASK
"TikTok jest platformą oferującą szeroki wachlarz treści i twórców do odkrycia, a jego system rekomendacji został zaprojektowany tak, aby odzwierciedlał preferencje użytkowników i zapewniał spersonalizowane wrażenia. Przegląd wymienionych w raporcie tematów ukazuje obecność szerokiej gamy treści i perspektyw na platformie, w tym opinii krytycznych. TikTok nie zezwala żadnemu rządowi na wywieranie wpływu na swój model rekomendacji ani na jego modyfikowanie" – napisał Piotr Żaczko TikToka w przesłanym do nas oświadczeniu.
Platforma stanowczo odpiera zarzuty zawarte w raporcie, punktując poważne luki metodologiczne badania. Zdaniem przedstawiciela TikToka eksperyment nie odzwierciedla zachowań realnych użytkowników, ponieważ wnioski wyciągnięto na podstawie aktywności zaledwie 6 sztucznych kont ("cold-start") oraz analizy pierwszych 20 wyników wyszukiwania.
"Raport klasyfikuje apolityczne lub niezwiązane z tematem wyniki wyszukiwania (takie jak filmy turystyczne czy treści ogólne) jako celowy 'mechanizm odwracania uwagi' lub 'algorytmiczne tłumienie'. Interpretowanie organicznego deficytu treści lub ogólnego szumu informacyjnego jako celowej manipulacji opiera się na domniemanych intencjach, a nie na weryfikowalnych dowodach technicznych" – ocenia rzecznik TikToka.
Warto przypomnieć, że podobne eksperymenty przeprowadzali także inni dziennikarze, w tym w INNPoland w artykule: "Koty, propaganda i live nastolatek. Obejrzałem 260 TikToków, żeby się uzależnić".
Zobacz także
Kto kontroluje TiKToka i czy TikTok kontroluje Ciebie?
Platforma oficjalnie odniosła się również do zarzutów dotyczących relacji z chińskim rządem. Jak zaznacza firma, rząd w Pekinie nie posiada żadnych udziałów w spółce-matce ByteDance Ltd., a aż 58 proc. akcji należy do międzynarodowych funduszy inwestycyjnych. W 5-osobowej Radzie Dyrektorów nie zasiadają przedstawiciele żadnego państwa. TikTok posiada swoje główne siedziby w Singapurze oraz USA, a w samych Chinach kontynentalnych w ogóle nie funkcjonuje.
Przedstawiciel serwisu zaznacza, że algorytm napędzający feed "Dla Ciebie" ma reagować wyłącznie na autentyczne wybory konsumenta – czas oglądania wideo, polubienia, pominięcia czy preferencje językowe. Oficjalnie żaden rząd nie ma możliwości modyfikowania silnika rekomendacji, którego celem jest dostarczanie zróżnicowanych i spersonalizowanych treści.
Piotr Żaczko
rzecznik prasowy TikTok






