
129 osób może wkrótce stracić pracę. Pracownicy Metalodlewu z krakowskiej Nowej Huty wysłali dramatyczny list do Donalda Tuska w którym alarmują, że czasu na ratowanie zakładu jest bardzo mało. Stawką są nie tylko miejsca pracy, ale także przyszłość produkcji, której nie prowadzi już niemal nikt w Polsce.
Sytuacja stała się krytyczna po 1 sierpnia, gdy spółka Metalodlew utraciła prawo do korzystania z obiektów przy ul. Ujastek w Krakowie. Powodem jest brak porozumienia z właścicielem majątku, ArcelorMittal Poland, oraz narastające zadłużenie zakładu. Pracownicy przekonują jednak, że istnieje szansa na uratowanie firmy. Wskazują na gotowego do inwestycji krajowego partnera i apelują do premiera Donalda Tuska o pilną interwencję, zanim będzie za późno.
Polska firma Metalodlew błaga Tuska. "Za kilka dni może być już za późno"
Metalodlew działa od lat 40. XX wieku i zatrudnia obecnie 129 pracowników. Zakład produkuje kompletne zestawy mielące do młynów węglowych wykorzystywanych przez polskie elektrownie. To jedna z ostatnich firm w kraju wykonujących tego typu elementy, dlatego załoga podkreśla, że ewentualna likwidacja zakładu oznaczałaby utratę ważnych kompetencji przemysłowych kraju.
W liście skierowanym do premiera padają mocne słowa. "Panie Premierze, za kilka dni może być już za późno. Nie dla Metalodlewu. Dla Polski" – napisali pracownicy. Jak podkreślają, zakład może zniknąć mimo przygotowanego planu ratunkowego, ponieważ nie udało się osiągnąć porozumienia z właścicielem majątku, bez którego zgody dalsza produkcja nie jest możliwa.
Zobacz także
Przyszłość Metalodlewu stanęła pod znakiem zapytania. Bez budynków nie da się prowadzić produkcji
Kluczowym problemem okazało się wygaśnięcie umowy dzierżawy z ArcelorMittal Poland. Od 1 sierpnia Metalodlew nie ma już prawa korzystać z budynków, w których prowadził działalność od 1994 roku. Bez dostępu do infrastruktury dalsza produkcja została praktycznie zablokowana, a przyszłość spółki stanęła pod ogromnym znakiem zapytania.
ArcelorMittal Poland wskazuje, że przeszkodą pozostaje narastające od kilku lat zadłużenie spółki. Rzeczniczka firmy Sylwia Winiarek-Erdogan przekazała, że prowadzone były rozmowy dotyczące dalszej działalności zakładu, jednak ani Metalodlew, ani inwestor wskazywany przez pracowników nie zaakceptowali warunków związanych ze spłatą zobowiązań. Właśnie ten spór ma dziś decydować o losach przedsiębiorstwa.
Jest krajowy inwestor i apel do Donalda Tuska. Czas ucieka
Pracownicy przekonują, że nadal można uratować Metalodlew. Twierdzą, że krajowy inwestor jest gotowy dokapitalizować spółkę i przejąć odpowiedzialność za jej dalszy rozwój. Nadzieję wiążą także z programem "Local Content. Z korzyścią dla Polski", który ma wspierać krajowych producentów realizujących zamówienia dla sektora energetycznego.
Najbliższe dni mogą przesądzić o przyszłości Metalodlewu. Jeśli nie uda się wypracować porozumienia, pracę może stracić 129 osób, a Polska utraci jeden z ostatnich zakładów produkujących specjalistyczne elementy dla energetyki. Wszystkie oczy skierowane są teraz na Kancelarię Premiera Donalda Tuska i decyzje, które mogą zapaść w najbliższym czasie.
Czy premier Donald Tusk uratuje Metalodlew?
0 odpowiedzi






