
Refundacja leków znowu znalazła się na politycznym stole i zrobiło się naprawdę gorąco. Branża farmaceutyczna nie przebiera w słowach, firmy apelują o zatrzymanie zmian, a pacjenci mogą zacząć się zastanawiać, czy kolejna nowelizacja nie odbije się również na ich portfelach i dostępie do leczenia.
Jak się okazuje, kontrowersje wywołały nowe zapisy dodane do projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej na końcowym etapie prac. Według informacji opisywanych przez "Puls Biznesu" część zmian nie była wcześniej konsultowana ze stroną społeczną. Mimo sprzeciwu branży zmodyfikowany projekt został już przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów, a Ministerstwo Zdrowia nie zamierza wstrzymywać prac. Firmy farmaceutyczne ostrzegają, że skutki mogą odczuć nie tylko producenci leków, ale także sami pacjenci.
Branża farmaceutyczna alarmuje. Poszło o zmiany dodane na finiszu nowelizacji ustawy refundacyjnej
Największe emocje budzi sposób wprowadzenia nowych przepisów. Joanna Makowiecka-Gatza, prezeska Pracodawców RP, w piśmie do ministra Macieja Berka napisała: "Na ostatnim etapie procesu legislacyjnego projekt został niespodziewanie uzupełniony przez Ministerstwo Zdrowia o niezwykle daleko idące zmiany, które nigdy nie były dyskutowane przez resort zdrowia ze stroną społeczną”. Ten fragment stał się jednym z najmocniej komentowanych elementów całej sprawy.
Według przedstawicieli branży farmaceutycznej problemem nie są wyłącznie same przepisy, ale również tempo ich procedowania. Firmy chcą wstrzymania prac i ponownej analizy projektu. Resort zdrowia pozostaje jednak przy swoim stanowisku, twardo stawia na swoim. Proces legislacyjny przesuwa się do kolejnych etapów.
Zobacz także
Co zmienia nowelizacja ustawy refundacyjnej? Lista rzeczy jest długa
Nowe przepisy obejmują między innymi programy lekowe, stosowanie terapii innowacyjnych, tworzenie koszyków równoważnych technologii terapeutycznych oraz obowiązek kierowania pacjentów do terapii odpowiednikiem leku po wygaśnięciu ochrony patentowej. Projekt przewiduje również mechanizm CAP, czyli maksymalny limit wydatków budżetowych na refundację wybranych produktów leczniczych.
Właśnie takie rozwiązania wywołują największe obawy. Branża przekonuje, że zmiany mogą wpłynąć na konkurencyjność firm farmaceutycznych i sposób finansowania nowoczesnych terapii. Dyskusja dotyczy więc nie tylko producentów leków, ale całego systemu refundacji, z którego każdego dnia korzystają tysiące Polaków. Pacjenci muszą przygotować swoje portfele na najgorsze.
Pacjenci też mogą odczuć skutki nowelizacji ustawy. Padł apel do premiera Donalda Tuska
Głos zabrał również Michał Byliniak, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma. W apelu skierowanym do premiera Donalda Tuska zwrócił uwagę, że zmiany dodane po zakończeniu konsultacji społecznych mogą pogorszyć dostępność leczenia i naruszyć przepisy prawa unijnego.
Wiemy, że spór dopiero się rozpędza. Branża farmaceutyczna mówi o poważnych konsekwencjach dla rynku, Ministerstwo Zdrowia nie planuje wycofania projektu, a pacjenci z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń. Refundacja leków dotyczy przecież milionów osób. Gdy rząd ponownie zmienia zasady, trudno przejść obok tego obojętnie. Czy apel do Donalda Tuska coś zmieni? Przekonamy się, ale nie widzę na to przestrzeni.
Czy tak ważne zmiany powinny być wcześniej konsultowane z branżą?
5 odpowiedzi






