Święte pole golfowe i betonowe giganty. Nową Matkę Boską stawiają w piekle bez cienia
Święte pole golfowe i betonowe giganty. Nową Matkę Boską stawiają w piekle bez cienia Fot. matkaboska-konotopie.pl / Montaż: InnPoland.pl

Kolejny rekordowy pomnik w Polsce i kolejna architektoniczna patologia. Zamiast szumu wiekowych lip, chłodu i dyskretnego azylu dostajemy 55 metrów betonu pośrodku sterylnego trawnika. Dlaczego współczesne gigant-pomniki budujemy jak bezduszne parki handlowe pod trasą ekspresową, serwując pielgrzymom głównie udar w palącym słońcu?

REKLAMA

Około 340 kilometrów w linii prostej – dokładnie tyle dzieli 36-metrowego Chrystusa w Świebodzinie od jego nowej matki, 55-metrowej Matki Boskiej w Konotopiu pod Toruniem. W ten sposób w polskim krajobrazie domyka się monumentalna klamra. Będziemy mieli kolejną gigantyczną figurę sakralną, która z dystansu kilkunastu kilometrów ma dominować nad okolicą. I – powiem szczerze – nie sama postać czy symbolika irytuje mnie tu najbardziej.

Nie o pieniądze miliardera tu chodzi

Żeby było jasne: absolutnie nie obchodzi mnie, jak polski miliarder wydaje swoje prywatne pieniądze. Roman Karkosik wyłożył na ten projekt ze swojej kieszeni prawie ponoć 70-90 mln złotych. Czy mógł wydać te środki lepiej? Z pewnością. Dzieciaki w powiecie mogłyby dostać nowoczesne pracownie, lokalne biblioteki dofinansowanie na sto lat naprzód, a szpitale sprzęt najwyższej klasy. Ale nie zamierzam zaglądać biznesmenowi do portfela, rozliczać go z moralności ani prawić mu morałów na temat filantropii.

Jeśli ma kaprys postawić w polu ponad 50-metrowy monument ze szczytem w kształcie korony, to jako właściciel terenu i kapitału po prostu ma do tego prawo. Warto przypomnieć, że pomnik Matki Boskiej w Konotopie Karkosikowie sfinansują z własnej kieszeninie jest to inwestycja żadnej instytucji kościelnej ani samorządu.

Nie zamierzam też jakoś wyjątkowo pastwić się nad estetyką samej figury. Gusta są różne – gdyby fundator miał taką fantazję, mógłby jej dać rysy twarzy własnej żony. Co kto lubi.

Mój absolutny sprzeciw i estetyczny zgrzyt budzi coś zupełnie innego: architektura otoczenia i patologiczna wrogość tej przestrzeni wobec człowieka.

Sanktuarium na planie pola golfowego

Patrzę na zdjęcia z finiszu budowy pod Toruniem i widzę powtórkę z najgorszych wzorców planowania przestrzennego. Kolejny obiekt sakralny wzniesiony na planie kiczowatego pola golfowego. Wielki, sprasowany płat wyselekcjonowanej trawy z rolki, szczere pole, a na środku brutalistyczna, betonowa dominanta. To przestrzeń skrajnie nieprzyjazna, sztuczna i wręcz agresywnie wyrwana naturze.

Sam pomnik Matki Boskiej pod Toruniem to konstrukcja o wysokości 55,6 metra, na którą zużyto około 2500 metrów sześciennych dekoracyjnego betonu. Figura mierzy ponad 40 metrów, a stoi na 15-metrowym postumencie w formie korony z tarasem widokowym. Technicznie: imponujące. Przestrzennie: dramat.

Świebodzin jako ostrzeżenie

Dokładnie ten sam koszmar przerabialiśmy w Świebodzinie. Byłem tam kiedyś w środku lata. Zamiast miejsca wyciszenia i kontemplacji zastałem wybrukowaną patelnię. Zostawiasz auto na wielkim parkingu, po czym musisz wdrapywać się pod górę w palącym słońcu. Roślinność na zboczu – cieniutka, rachityczna, obumierająca od suszy. Wokół tylko kurz, kamienie, beton i rozpalona kostka. Zero cienia, zero schronienia przed udarem, żaden liść nie osłania przed skwarem.

Wszystko sprawia wrażenie tymczasowej makiety zaaranżowanej przez dewelopera bez wyobraźni. Latem lądujesz tam w piekle, a zimą na tym gołym pagórku gwiżdże mroźny wiatr. Po prostu nie masz ochoty spędzić tam ani minuty dłużej. Włazisz z ciekawości raz w życiu i zdecydowanie nie tęsknisz za powtórzeniem tej eskapady.

Konotopie idzie tą samą drogą

Spójrzmy na Konotopie. Scenariusz jest kropka w kropkę ten sam. Ogrodnicy starannie układają ostatnie rolki zieloniutkiej trawy na wielkim, wykarczowanym obszarze wokół ton betonu. Żadnego dojrzałego drzewa, żadnych nasadzeń dających naturalny parasol, żadnego przyjaznego, zielonego azylu. Tylko nienaturalnie idealny, płaski trawnik i gigantyczna figura.

Rozwinięcie rolki trawy w pełnym słońcu bez osłony koron drzew oznacza jedno z dwóch: albo w trzy tygodnie wszystko wyschnie na wiór i zmieni się w żółte ściernisko, albo trzeba będzie lać tam tysiące litrów wody dziennie, żeby utrzymać ten plastikowy efekt "polo clubu". A rekordowe upały i susza w Polsce mają swój koszt i poniesiemy go wszyscy – w kraju, w którym rolnicy walczą o każdy litr do nawadniania, podlewanie dekoracyjnego trawnika pod betonowym kolosem wygląda co najmniej niepoważnie.

Autokary emerytów w pełnym słońcu

Głównym odbiorcą takich miejsc są z reguły osoby starsze. Jak te autokary emerytów mają przetrwać dwugodzinne nabożeństwo czy spacer po otwartym terenie, na którym nie ma ani jednego metra kwadratowego cienia? To przecież proszenie się o masowe udary i zasłabnięcia.

Problem jest tym bardziej realny, że sam monument już przed konsekracją działał jak magnes. Jak opisywaliśmy, Matka Boska w Konotopiu i menu pielgrzyma to dziś lokalny biznes na pełnych obrotach – hotele mają zarezerwowany cały weekend 15–16 sierpnia, a przy drodze krajowej nr 10 panuje wzmożony ruch. Mówimy więc o tysiącach ludzi na wykarczowanym polu.

Święte gaje kontra deklaracja dominacji

Przecież tradycyjne polskie sanktuaria – od małych wiejskich kapliczek po stare kalwarie – tworzono wokół natury. Wedle starych dobrych pogańskich wzorców, czyli świętych gajów. Wielkie lipy, dęby i kasztanowce tworzyły chłodny, cichy mikroklimat. Świątynia wtapiała się w krajobraz.

Dzisiejsza architektura giganto-pomników robi dokładnie coś odwrotnego: to agresywna deklaracja dominacji nad otoczeniem, krzycząca w stronę pobliskiej drogi ekspresowej: "Spójrz na mnie!".

Co ciekawe, w zarządzaniu polską zielenią widać już zupełnie inne myślenie. Warto zobaczyć, czym są lasy społeczne i o co w nich chodzi – tam priorytetem stały się cień, rekreacja i mikroklimat wokół miast, a nie produkcyjna albo wizerunkowa funkcja terenu. Skoro Lasy Państwowe potrafią projektować przestrzeń pod człowieka, prywatny fundator ze stumilionowym budżetem chyba też mógłby.

Beton na polu golfowym, a nie miejsce dla ducha

Nie mam nic przeciwko wielkim budowlom. Ale wsadzenie 55-metrowego betonowego kolosa w szczere pole i obłożenie go sztucznym trawnikiem robi po prostu przygnębiające, sterylne wrażenie. To nie jest przestrzeń dla ducha ani dla człowieka. To biały pomnik na komercyjnym polu golfowym – gdzie jedyną rzeczą błagającą o litość będzie obumierająca trawa i odwodniony pielgrzym szukający kropki cienia.

Sonda

Co myślisz o nowej figurze Matki Boskiej w Konotopiu?

17 odpowiedzi