
Meta odpowiada Rafałowi Brzosce na zarzuty dotyczące fałszywych reklam, ale przedsiębiorca nie zamierza odpuszczać. Zarzuca koncernowi przerzucanie odpowiedzialności za oszustwa na użytkowników i pyta o rolę jego przedstawiciela w państwowych organach doradczych. Do sprawy odniósł się też ekspert Piotr Mieczkowski w mailu wysłanym do naszej redakcji.
Spór Rafała Brzoski z Metą trwa od dawna i rzucał już rękawicę Markowi Zuckerbergowi, ale w ostatnich dniach znów zrobiło się o konflikcie głośno. Prezes InPostu pokazał w mediach społecznościowych kolejną sponsorowaną publikację wykorzystującą jego wizerunek i nie przebierał w słowach, krytykując zagraniczny koncern za fałsz.
Skandal z wizerunkiem szefa InPostu
Fałszywy materiał sugerował, że przedsiębiorca został zatrzymany przez policję. Dołączono do niego spreparowaną fotografię mężczyzny przypominającego Brzoskę, ubranego w szlafrok i zakutego w kajdanki. To kolejny dowód na to, że internet tonie w deepfake'ach, a rozpoznanie manipulacji staje się coraz trudniejsze.
"Tak działa koncern Meta w Polsce, nieustająco tolerując fake newsy na mój temat i na temat wielu innych osób publicznych" – napisał Brzoska.
Przedsiębiorca zwrócił uwagę, że materiały tego typu trafiają także do jego rodziny. Jak relacjonował, jego dzieci przesyłają mu screeny fałszywych publikacji i pytają: "O co chodzi, Tato?". Z opłaconych reklam na Facebooku i Instagramie z rodziną dowiadują się m.in. że zatrzymała go policja, że pobił żonę, że Omena lub on nie żyją.
W ostrym wpisie Brzoska wskazał również cztery osoby związane z działalnością Mety w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej: Roberta Bednarskiego, Jakuba Turowskiego, Tomasza Parfjanowicza oraz Ewę Tumanow.
"Wy bierzecie udział w przestępstwie – i nie będziecie się mogli zasłaniać tym, że nie wiedzieliście. Wiecie od ponad dwóch lat" – napisał.
Meta odpowiada: firma usunęła reklamy
Meta w odpowiedzi na pytanie Wirtualnych Mediów przekazała stanowisko rzecznika firmy. Koncern potwierdził, że usunął fałszywe reklamy, do których odnosił się Brzoska. Firma podkreśla, że oszustwa są problemem nie tylko dla użytkowników, ale również dla niej samej. Według Mety takie treści podważają zaufanie do całego systemu reklamowego i uderzają w uczciwych reklamodawców.
Jednocześnie koncern stanowczo sprzeciwia się publicznemu wskazywaniu z nazwiska jego pracowników i obarczaniu ich odpowiedzialnością za działania oszustów.
Meta przekonuje, że przestępcy korzystają z coraz bardziej zaawansowanych metod, dlatego firma rozwija narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję i inne technologie do wykrywania takich materiałów. Według danych przedstawionych przez koncern w ubiegłym roku jego systemy wykryły i usunęły ponad 159 mln oszukańczych reklam na całym świecie. 92 proc. z nich miało zostać usuniętych, zanim zgłosił je użytkownik.
Meta zaznacza też, że w walce z oszustwami współpracuje m.in. z CSIRT KNF oraz Związkiem Banków Polskich.
Zobacz także
"I to Meta czuje się zagrożona!"
Na odpowiedź koncernu Rafał Brzoska zareagował kolejnym wpisem. Przedsiębiorca zwrócił uwagę przede wszystkim na fragment stanowiska Mety, w którym firma wskazała, że walka z oszustwami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów. Podobne wyjaśnienia składała kilka lat temu w odpowiedzi na skargi Polaków.
Zdaniem Brzoski w takim wyliczeniu zabrakło samej Mety jako podmiotu odpowiedzialnego za reklamy pojawiające się na jej platformach. Za to współodpowiedzialność zrzuca się na konsumenta. Brzoska odniósł się również do zarzutu Mety, że publiczne wskazywanie nazwisk jej pracowników może zagrażać ich bezpieczeństwu.
"I to Meta czuje się zagrożona!!! BEZCZELNOŚĆ level HARD!" – stwierdził. Przypomniał także ustalenia Agencji Reuters: na podstawie wewnętrznych dokumentów samej Mety ustaliła, że big tech zarobił około 16 mld dolarów z fałszywych reklam i towarów zakazanych.
Wpływ Big Techów na polski rząd
Przedsiębiorca podkreślił, że materiały widziały również jego dzieci. Przypomniał też o prawomocnym wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie dotyczącym fałszywych reklam z jego wizerunkiem.
W dalszej części wpisu przedsiębiorca ponownie wskazał Jakuba Turowskiego, dyrektora Mety ds. polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią. Przypomniał, że Turowski zasiada w Radzie ds. Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji oraz w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta.
Brzoska przekonuje, że w tej sytuacji nie można mówić wyłącznie o szeregowym pracowniku firmy. "To czyni go de facto aktywnym lobbystą, a nie szeregowym pracownikiem" – napisał. – "Politycy, przestańcie klękać przed big techem!!! Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo" – dodał.
Ekspert wskazuje na kontrowersje wokół Rady ds. Cyfryzacji
Do redakcji INNPoland odezwał się Piotr Mieczkowski, ekspert rynku nowych technologii. Zwrócił uwagę na szerszy kontekst całej sprawy. W przesłanej do naszej redakcji wiadomości wskazał na udział przedstawicieli sektora technologicznego w pracach organów doradzających państwu.
– Budzi to poważne pytania o bezstronność oraz granice wpływu big techów na kluczowe organy doradcze w państwie – napisał Mieczkowski w wiadomości przesłanej naszej redakcji.
Ekspert zwrócił uwagę na obecność Michała Kanownika, prezesa Związku Cyfrowa Polska (reprezentującego m.in. dostawców usług cyfrowych), w Radzie ds. Cyfryzacji. Kanownik rzeczywiście zasiada w obecnej, VI kadencji rady.
Piotr Mieczkowski
Dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland
Mieczkowski kwestionuje podstawę prawną powołania przedstawiciela Związku Cyfrowa Polska. Odwołuje się do ustawy o informatyzacji i wskazuje, że katalog podmiotów uprawnionych do rekomendowania kandydatów do Rady nie wymienia wprost "związku pracodawców".
Zwraca uwagę również na szersze pytanie: jak daleko powinna sięgać obecność przedstawicieli sektora technologicznego w organach, które doradzają państwu przy tworzeniu polityki cyfrowej?
Czy uważasz, że Big Techy jak Meta są bezkarne w Polsce?
15 odpowiedzi






