Mateusz Gessler trzymający talerz z daniem i widelec. W tle zablurowana restauracja.
Mateusz Gessler chce obowiązkowych napiwków. "Serwis" na rachunku już nie wystarcza Fot. Minuscrew blur/shutterstock screenshot/Mateusz Gessler Facebook Montaż: InnPoland.pl

Kojarzysz tego restauratora z charakterystycznym francuskim akcentem? Nie, tym razem nie chodzi o Pascala Brodnickiego, ale o Mateusza Gesslera, który właśnie wywołał sporą dyskusję o napiwkach. Restaurator uważa, że zostawianie dodatkowych pieniędzy powinno być obowiązkiem każdego gościa restauracji.

REKLAMA

Sprawa pojawiła się w rozmowie Mateusza Gesslera z portalem Pyszności.pl. Restaurator mówił o swoim podejściu do napiwków, doświadczeniach z pracy w gastronomii oraz o tym, co dzieje się z pieniędzmi pobieranymi jako opłata za serwis. Jego zdaniem klient powinien pamiętać o dodatkowym wynagrodzeniu dla obsługi nawet wtedy, gdy na rachunku pojawia się już dodatkowa opłata.

Mateusz Gessler mówi wprost o napiwkach. "Napiwki są i powinny być obowiązkiem"

Mateusz Gessler nie pozostawił wątpliwości, co sądzi o napiwkach w restauracji. W rozmowie z Pyszności.pl stwierdził:

– Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji.

To mocny statement. W Polsce klient nie ma prawnego obowiązku zostawiania napiwku. O tym, czy dodatkowa kwota trafi do kelnera, decyduje więc sam gość.

Restaurator tłumaczy swoje podejście własnymi doświadczeniami. Jak mówił, pracował zarówno na kuchni, jak i na sali. Dodatkowe pieniądze od klientów miały dla niego realne znaczenie.

– Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład opłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej. Dlatego tipy są bardzo, bardzo ważne – powiedział Gessler.

Mateusz Gessler zostawia napiwek po doliczeniu serwisu. "Część idzie niestety dla właścicieli"

Najwięcej emocji może jednak wzbudzać inna część wypowiedzi. Gessler deklaruje, że zostawia napiwek także wtedy, gdy restauracja doliczyła już do rachunku opłatę za serwis. Dlaczego? Restaurator zwraca uwagę, że pieniądze z service charge niekoniecznie w całości trafiają do kelnera.

– Musimy pamiętać, że część tego serwisu to jest podatek, część idzie niestety dla właścicieli i tak dalej. Nie każdy właściciel albo nie każdy restaurator oddaje wszystko – wyjaśniał.

Na rachunku widzimy dodatkową opłatę za obsługę, a przy płatności terminal pokazuje jeszcze pytanie o napiwek. Mateusz Gessler wskazuje, że sytuacja pracowników gastronomii może być bardziej skomplikowana, niż sugeruje sam rachunek. Warto więc rozróżnić dobrowolny napiwek od opłaty za serwis, która jest elementem rozliczenia restauracji.

Polacy zostawiają napiwki, ale nie zawsze. Liczby pokazują wyraźny podział

Skala zjawiska jest spora. Według danych przywołanych przez Bankier.pl z badania Made For Restaurant aż 89 proc. Polaków zostawia napiwek w restauracji przynajmniej czasami. 17 proc. robi to zawsze, 21 proc. bardzo często, a 26 proc. mniej więcej podczas połowy wizyt. Dla większości klientów napiwek nie jest czymś zupełnie obcym, ale nadal pozostaje decyzją zależną od jakości obsługi.

Model obowiązkowych napiwków kojarzy się przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie napiwki stanowią istotną część dochodów wielu pracowników gastronomii. W Polsce funkcjonuje jednak inny zwyczaj. Podstawowe wynagrodzenie powinien zapewnić pracodawca, a napiwek jest dodatkową kwotą od klienta. Dlatego słowa Gesslera wywołały taką dyskusję.

Sonda

Czy zawsze zostawiasz napiwek podczas wizyty w restauracji?

... odpowiedzi