Radość z latarni morskiej w Gdańsku.
Latarnia morska w Gdańsku pozostanie otwarta. Fot. Roman Samborskyi/Piotrmag45/Shutterstock/latarnia.gda.pl/kompozycja SLL

Wszystko wydawało się już przesądzone. XIX-wieczna latarnia morska w gdańskiej dzielnicy Nowy Port miała na stałe zamknąć się z końcem września. Jej właściciel, który włożył w jej zachowanie mnóstwo serca i wysiłku, nie miał już możliwości się nią zajmować. Na ostatniej prostej okazało się jednak, że pojawiło się rozwiązanie problemu.

REKLAMA

Gdańska latarnia morska z Nowego Portu jest miejscem wyjątkowym choćby z uwagi na historyczny kontekst. Mało kto bowiem wie, że to właśnie z jej okna padły pierwsze strzały II wojny światowej. A to dlatego, że to właśnie z tej latarni dano sygnał niemieckiemu pancernikowi Schleswig-Holstein do ataku na wojskową składnicę tranzytową na Westerplatte.

Do tego na szczycie latarni znajduje się też jedyna na świecie ażurowa kula czasu, będąca perfekcyjną repliką kuli, jaka zdobiła wierzchołek obiektu przed wojną.

Choćby z tych powodów informacja o tym, że latarnia od 1 października przestanie być udostępniona do zwiedzania, wywołała niemałe poruszenie wśród mieszkańców Gdańska.

źródło: latarnia.gda.pl

Latarnia morska w Gdańsku przetrwa. Wrzesień pod znakiem walki z czasem

Gdańska latarnia znajduje się w prywatnych rękach. Kiedy w 1984 została wyłączona z użytkowania, przez wiele lat niszczała i mało kogo obchodziła. Dopiero pod koniec lat 90-tych jej losem zainteresował się Stefan Jacek Michalak, inżynier mieszkający na co dzień w Kanadzie, który zakochał się w tym obiekcie i postanowił go odnowić.

Latarnię otwarto dla zwiedzających w 2004 roku i przez 22 lata wpisała się ona na stałe na mapę najbardziej atrakcyjnych zakątków Gdańska. Jednak w tym czasie właściciel podupadł na zdrowiu i w tym roku podjął decyzję, że latarnię z Nowego Portu będzie musiał zamknąć.

Rozmowy trwały od wakacji, szukano rozwiązań, ale właściciel latarni nie chciał myśleć o sprzedaży obiektu, a jego najbliżsi nie byli zainteresowani przejęciem opieki nad zabytkiem. Wtedy oficjalnie ogłoszono decyzję: latarnia w Gdańsku zostaje zamknięta.

Kiedy ta informacja obiegła nie tylko lokalne, ale i ogólnopolskie media, rozgorzała dyskusja o tym, co zrobić, by nie dopuścić do sytuacji, w której jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc trójmiejskiego wybrzeża stoi zamknięte na cztery spusty.

Latarnik Jacek Michalak. źródło: latarnia.gda.pl

Wreszcie 28 września dotarła do mnie informacja od pracownika obsługującego od lat ruchem turystycznym w zabytku: latarnia nadal będzie działać. Okazało się, że do jej gospodarza zgłosił się podmiot zainteresowany administrowaniem latarnią.

"Latarnia ma więc wciąż działać także po sezonie, czyli od 1 października 2026 do 30 kwietnia 2027 roku, od 11:00 do 16:00, oprócz poniedziałków i świąt" – czytam w wiadomości przekazanej mi przez opiekuna tego miejsca.

Latarnia morska to obowiązkowy punkt na turystycznej mapie Gdańska

Jak widać szum medialny wokół sprawy okazał się w tej akurat sytuacji jak najbardziej potrzebny.

Latarnia w gdańskim Nowym Porcie to bowiem jedyny tego typu obiekt w Trójmieście (poza latarnią w Porcie Północnym, ale znajduje się ona na zamkniętym terenie). Najbliżej są na zachodzie Hel, a na wschodzie Krynica Morska.

O ile w innych częściach wybrzeża, zwłaszcza na Pomorzu Środkowym i Pomorzu Zachodnim latarnie są rozmieszczone dość regularnie, to im dalej na wschód, tym trudniej o znalezienie wieży przed laty służącej do prowadzenia statków do portu.

Tym bardziej ważna jest zmiana decyzji właściciela gdańskiej latarni. Bo bez niej opowiadanie o historii miasta byłoby z całą pewnością niepełne.

Sonda

Cieszy Cię dalsze działanie latarni morskiej w Gdańsku?

... odpowiedzi