
Aleksander Miszalski zabrał głos przed II turą wyborów w Krakowie i uderzył w Łukasza Gibałę. Były prezydent zarzucił mu kłamstwa, manipulowanie wyborcami i składanie nierealnych obietnic.
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa w referendum 24 maja. Od tego czasu nie komentował szerzej sytuacji politycznej w mieście. Teraz, na kilkadziesiąt godzin przed II turą wyborów, zdecydował się zabrać głos. W długim wpisie skupił się przede wszystkim na Łukaszu Gibale, który w niedzielę zmierzy się z Moniką Piątkowską.
Aleksander Miszalski przerywa milczenie przed II turą wyborów w Krakowie
Wpis byłego prezydenta pojawił się w momencie, gdy całe miasto zastanawia się, kto zostanie prezydentem Krakowa. Już na początku wpisu w internecie Miszalski bardzo ostro ocenił swojego byłego rywala. "Dzisiaj słucham tego co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, że kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą" – napisał. "Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła" – dodał.
Były prezydent Krakowa wrócił też do referendum, w którym został odwołany. Zarzucił Gibale, że przedstawiał się jako osoba wspierająca obywatelską inicjatywę referendalną, podczas gdy – jak wynika ze sprawozdania przywołanego przez Miszalskiego – stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców przekazało na kampanię wsparcie rzeczowe wycenione na niemal 1,9 mln zł.
Od 27 września wiadomo, kto wygrał wybory w Krakowie – I tura dała wyraźną przewagę Gibale, a Piątkowska musi teraz odrabiać straty.
Miszalski odniósł się także do zarzutu odnośnie miejskiej "gazetki". Gibała miał twierdzić, że na jej wydawanie w czasie referendum przeznaczono 3,5 mln zł. Były prezydent nazwał tę informację nieprawdziwą i wyjaśnił, że chodziło o koszt całorocznego wydawania pisma.
"To KŁAMSTWO. Łukasz ignoruje fakt, że ‘gazetka’ jest wydawana w mieście od lat, że wspomniany koszt dotyczy całego roku" – napisał Miszalski.
Kolejny zarzut Miszalskiego dotyczy wypowiedzi Gibały na temat potencjalnej współpracy z radnymi KO. Miszalski przypomniał, że 28 września kandydat mówił w RMF FM o sześciu radnych, którzy mieli zgłosić się do niego z otwartością na rozmowy.
"6 października krakowski sąd prawomocnie utrzymał rozstrzygnięcie nakazujące sprostowanie tej wypowiedzi – było to KŁAMSTWO" – stwierdził były prezydent.
Miszalski zakwestionował też zapowiedzi Gibały dotyczące miejskich finansów. Jego zdaniem program wyborczy kandydata jest znacznie droższy, niż wynikałoby z jego deklaracji. Według wyliczeń byłego prezydenta suma inwestycji zapowiadanych przez Gibale sięga około 3,5 mld zł, a koszty utrzymania lub utraconych dochodów miałyby wynosić prawie 400 mln zł rocznie.
"Nie da się w budżecie 11 mld zł znaleźć 1 mld zł oszczędności bez cięcia usług dla mieszkańców" – przekonuje Miszalski.
Spór o liczby pokazuje, że Kraków na rozdrożu musi wybierać nie tylko między kandydatami, ale też między wizjami zarządzania zadłużonym miastem.
Zobacz także
Aleksander Miszalski stawia na Monikę Piątkowską
Aleksander Miszalski poruszył również temat działalności deweloperskiej rodziny Gibałów. Pytał, czy ewentualna wygrana Łukasza Gibały nie będzie miała wpływu na interesy jego rodziny. Wątek, w którym splatają się Łukasz Gibała, majątek ojca i rodzinne inwestycje, wraca w tej kampanii regularnie.
"Musimy sobie wszyscy zadać ważne pytanie: czy inwestycje miasta na obrzeżach będą realizowane dla większej korzyści Krakowian, czy może raczej dla większej wartości działek należących do Gibałów" – napisał.
Na końcu Miszalski opowiedział się po stronie Moniki Piątkowskiej. Przyznał przy tym, że sam nie był idealnym prezydentem i popełnił błędy.
"Wiem, że nie byłem idealnym prezydentem, popełniałem błędy, umiem się do tego przyznać – poniosłem tego konsekwencje" – napisał.
Zaapelował do mieszkańców o głosowanie na Piątkowską: "W niedzielę oddajcie głos na Monikę Piątkowską, która jest również moją kandydatką. Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu – kupienia sobie miasta".
Ton wpisu tylko potwierdza diagnozę komentatorów, że drugie dno starcia Gibały z Piątkowską to smutny obrazek, Kraków było stać na więcej.
Krytyka wyrażona przez Miszalskiego:
... odpowiedzi






