Benzynę bez podatku mamy... droższą niż Niemcy. Tak Orlen zarabia na kryzysie

Katarzyna Florencka
09 grudnia 2022, 20:10 • 1 minuta czytania
Kiedyś cena litra benzyny 95 bez podatku była jedną z najniższych w Europie. Dziś należy do najwyższych – pomimo tego, że wciąż mamy niższy VAT. Koncerny wykorzystały sytuację na rynkach i obniżkę podatku do skokowego podniesienia marży – ocenia ekonomista Andrzej Domański. I liczy, ile Orlen może aktualnie zarabiać na litrze paliwa.
Benzyna w Polsce jest jedną z najdroższych w UE Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Dlaczego benzyna w Polsce jest tak droga?

Kwestia aktualnych cen benzyny wprawia polskich kierowców w stupor. Co im bowiem po spadkach cen ropy, skoro cyfry na pylonach stacji benzynowych ani drgną? Detaliczne ceny paliw to dzisiaj niemała zagadka: ceny ropy spadły do poziomów sprzed wojny w Ukrainie, ale na polskich stacjach pozostają znacznie wyższe.

"Rok temu cena litra benzyny 95 bez podatków i opłat była w Polsce jedną z niższych w Europie. Dziś, po finansowanej z naszych podatków obniżce VAT-u i 'promocjach' Orlenu, jesteśmy w czołówce" – zauważył na Twitterze główny ekonomista Instytutu Obywatelskiego Andrzej Domański. Z zamieszczonego wykresu wynika, że cena 95-tki w naszym kraju przed podatkami pod względem wysokości jest trzecia w Unii Europejskiej: gorzej mają tylko Dania i Hiszpania. 

– Skąd to się mogło wziąć? Sytuacja na rynkach oraz obniżka VAT-u została prawdopodobnie wykorzystana przez koncerny paliwowe do skokowego podniesienia marży. To, co kierowcy powinni uzyskać dzięki obniżce VAT-u, zostało częściowo skompensowane przez wyższą marżę koncernów paliwowych – ocenia Domański w rozmowie z serwisem next.gazeta.pl.

Oprócz tego ekonomista przedstawia również własne wyliczenia dotyczące potencjalnych zysków Orlenu. – Można oszacować, że na każdym litrze paliwa sprzedanego w trzecim kwartale tego roku Orlen zarabiał około 86 groszy. Ten zysk jest spory. W trzecim kwartale 2021 roku wynosił bowiem około 33 grosze – podaje.

Ceny paliw "wyglądają jak zmowa cenowa"

Andrzej Domański nie jest jedynym ekspertem, który głośno wyraża wątpliwości co do aktualnych cen na stacjach benzynowych. – Ceny paliw wyglądają jak zmowa cenowa – ocenił niedawno w rozmowie z Radiem Zet Bogusz Julian Kasowski, inwestor i autor serwisu Surowcowe.info.

Jak wskazał, cena ropy w przeliczeniu na złotego spadła w okresie od szczytu z 8 marca do 24 listopada o prawie 35 proc., a w tym samym czasie mieliśmy duże wzrosty detalicznych cen paliw. Według niego podwyżki nie wynikają jedynie z kryzysu wywołanego wojną czy pandemią, ale w dużej części z marż, które stacje paliw zwiększają w ostatnich tygodniach.

Zwrócił też uwagę, że Orlen po połączeniu z Lotosem ma udział w rynku hurtowym paliw na poziomie ok. 85 proc. Czyli bardzo prawdopodobne jest, że tankując na dowolnej stacji, tankujemy paliwo wyprodukowane przez PKN Orlen.

– W raporcie PKN Orlen możemy przeczytać, że modelowa marża rafineryjna w trzecim kwartale 2022 roku wyniosła 16,4 dol., czyli wzrosła aż o 429 proc. względem trzeciego kwartału 2021 roku. To właśnie ten czynnik jest jednym z kluczowych elementów ceny hurtowej, która ma bezpośrednie przełożenie na cenę paliwa, jaką płacimy na stacji – tłumaczył Kasowski.