
Tego jeszcze w Polsce nie było. Jak informuje minister energii Miłosz Motyka, nieznani sprawcy zaatakowali pod koniec roku 2025 nasz system energetyczny. Zrobili to w bardzo wyrafinowany sposób: próbowali włamać się nie do klasycznych elektrowni, ale do farm fotowoltaicznych i wiatrowych. To nie przypadek.
– W ciągu ostatnich dni 2025 roku doszło do najsilniejszego, nieudanego ataku na polskie sieci elektroenergetyczne – poinformował we wtorek minister energii Miłosz Motyka. Dodał, że był to atak cybernetyczny, że był skoordynowany i wymierzony w pojedyncze farmy fotowoltaiczne i wiatraki.
To jest w sumie najciekawszy element tej informacji. Bo oto okazuje się, że nieznani sprawcy zaatakowali nie "tradycyjne" elektrownie węglowe, ale nowoczesne źródła OZE. Minister Motyka nie wyjaśnił motywacji sprawców ani miejsca pochodzenia ataku, ale w sumie można domniemywać, że atakujący (gdziekolwiek są) dostają pensję w rublach.
Atak na farmy solarne i wiatraki. Dlaczego to one są celem?
Cóż, one od jakiegoś czasu nie są już tylko wsparciem, ale jednym z filarów naszego systemu energetycznego. Nie da się nie zauważyć, że w Polsce produkujemy miks prądu i ciepła z różnych źródeł. Nie jest tak, że to węgiel rządzi: on ma za zadanie stabilizować system produkcji prądu.
Polska produkuje coraz więcej energii z OZE, osiągając w ostatnich miesiącach (2025/2026) historyczne rekordy, z udziałem przekraczającym 40 proc. w produkcji w niektóre dni i miesiące. W 2023 roku ten udział wyniósł ponad 26 proc. ogólnej produkcji. Teraz ten wskaźnik oscyluje wokół 30 proc.
Z najnowszego raportu Forum Energii podsumowującego 2025 rok wynika, że po raz pierwszy w historii w ciągu sześciu miesięcy udział węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii elektrycznej spadł poniżej 50 proc.
Na koniec roku węgiel odpowiadał za 52,6 proc. generacji, podczas gdy odnawialne źródła energii osiągnęły już 31,5 proc., a gaz ziemny – 14,1 proc. A skoro OZE są coraz ważniejsze, to tym bardziej stają się coraz bardziej narażone na ataki. Również cybernetyczne, w tym inspirowane przez pewne nieprzyjazne nam mocarstwo.
Motyka wyjaśniał, że próba ataku skierowana była na polskie sieci elektroenergetyczne, głównie na pojedyncze farmy fotowoltaiczne i wiatraki, ale i jedną elektrociepłownię.
– Próbowano zakłócić komunikację między operatorami systemów dystrybucyjnych (OSD) a rozproszonymi źródłami energii. Ataki objęły większą część kraju – wyjaśniał minister. Dodał, że z takimi atakami inne państwa jeszcze nie miały do czynienia.
Nie wiadomo, czy mogą się ich spodziewać. W Polsce najprawdopodobniej atak się nie udał; w każdym razie nie mieliśmy blackoutu czy zauważalnych problemów. Wiadomo jednak, że taka infrastruktura będzie teraz na celowniku obcych służb.
Zobacz także
