
Prawo i Sprawiedliwość chce, żeby Polska wzbogaciła się o kolejny, czwarty po Gdańsku, Gdyni i Świnoujściu port pełnomorski. Nazywać ma się Port Haller i miałby powstać niedaleko przyszłej elektrowni jądrowej na Pomorzu. O tym, że PiS lubi duże projekty przekonaliśmy się wielokrotnie, dlatego nie ma co tego pomysłu lekceważyć i skreślać na wstępie. Ale na parę problemów związanych z tą wizją trzeba zwrócić uwagę już teraz.
Za projekt "Portu Haller" odpowiada Kacper Płażyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Pomorza i przewodniczący sejmowej komisji gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. To on, po krótkim wstępie prezesa Jarosława Kaczyńskiego (wrócimy jeszcze do niego) zaprezentował w poniedziałek szczegóły nowej wielkiej wizji rozwojowej PiS-u.
Nowy pełnomorski port na polskim wybrzeżu Bałtyku miałby znaleźć się na terenie gminy Choczewo. Tej samej, gdzie powstaje już pierwsza w historii naszego kraju elektrownia atomowa.
"Atomowy" Port Haller
Taka lokalizacja to nie przypadek. Polskie państwo wyłoży w najbliższych latach dziesiątki miliardów złotych na to, by nie tylko tę elektrownię postawić, ale też zapewnić do niej dostęp zarówno drogą morską, jak i kołową czy kolejową.
Do Słajszewa – bo de facto w tej miejscowości będzie mieścić się elektrownia – doprowadzona będzie budowana od podstaw nowa droga krajowa, a wraz z nią linia kolejowa. Równolegle na plaży w Słajszewie stanie pirs, do którego cumować będą statki transportujące najcięższe elementy polskiej jądrówki.
Port Haller. PiS widzi same korzyści
Zdaniem posła Płażyńskiego jest to idealna okazja do tego, by przy okazji tej inwestycji posadowić w okolicy kolejną: pełnomorski port, wyspecjalizowany w obsłudze przeładunków Ro-Ro.
– Czyli przede wszystkim naczep drogowych, pojazdów kołowych i jednostek wojskowych – wyjaśnia Kacper Płażyński. Plusem tej lokalizacji miałyby być też kwestie bezpieczeństwa, bo gmina Choczewo, jak przekonuje poseł, nie znajduje się w przeciwieństwie do Gdańska i Gdyni w zasięgu haubic dalekiego zasięgu stacjonujących w Obwodzie Królewieckim. Do tego Port Haller miałby włączyć się w obsługę nowych szlaków handlowych z Morza Czarnego i Adriatyku.
I tu jedna uwaga: argumentem za Portem Haller ma być też to, że okolice Lubiatowa są, według posła Płażyńskiego, "objęte zasięgiem tarczy antyrakietowej" w Redzikowie koło Słupska. Co jest kompletną bzdurą, bo tarcza jest elementem amerykańskiego systemu Aegis, którego podstawowym zadaniem jest strącanie rakiet balistycznych dalekiego zasięgu, przelatujących hen wysoko nad Polską, by bronić przede wszystkim terenu USA.
Myślenie o tarczy jako systemie przeznaczonym stricte do obrony bezpośrednich sąsiadów Redzikowa jest niczym innym jak budowaniem fałszywego wrażenia, w dodatku w tak wrażliwej dziedzinie jak bezpieczeństwo.
PiS i Port Haller. Babole na dzień dobry
Port Haller ma już nawet stronę internetową (są na niej trzy artykuły, każdy składa się z jednego zdania: "Welcome to Port Haller", konto w serwisie X (na razie 121 obserwujących) i adres (biuro poselskie posła Płażyńskiego na Targu Drzewnym w Gdańsku).
I nawet jeśli nie wygląda to na razie imponująco, to pamiętajmy, że idea Centralnego Portu Komunikacyjnego również rodziła się od mało nośnych haseł i głośnej krytyki opozycji. Tymczasem ówczesna opozycja, a dziś opcja rządząca, ten przez wiele lat obśmiewany projekt postanowiła kontynuować, zmieniając jedynie jego zakres i brand (na Port Polska).
Jednak ogłaszając tak dużą rzecz warto przygotować się komunikacyjnie do tego, że pomysł będzie oglądany z każdej strony przez osoby krytycznie patrzące na takie polityczne inicjatywy. Tymczasem w przypadku Portu Haller nawet nie trzeba było się jakoś specjalnie przyglądać.
Na koncie Prawa i Sprawiedliwości pojawił się wpis z wygenerowanym przez sztuczną inteligencję obrazem przyszłego portu (bo kto tam by się bawił w profesjonalne wizualizacje, prawda?), w dodatku z informacją, że jego lokalizacją będzie Choczewo.
Czyli miejscowość oddalona od morza o dobre... 10 kilometrów. PiS-owi zapewne chodziło o gminę Choczewo, na terenie której leżą nadmorskie miejscowości jak Lubiatowo, Kopalino czy Słajszewo. Ale warto w przypadku ponoć poważnego projektu być jednak precyzyjnym i nie narażać się na śmieszność.
A co z Elblągiem?
Nie chcąc lekceważyć inicjatywy Portu Haller chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewien istotny szczegół. Polska miała już mieć IV Port RP. Pod takim hasłem Jarosław Kaczyński dekadę temu sprzedawał plan rozwoju portu w Elblągu, którego kluczowym elementem miało być przekopanie Mierzei Wiślanej.
Mierzeję faktycznie przekopano, ale przez polityczne zawirowania i urzędniczą nieudolność droga do Elbląga pozostaje nie do pokonania przez statki towarowe, bo wciąż nie pogłębiono ostatniego odcinka kanału prowadzącego do portu. Stało się to za sprawą zakusów rządu PiS, by port w Elblągu upaństwowić, stosując typowy finansowy szantaż. Trudno się dziwić, że dziś przekop i droga przez zalew jest dla Prawa i Sprawiedliwości gorącym kartoflem i szukają nowego punktu zaczepienia.
Co na to rządzący?
Rządzący na razie dość oszczędnie komentują nowy pomysł PiS o Porcie Haller. Głos zabrał za to doradca ministra obrony narodowej Maciej Samsonowicz, którego zdaniem wizja zaprezentowana przez Płażyńskiego ignoruje realia gospodarcze, obronne i geopolityczne.
"Zamiast wzmacniać aktywa na Pomorzu Środkowym, takie jak rozwój portów w Ustce czy Kołobrzegu, wskazane w Raporcie w ramach 'Paktu dla Bezpieczeństwa Polski' - Pomorze Środkowe, serwują projekty nieprzemyślane, za to z ładną nazwą" – napisał na X Samsonowicz.
Stara śpiewka prezesa Jarosława Kaczyńskiego
I na koniec, bo zapowiadałem powrót do słów prezesa, który promuje ideę Portu Haller. Kaczyński oświadczył, że rząd Donalda Tuska swoją polityką prowadzi do zapaści polskich portów pełnomorskich, działając de facto na korzyść Niemiec. Przeczą temu wszystkie możliwe liczby.
Wystarczy sięgnąć chociażby po raport Portu Gdańsk z listopada 2025 roku. W ciągu trzech kwartałów przeładowano tu 59 milionów ton towarów, co oznacza wzrost o milion ton rok do roku.
Z kolei Port Gdynia w 1. połowie ubiegłego roku zanotował zysk netto wyższy o blisko 20 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. To miejsce czeka też na Port Zewnętrzny, mający być motorem rozwojowym dla Gdyni, która – za sprawą planowanej drogi – ma stać się też bardzo ważnym punktem przerzutowym wojsk sojuszniczych.
Duże inwestycje związane z farmami wiatrowymi i wojskowością trwają też w porcie w Ustce. Czy aby na pewno w tej całej układance zmieści się jeszcze Port Haller?
Zobacz także
