ręka z plikiem banknotów na tle budynku NBP
Lód ściął posiedzenie RPP. Zacięła się maszynka do cięcia stóp Fot. Longfin Media / Shutterstock / Svetlana Zelenskaia / Shutterstock / Montaż: INNPoland.pl

Dobra, koniec emocji – stwierdziła Rada Polityki Pieniężnej i po raz pierwszy od dawna nie ścięła stóp procentowych. Kredyty bardziej nie stanieją, raty bardziej nie spadną. Ale i mało kto się tego teraz spodziewał. Co prawda inflacja schowała się pod krzakiem, ale zza winkla wyłażą różne dziwne zagrożenia geopolityczne.

REKLAMA

Na ostatnim (aczkolwiek pierwszym w tym roku) posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się nie puszczać lejców i utrzymać stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi cały czas 4,00 proc.

Ekonomiści w większości nie przewidywali innego kroku. Przed dzisiejszym posiedzeniem RPP urządziła nam i sobie prawdziwy maraton cięcia. Członkowie Rady od września co miesiąc obniżali stopy równo o 0,25 punktu procentowego. Zrobili to nawet przed świętami: na taki krok nie decydowali się przez ostatnich 13 lat.

Przypomnijmy: w lipcu stopy spadły o imponujące 0,5 punktu proc. Czy ktoś dziś pamięta, że w maju główna stopa referencyjna wynosiła 5,75 proc.? Wedle części ekonomistów 4 proc. to i tak za dużo, można byłoby ściąć stopy do 3,50 - 3,25 proc.

– W 2025 r. stopy procentowe zostały obniżone łącznie o 1,75 punktu procentowego. To bardzo dużo. Nikt w regionie nie obniżał stawek referencyjnych w takim tempie. Dlatego nic dziwnego, że RPP działa teraz w trybie "wait and see" (ang. poczekać i zobaczyć), czego zresztą zapowiedź można było wyczytać z konferencji prasowej po ostatniej decyzji i wypowiedzi samych członków RPP – wskazuje Tomasz Kowalski, dyrektor zarządzający z ANG Odpowiedzialne Finanse.

– Brak obniżki stóp procentowych na styczniowym posiedzeniu nie zmienia ogólnego kierunku polityki pieniężnej. RPP zrobiła zapowiadaną pauzę, jednak przy obecnym układzie danych kolejna obniżka na najbliższym posiedzeniu wydaje się przesądzona. Niższe stopy w kolejnych kwartałach powinny poprawiać sytuację kredytobiorców i stopniowo wspierać aktywność inwestycyjną, co będzie sprzyjać wzrostowi gospodarczemu w 2026 roku – mówi o decyzji RPP Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.

– Bezpośrednim tłem dla dzisiejszej decyzji są dane o grudniowej inflacji, która według wstępnych szacunków wyhamowała do poziomu 2,4 proc. Oznacza to, że dynamika cen znalazła się nieznacznie poniżej celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.). Choć wynik ten jest sukcesem polityki pieniężnej, RPP zachowuje ostrożność. Ważne będą również jutrzejsze ostateczne dane, które pokażą, czy inflacja faktycznie kształtuje się poniżej celu i rzucą światło na trwałość procesów dezinflacyjnych – ocenia Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB.

Mamy "wait", co możemy "see"?

– Presja inflacyjna w gospodarce wyraźnie słabnie. Nominalny wzrost wynagrodzeń wyhamowuje, co ogranicza ryzyko dalszego podnoszenia cen przez firmy. Nie widać też silnej presji cenowej po stronie producentów. Kluczowym źródłem niepewności pozostają ceny surowców. Jeśli nie dojdzie do ich wyraźnego wzrostu, na przykład w wyniku eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, trudno dziś wskazać inne czynniki, które mogłyby istotnie podbić inflację – zwraca uwagę Andrzej Gwiżdż.

– Prezes NBP, prof. Adam Glapiński, podkreślił, że obecny poziom stóp (4 proc.) jest optymalny dla zachowania stabilności makroekonomicznej. W scenariuszu bazowym rynek zakłada jeszcze jedną lub dwie obniżki w 2026 roku i w zasadzie do końca cyklu. Jeżeli jednak trend spadkowy inflacji utrzyma się powyżej oczekiwań, realny staje się scenariusz zejścia stóp nawet do poziomu 3 proc., co i tak przy inflacji przy celu zachowałoby pozytywny poziom realnych stóp procentowych – mówi Michał Stajniak.

– Wobec tego oczy inwestorów zwrócone są teraz na marcowy raport o inflacji. To właśnie nowa projekcja banku centralnego ma stać się decydującym argumentem za wznowieniem cyklu obniżek, co czyni marzec najbardziej prawdopodobnym terminem kolejnego ruchu ze strony Rady – dodaje.

Z kolei analitycy ANG przypominają, że efekty dokonanych obniżek ujawnią się w pełni dopiero za kilka miesięcy. A obecnie w światowej polityce toczy się gra o ropę naftową – interwencja USA w Wenezueli, kraju o największych zasobach tego surowca na świecie, oraz rozmowy o zablokowaniu rosyjskiej floty cieni, mogą mieć wpływ na jego cenę. A to przecież notowania ropy i gazu (jego cena jest skorelowana z cenami ropy) wpływały w dużej mierze na wysokie ceny energii kilkadziesiąt miesięcy temu.

To podbijało inflację i było jednym z głównych argumentów, który skłaniał RPP do utrzymywania wysokich stóp procentowych.

Na dodatek, zarówno w Polsce, jak i całej strefie euro, odnotowuje się wysoką inflację w sektorze usług. Jest ona równoważona niską inflacją w innych obszarach (energia, żywność), co w rezultacie sprawia, że w grudniu, wedle szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja CPI wyniosła 2,4 proc. To mniej niż spodziewali się analitycy. Jednak równowaga ta jest krucha – zmiana jednego elementu układanki może przewrócić całe domino.

Decyzja RPP o stopach procentowych – jak wpłynie na kredyty?

Mimo że w styczniu stopy procentowe stoją w miejscu, to wskaźnik WIBOR kontynuuje marsz na południe. Na początku stycznia po raz pierwszy od blisko trzech lat spadł poniżej poziomu 4 proc. – i to zarówno w ujęciu WIBOR 3M (3,97 proc.), jak i WIBOR 6M (3,85 proc.). Pół roku temu, w pierwszych dniach lipca 2025 r. wartości te wynosiły odpowiednio 5,24 proc. i  5,03 proc.

Przypomnijmy. WIBOR to oprocentowanie, po jakim banki pożyczają sobie nawzajem pieniądze. Dla kredytów hipotecznych najważniejsze są dwa wskaźniki – WIBOR 3M (na trzy miesiące) i WIBOR 6M (na pół roku). To faktycznie o nie, a nie o stopę procentową ustalaną przez RPP, oparte jest oprocentowanie większości kredytów mieszkaniowych w Polsce.

– W przypadku kwoty kredytu hipotecznego na 450 tys. zł, pożyczonej na 25 lat i oprocentowania na poziomie 6,93 proc. kredytobiorca do lipca musiał przelewać do banku ratę w wysokości 3160,44 zł. Uwzględniając WIBOR z początku stycznia jego rata obniża się o 329,46 zł – komentuje Tomasz Bujański z Działu Wsparcia Kredytów Hipotecznych ANG Odpowiedzialne Finanse.

– Rata obniży się jeszcze bardziej w przypadku wyższych kwot zobowiązań. Przykładowo, osoba, która zaciągnęła kredyt na kwotę 800 tys. zł na wspomnianych już warunkach, co miesiąc będzie oddawać do banku o 585,71 zł mniej – dodaje.

Zaznacza, że obniżka rat nie jest automatyczna. Następuje dopiero w momencie aktualizacji harmonogramu kredytu. Wówczas banki wyliczają wysokość rat na podstawie WIBOR-u obowiązującego w tym momencie.