
Mróz skuł nie tylko chodniki, ale i... śmietniki. W wielu miastach narodził się problem z opróżnianiem kubłów. O ile puszki czy butelki nie sprawiają kłopotów, to wilgotne bioodpady i mokry popiół tężeją na kamień. Do tego stopnia, że firmy ostrzegają, że niektórych kontenerów nie ruszą aż do odwilży.
Firmy wywozowe w Bydgoszczy, Poznaniu i na południu kraju raportują poważne opóźnienia. Powód? Odpady przymarzają do ścianek pojemników, tworząc bryły nie do ruszenia przez hydraulikę śmieciarek. Wykonawcy stawiają sprawę jasno: nie będziemy kuć lodu, kubły zostaną pełne do następnego terminu.
Zmorą firm komunalnych stały się głównie zamarznięty popiół i wilgotne bioodpady. Spółki z całej Polski apelują: jeśli nie chcecie zostać z górą śmieci do wiosny, przestańcie zalewać popiół wodą i ubijać odpady.
Problem potęgują zasypane dojazdy. Odbiór trwa dłużej, plany tras sypią się jak domek z kart, a załogi muszą pracować w soboty, by nadrobić zaległości.
Gminy ostrzegają: "Nie opróżnimy pojemników na siłę"
Mieszkańcy wielu polskich miast przecierają oczy ze zdumienia: śmieciarka była, hałasowała, ale śmieci w kuble zostały. To nie złośliwość pracowników, a efekt mrozów, które zamieniają zawartość pojemników w litą bryłę. Branża odpadowa boryka się z potężnymi problemami logistycznymi – od Bydgoszczy po Opolszczyznę. Jeśli nie zadbasz o swój pojemnik, zostaniesz z odpadami do odwilży.
Największy problem zgłasza bydgoska spółka ProNatura. Chodzi o czarne pojemniki na odpady zmieszane, do których trafia popiół z domowych pieców. Mieszkańcy, chcąc uniknąć pożaru w kuble, często zalewają gorący popiół wodą.
– Wilgotny popiół w połączeniu z mrozem zamarza i tworzy zwartą bryłę – tłumaczą przedstawiciele spółki.
Efekt? Mechanizm wytrząsający w śmieciarce nie jest w stanie opróżnić pojemnika. Tworzy się w nim swoisty "betonowy czop". Pracownicy nie mogą go wykuwać łopatami ani uderzać pojemnikiem o burtę pojazdu, bo plastik na mrozie pęka błyskawicznie. W takiej sytuacji odpady zostają na posesji. ProNatura apeluje: popiół musi być suchy i wystudzony, pod żadnym pozorem nie wolno go zalewać wodą wewnątrz kubła.
Bioodpady przymarzają do dna
Podobny problem, tyle że z frakcją bio (brązowe pojemniki), zgłasza miasto Poznań. Obierki, resztki jedzenia i liście zawierają dużo wody. Na mrozie natychmiast przywierają do ścianek i dna pojemnika.
Wykonawcy usług w stolicy Wielkopolski stawiają sprawę jasno: podejmą próbę odbioru, ale nie będą siłowo odrywać odpadów.
– Nie będą stosowali rozwiązań, które mogłyby doprowadzić do uszkodzenia pojemników, np. rozkuwania zawartości – informuje poznański samorząd. Jeśli próba się nie powiedzie, odpady zostaną zabrane dopiero w kolejnym terminie z harmonogramu.
Zasypane drogi burzą plany
Drugim frontem walki jest logistyka. Ciężkie śmieciarki mają ogromne problemy z manewrowaniem na nieodśnieżonych drogach osiedlowych i dojazdach do posesji.
Związek Gmin Czysty Region, obsługujący m.in. południową Polskę, wydał pilny apel do mieszkańców. Prosi o odśnieżanie dojść do wiat śmietnikowych i udrożnienie dróg dojazdowych. W wielu miejscach odbiór był po prostu niemożliwy ze względów bezpieczeństwa. Sytuacja jest na tyle poważna, że firmy decydują się na uruchomienie dodatkowych zmian – zaległości mają być odrabiane przez całe załogi również w soboty.
Firmy komunalne proszą o wyrozumiałość, ale też o współpracę. Oto co możesz zrobić, by zwiększyć szansę na skuteczny odbiór odpadów:
- Nie ubijaj: Wciśnięte na siłę worki czy bioodpady zaklinują się na mrozie na amen.
- Chroń przed wilgocią: Zamknij klapę kubła, by nie padał do niego śnieg i deszcz.
- Ogrzej przed wizytą: Jeśli masz taką możliwość, trzymaj pojemnik (zwłaszcza bio) w garażu lub pomieszczeniu gospodarczym i wystaw go tuż przed przyjazdem śmieciarki.
- Oddziel frakcję: Przed wystawieniem spróbuj delikatnie podważyć zawartość szpadlem, by odkleić ją od ścianek (ale ostrożnie, by nie przebić plastiku!).
Zobacz także
