
Polska wchodzi w nowy etap obrony przed dronami. W piątek rząd podpisze umowę na system SAN. Jest to innowacyjne, wielozadaniowe rozwiązanie, w którym dominującą rolę odegrają polskie firmy.
Podpisanie kontraktu zaplanowano na piątek w Kobyłce. Wezmą w nim udział premier Donald Tusk, wicepremier Kosiniak-Kamysz oraz wiceminister obrony Paweł Bejda. Umowa zostanie zawarta z konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz norweskiego Kongsberg Defence & Aerospace i dotyczy dostaw systemów przeciwlotniczych zdolnych do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych.
Rząd podpisze umowę na system antydronowy San
Szef MON zapowiada, że program San będzie częściowo finansowany ze środków unijnych, w ramach instrumentu SAFE. Jak powiedział Kosiniak-Kamysz, San to "pierwszy tego typu innowacyjny wielozadaniowy system w Europie".
San ma być rozwiązaniem uniwersalnym. Zgodnie z zapowiedziami resortu obrony, będzie mógł być wykorzystywany przez wszystkie rodzaje sił zbrojnych, od wojsk lądowych, przez siły powietrzne, po marynarkę wojenną.
O sposobie i miejscach jego użycia zdecydują dowództwa wojskowe, a jednym z obszarów operacyjnych mają być działania w ramach programu "Bezpieczne Podlasie".
Kosiniak-Kamysz podkreśla, że trzon projektu Sam tworzyć będą polskie przedsiębiorstwa. Wśród nich znajdą się spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w tym PIT-RADWAR oraz Zakłady Mechaniczne Tarnów, a także prywatna firma APS. Partnerem zagranicznym pozostaje norweski Kongsberg. To właśnie te podmioty finalizują obecnie dokumentację niezbędną do zawarcia umowy.
Przyspieszenie prac nad systemem SAN było bezpośrednią reakcją rządu na wydarzenia z września ubiegłego roku, kiedy rosyjskie drony bojowe wtargnęły w polską przestrzeń powietrzną. Program ma zapewnić wojsku zestaw narzędzi umożliwiających skuteczne wykrywanie i neutralizowanie tego typu zagrożeń, przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów użycia.
To ważne, ponieważ, jak wskazują wojskowi, zwalczanie tanich, masowo produkowanych dronów za pomocą drogich rakiet lotniczych czy przeciwlotniczych jest nie tylko nieefektywne, ale i nieopłacalne. Nowy system ma umożliwić reagowanie na ataki roju dronów przy użyciu znacznie tańszych środków. Kontrakt ma być wart niecałe 15 miliardów złotych.
"Pierwszy taki system w Europie"
Rozwój systemów antydronowych to dziś jeden z najszybciej zmieniających się obszarów nowoczesnego pola walki. Eksperci podkreślają, że kluczowym wyzwaniem jest nadążanie za błyskawiczną ewolucją samych dronów oraz zapewnienie wachlarza sensorów, od radarów i kamer optycznych, po czujniki akustyczne wykrywające dźwięk silnika.
Dodajmy, że polskie firmy jak Hertz i APS już dziś rozwijają własne systemy antydronowe, z których część jest wykorzystywana na Ukrainie. Przedsiębiorstwa te współpracują również z zagranicznymi partnerami, w tym z norweskim Kongsbergiem.
Jak pisaliśmy w INNPoland, pod koniec 2025 roku 25. Brygada Kawalerii Powietrznej otrzymała nowe zadanie związane z technologiami bezzałogowymi: projektowanie i wytwarzanie dronów oraz szkolenie kadr, które w przyszłości mają szkolić żołnierzy w jednostkach w całym kraju. Jednostka pełni funkcję pilotażową w wojskowym wykorzystaniu dronów.
Inicjatywa, znana jako DronLab, powstała oddolnie z zaangażowania samych żołnierzy i z czasem została sformalizowana. Jej rozwój ma przebiegać etapami. Początkowo zespół ma liczyć do 30 osób, a docelowo nawet około 100 specjalistów. Doświadczenia brygady mogą stać się wzorem dla podobnych ośrodków w innych jednostkach Wojsk Lądowych.
Zobacz także
Źródło: Bankier
