
Gliwice wprowadziły innowację dla rowerzystów. To śluza do skrętu w lewo. Filmik pokazujący jak korzystać z rozwiązania wywołał skrajne reakcje internautów.
W świecie infrastruktury miejskiej rzadko zdarza się, by kilka linii wymalowanych na asfalcie wzbudziło aż tak wielkie emocje. Gliwicka śluza do skrętu w lewo, zwana również skrętem "na dwa razy", to rozwiązanie znane m.in. z Danii. W polskich realiach okazało się jednak zapalnikiem dla internetowej kłótni.
Innowacja w Gliwicach. Jak działa śluza dla rowerzystów?
Zasada jest prosta: rowerzysta zamiast przecinać pasy ruchu przed skrzyżowaniem, zjeżdża na prawą stronę, zatrzymuje się w wyznaczonym polu przed zakrętem i po tym, jak się rozejrzy i upewni, że inne rowery i auta opuściły skrzyżowanie, może finalnie skręcić w lewo.
Rozwiązanie to ma chronić rowerzystów przed niebezpiecznym manewrowaniem między rozpędzonymi samochodami. Dodatkowo skręcając w lewo nie zatamujemy ruchu dla innych rowerzystów. Działanie śluzy świetnie widać na powyższym filmie.
Zobacz także
Śluza rowerowa w Gliwicach. Burza w komentarzach
Filmik instruktażowy stworzony przez Stowarzyszenie Rowerowe Gliwice, trafił na Facebooka i serwis X. Część internautów chwali rozwiązanie i przytacza przykłady podobnych śluz z innych krajów czy nawet innych polskich miast. Inni komentujący są jednak sceptyczni i uważają śluzę za "udziwnienie". Są i tacy, którzy natknęli się na nie w innych miejscach.
"Widziałem takie cudo na Tajwanie. Jednoślady czy motocykle nie mogą skręcić w lewo. Jedzie się w prawo do takiego pocketu a potem prosto i działało bardzo dobrze wbrew pozorom" – czytamy w jednym z komentarzy na X.
Pojawiają się również po prostu takie komentarze.
"Bardzo dobre rozwiązanie" – pisze internauta. "W Gdańsku mamy takie od lat, zwłaszcza na skrzyżowaniach ze światłami, działa jak złoto" – chwali rozwiązanie jeden z użytkowników X.
Oczywiście dużej części komentujących rozwiązanie mające zwiększać bezpieczeństwo na drodze się nie podoba. Zaznaczają, że to niepotrzebne wydawanie pieniędzy.
"Kolejny przekombinowany pomysł, wydana niepotrzebnie kasa i wprowadzanie zamieszania. Może jeszcze dodać do tego konieczność ubrania płetw, na przykład? Ręce opadają... Ruch rowerowy ma być bezpieczny dla rowerzystów, przede wszystkim, ale i dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Im więcej udziwnień, tym gorzej (...)" – krytykuje jeden z komentujących.
"Skoro potrzeba tu aż instrukcji, to znaczy, że rozwiązanie jest złe i nieintuicyjne. Nie wiedziałem, że prosty manewr można aż tak skomplikować" – zauważa internauta.
Pojawił się również wątek humorystyczny, nawiązujący do "drogowego realizmu". Bo przecież każdy wolny metr kwadratowy asfaltu to dla niektórych zaproszenie do zostawienia swojego auta.
"W Polsce idealnie służyłoby to jako parking dla suva" – czytamy w jednym z prześmiewczych komentarzy. Jak widać pomysł wywołuje skrajne emocje, choć jest tylko prostym rozwiązaniem , które w wielu krajach Europy i świata od lat uchodzi za standard bezpieczeństwa.
