Dwójka ludzi kłócąca się miedzy sobą. Między nimi stoi płot. W tle kury jedzące ziarno.
Rewolucja w budowie domów na wsi. "Jak komuś przeszkadza zapach obory, to pomylił adres" Fot. BearFotos/Shutterstock sergey kolesnikov/Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

"Pan chciał ciszy i ptaszków, a ja mam świnie i żniwa". Tak w skrócie wygląda dziś coraz więcej sąsiedzkich rozmów na polskiej wsi. Sielanka z katalogu dewelopera zderza się z obornikiem, kombajnem o świcie i zapachem, którego nie przykryje żaden kominek zapachowy z Pepco albo Action. Rząd mówi jasno: wieś to przede wszystkim produkcja, a nie klimat idylli.

REKLAMA

Rząd szykuje nowe przepisy, które mają chronić działalność rolniczą przed blokowaniem jej przez nowych mieszkańców. Chodzi o sytuacje, gdy ktoś wprowadza się na teren wiejski, a potem składa skargi na hałas maszyn, zapach z hodowli czy nocne prace polowe. Nowe regulacje mają wzmocnić pozycję rolników działających zgodnie z prawem i ograniczyć możliwość skutecznego podważania ich działalności.

Wieś to nie osiedle pod miastem

W ostatnich latach tysiące osób przeniosło się na wieś, szukając spokoju i niższych cen działek. Problem w tym, że wiele takich przeprowadzek odbywa się w sąsiedztwie działających gospodarstw rolnych. Te pracują wtedy, gdy jest taka potrzeba. W sezonie żniw czy zbiorów nie ma "ciszy nocnej" w miejskim rozumieniu.

Konflikty są coraz częstsze. Rolnicy wskazują, że mimo prowadzenia legalnej działalności są pozywani lub wzywani do urzędów. Z kolei nowi mieszkańcy czują się zaskoczeni skalą uciążliwości. Projekt zmian w prawie ma jasno określić, że działalność rolnicza, jeśli prowadzona zgodnie z przepisami i zasadami dobrej praktyki, nie może być traktowana jak nadmierne zakłócanie korzystania z nieruchomości.

Nowe reguły sąsiedztwa

Planowane regulacje mają podkreślić tzw. funkcję produkcyjną wsi. Oznacza to, że rolnictwo ma mieć pierwszeństwo jako podstawowa działalność na terenach wiejskich. W sporach sąsiedzkich sąd ma brać pod uwagę specyfikę obszaru, a nie standardy z centrum miasta.

Rozważane są też rozwiązania mediacyjne, zanim sprawa trafi do sądu. Celem jest ograniczenie wieloletnich sporów i kosztownych procesów, które dla gospodarstw mogą oznaczać realne ryzyko finansowe. Jednocześnie dla osób planujących budowę domu na wsi będzie to sygnał, że zakup działki w otoczeniu pól i chlewni wiąże się z określonymi konsekwencjami.

Rolnicy z tarczą, nowi mieszkańcy z wątpliwościami

Rolnicy mówią wprost: "Tu się produkuje żywność, nie klimat do weekendowych schadzek". Nowe przepisy mogą dać im większą stabilność i przewidywalność prowadzenia biznesu. Dla wielu gospodarstw to kwestia przetrwania w sytuacji rosnących kosztów i presji regulacyjnej.

Z drugiej strony mieszkańcy, którzy już wybudowali domy na wsi, obawiają się ograniczenia swoich praw. Spór nie dotyczy tylko zapachu czy hałasu. Chodzi o to, jak pogodzić dynamiczną urbanizację terenów wiejskich z realiami produkcji rolnej.

Zanim kupisz lub zaczniesz budować dom "za miastem", warto sprawdzić nie tylko plan zagospodarowania, ale i sąsiadów. Na wsi kogut nie pyta o zgodę na "kukuryku", a kombajn nie czeka, aż ktoś się wyśpi.