Rolnik na tle protestów przeciw Mercosur w UE. Umowę przyjęto, ale przed podpisem jeszcze można coś zdziałać.
Unia Europejska przyjęła umowę handlową z Mercosur. Francja i Polska sprzeciwiają się, nadal mają furtki by próbować ją odwołać. Fot. Alexandros Michailidis/Shutterstock/Getty Images

Państwa członkowskie UE większością głosów przyjęły umowę handlową z krajami Mercosur. To otwiera drogę do ratyfikacji i głosowania w Parlamencie Europejskim. Polska do końca była przeciw.

REKLAMA

Po 25 latach negocjacji i ponad roku intensywnych politycznych targów Unia Europejska przyjęła umowę handlową z Mercosur głosami większości państw członkowskich. Ale to nie kończy procedury – ostatnie słowo będzie miał tu Parlament Europejski. Jednak dziś Unia zrobiła kluczowy krok.

Na posiedzeniu Coreper – czyli Komitetu Stałych Przedstawicieli, ambasadorów krajów członkowskich przy Unii Europejskiej – umowa z Mercosurem oraz towarzyszące mu klauzule ochronne uzyskały większość co najmniej 15 krajów UE reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności Unii.

Kraje UE mają czas do 17:00 9 stycznia na zgłoszenie ewentualnych zastrzeżeń - oraz na sformalizowanie głosowania. Nieformalna zgoda, wyrażona przez ambasadorów państw UE w Brukseli, zyska w ten sposób polityczne poparcie w postaci tak zwanej procedury pisemnej.

Włochy zmieniły zdanie

Kluczowe okazało się poparcie wahających się do tej pory Włoch – które mają zarówno silny sektor przemysłowy handlujący z Mercosurem, jak i duży sektor rolniczy. Aby przekonać premierkę Giorgię Meloni do poparcia umowy, Komisja Europejska pracowała przez cały okres świąteczny i nawet w ostatnich dniach zaproponowała szereg dodatkowych środków bezpieczeństwa oraz obietnice budżetowe dotyczące finansowania unijnego rolnictwa.

Na dzień przed spotkaniem Coreperu zarówno szef włoskiego MSZ Antonio Tajani, jak i minister rolnictwa Francesco Lollobrigida mówili, że Rzym jest "zadowolony" z działań KE, a porozumienie stanowi szansę np. dla eksporterów żywności. Te sygnały okazały się prawdziwe.

O co chodzi w umowie UE-Mercosur

Wypracowany przez 25 lat negocjacji deal z Mercosurem - organizacją tworzącą wspólny rynek Argentyny, Brazylii, Paragwaju, Urugwaju, Boliwii i Wenezueli (zawieszona od 2016 r. w prawach członka) to największa umowa o wolnym handlu, jaką kiedykolwiek podpisała UE, jeśli chodzi o zniesienie ceł.

Chodzi tu przede wszystkim o cła na unijny eksport przemysłowy o wartości 4 miliardów euro. Główne towary eksportowe Europy to maszyny, sprzęt transportowy czy wyroby przemysłu chemicznego – tymczasem Ameryka Południowa była dotychczas obwarowana np. 35-procentową taryfą na części do aut.

Kraje Mercosuru natomiast są potęgą rolniczą – i jednym z elementów umowy byłoby pozbycie się 28-procentowych ceł, jakie nałożyły na unijne produkty mleczne i 27 proc. na wina – ważne gałęzie europejskiej produkcji rolnej.

Ale to właśnie rolnictwo od miesięcy było – i jest – kością niezgody między państwami samej Unii. Tylko w ostatnich miesiącach przeciwko umowie protestowali rolnicy w Polsce – na 9 stycznia zapowiedzieli kolejny protest – a także w Brukseli i w Paryżu.

Kraje UE podzielone ws. Mercosuru

W Niemczech, których władze popierają umowę, licząc na wzrost zysków z eksportu produktów swojego przemysłu, rolnicy w graniczącej z Polską Brandenburgii zablokowali traktorami kilka wjazdów na autostrady. Jaki był rozmiar tych demonstracji? Według rzecznika Związku Rolników Brandenburgii w akcjach w tym landzie wzięło udział od 100 do 120 rolników. Protestowali oni również w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz w Bad Münster w Dolnej Saksonii.

Twarde "nie" powiedziały Mercosurowi kraje z mocnym sektorem rolniczym – Francja i Polska, a dołączyły do nich Węgry. Zwolennikami umowy są oprócz Niemiec także inne kraje z silnym sektorem przemysłowym, w tym też tradycyjnie silnie związana politycznie i gospodarczo z krajami Ameryki Południowej Hiszpania.

Eksport Mercosuru to głównie papier, masa celulozowa, kopaliny i produkty rolne. I tego właśnie obawiają się Francja czy Polska – że tańsza żywność z krajów Ameryki Południowej uderzy w ich własne rolnictwo, w tym produkcję wołowiny, drobiu i cukru.

I choć Komisja Europejska wskazywała, że Mercosurowi zaproponowano preferencyjne cła na maksymalnie 1,6 proc. totalnej konsumpcji w UE i będzie to wprowadzane etapami, przez siedem lat, zaś wsparcie, jakie europejski agrobiznes dostaje z Brukseli – zarówno jeśli chodzi o codzienną działalność, jak i o sytuacje kryzysowe – jest już ogromne, to ochrona rolników wobec planowanego dealu stała się jedną z najważniejszych kwestii w Parlamencie Europejskim.

Parlament Europejski wywalczył ochronę dla rolników

16 grudnia 2025 r. europosłowie przegłosowali wzmocnioną klauzulę ochronną do umowy z Mercosurem. Przewiduje ona możliwość zawieszenia preferencji taryfowych dla wrażliwych produktów rolnych, takich jak właśnie drób i wołowina, gdyby na skutek zwiększonego importu po korzystnych cenach z Mercosuru zaczęły spadać ceny niektórych europejskich produktów.

Klauzule ochronne zakładają też bardziej rygorystyczne progi uruchamiające środki ochronne i krótsze terminy dochodzeń Komisji, do tego stałe monitorowanie rynku czy sprawozdania co trzy miesiące.

Globalny kontekst umowy i dalsze kroki UE

Zgoda państw otwiera drogę do wyjazdu przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen do Paragwaju już 12 stycznia na podpisanie umowy. Ale przeciwnicy nie składają broni, francuska ministerka rolnictwa Annie Genevard zapowiedziała, że będzie walczyć o odrzucenie dealu przez Parlament Europejski.

A to oznacza, że – zapewne na kwietniowej lub majowej sesji PE, jak podaje agencja Reutera – może być gorąco, choć szef Komisji Handlu, niemiecki socjaldemokrata Bernd Lange, jest pewien, że Mercosur "przejdzie" zwycięsko przez plenarne głosowanie.

W ostatnich tygodniach umowa Europy z Ameryką Południową zyskała oprócz gospodarczego silny kontekst geopolityczny. Donald Trump wyraził zarówno w słowach, jak i w czynach, że uważa zachodnią hemisferę za strefę politycznej dominacji Stanów Zjednoczonych, co stanowi powrót do tak zwanej doktryny Monroe, charakteryzującej politykę USA przez większość XIX i początek XX wieku (mniej miejsca poświęcane jest temu, że drugą stroną medalu tej doktryny było nie mieszanie się USA w sprawy Europy).

Rzecznicy Komisji Europejskiej starannie unikali dotąd oceniania tego, jak deal z Mercosurem wpisałby się w kontekst rosnących ambicji USA wobec obszaru, który Amerykanie – niezależnie, czy temu obszarowi się to podoba, czy nie – uważają za swoje podwórko. Sama administracja amerykańska jak dotąd też nie komentowała zbyt obficie kwestii umowy z Mercosurem.

Jaka reakcja Trumpa?

Jednak w tym kontekście należy uwzględnić również bardzo trudne relacje gospodarcze na linii Europa-USA, które zmaterializowały się w obkładaniu przez Trumpa Unii Europejskiej wysokimi cłami oraz w bardzo krytycznie ocenianych jeśli chodzi o ich wynik dla Europy negocjacjach handlowych. Nie jest tajemnicą, że wobec postawy Amerykanów UE zintensyfikowała prace nad umowami handlowymi mającymi zapewnić jej częściową gospodarczą alternatywę – m.in. z Indiami i właśnie z Mercosurem.

A w momencie, gdy Donald Trump nazywa całą zachodnią półkulę "naszą hemisferą", robienie interesów w tej hemisferze z pominięciem interesów samozwańczego mistrza "sztuki dealu" z Białego Domu może wywołać reakcję z jego strony. Jaką? Jak zwykle – nieprzewidywalną.