Sala szkoleniowa. Logo MON. Osoba z karabinem, która szkoli nowego rekruta. Rekrut trzymajacy bron i patrzący na ruchy szkoleniowca.
Studenci zostaną oficerami w trzy lata. Akademicki sprint do pagonów Fot. Elzbieta Krzysztof/Shutterstock Mongkolly/Shutterstock Pressmaster/Shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Meldunek operacyjny. Otworzono nowy kierunek pozyskania kadr. Punkt koncentracji: uczelnie cywilne. Cel operacyjny: podporucznik rezerwy w trzy lata. Siły i środki: 300 ochotników w pierwszym rzucie, 27 dni szkolenia podstawowego, 140 dni zajęć wojskowych, 1000 zł stypendium miesięcznie.

REKLAMA

Ministerstwo Obrony Narodowej uruchamia pilotaż szkolenia podchorążych na wybranych uczelniach cywilnych już od przyszłego roku akademickiego. Program ma wzmocnić rezerwę oficerską. W planach MON armia docelowo ma liczyć 500 tys. żołnierzy, z czego około 200 tys. w różnych formach rezerwy.

Deficyt gwiazdek, nie szeregów

W Wojsku Polskim oficerowie stanowią dziś około 13 proc. stanu osobowego. Jak podkreśla szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła, w wypowiedzi dla mediów, to najniższy wskaźnik w NATO. Średnia w Sojuszu to ok. 20 proc., w Stanach Zjednoczonych 18 proc. Na 100 żołnierzy w Polsce przypada trzynastu oficerów. System wymaga wzmocnienia.

Plan MON zakłada, że w czasie pokoju armia ma liczyć do 500 tys. żołnierzy, z czego około 200 tys. w różnych formach rezerwy, stałej i wysokiej gotowości. Szkoły podchorążych rezerwy nie zwiększą liczby wszystkich żołnierzy. Mają zwiększyć liczbę tych, którzy w kryzysie będą dowodzić.

Trzy lata i tysiąc złotych miesięcznie

Program potrwa trzy lata i obejmie około 140 dni zajęć. Uczestnicy będą otrzymywać stypendium w wysokości 1000 zł miesięcznie pod warunkiem, że po zakończeniu zdecydują się wstąpić do rezerwy. Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz w oficjalnym komunikacie mówi, że to "poważny zastrzyk" dla studentów, którzy chcą łączyć cywilne studia z wojskowym szkoleniem.

Wojsko szczególnie liczy na studentów kierunków technicznych. Logika jest prosta. Nowoczesna armia potrzebuje specjalistów od systemów, łączności, inżynierii i technologii, a nie wyłącznie musztry. Generał Kukuła wskazuje, że to rozwiązanie ma być efektywne także kosztowo. Kształcenie oficera w tej formule jest wielokrotnie tańsze niż w akademii wojskowej.

Operacja kampus

W marcu zaplanowano spotkanie z rektorami uczelni. Państwo postanowiło skrócić dystans między indeksem a dystynkcją. Zamiast czekać, aż kadra dojrzeje w koszarach, próbuje ją wyhodować między kolokwium z mechaniki a projektem z automatyki. Brzmi ambitnie.

Jeśli za trzy lata podchorążowie rezerwy wyjdą z uczelni z charakterem twardszym niż stal w lufie, projekt będzie strzałem w dziesiątkę. Jeśli nie, zostanie elegancko opisaną inicjatywą, którą łatwo ogłosić, a trudniej obronić w realu. W wojsku stopnie nadaje się rozkazem. Autorytet już nie.