
Miało być szybkie domknięcie miliardowej transakcji, a robi się nerwowo jak przy pokerowym stole, gdy ktoś nagle mówi "sprawdzam”. Brytyjski fundusz Aberdeen zapowiada, że zagłosuje przeciwko przejęciu InPostu przez konsorcjum z udziałem FedEx. Stawka? 7,8 mld euro i przyszłość jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich firm logistycznych.
Jeszcze kilka dni temu scenariusz InPostu wydawał się prosty. Amerykański gigant, wspierany przez fundusz Advent International, wykłada 15,60 euro za akcję. Premia 17 proc. względem kursu sprzed ogłoszenia oferty. Zarząd rekomenduje sprzedaż. Marka ma zostać, centrala ma zostać, operacyjna niezależność ma zostać. Aż do teraz.
Przejęcie InPostu. Mały pakiet, duży sygnał dla rynku
Brytyjska firma Aberdeen posiada około 0,2 proc. akcji. W tabelkach to bardzo mała ilość, ale tak naprawdę to głos, który może uruchomić lawinę. Fundusz twierdzi, że cena jest "nieuzasadnienie niska" i wykorzystuje chwilową słabość kursu po debiucie w Amsterdamie. Innymi słowy: ktoś chce kupić spółkę w dołku, zanim rynek zdąży ją ponownie wycenić wyżej. To oskarżenie nie pada bez powodu.
W 2021 roku InPost wchodził na giełdę z wyceną wyższą niż ta, którą dziś proponuje konsorcjum. Jeśli taki sygnał wysyła inwestor instytucjonalny, nawet z niewielkim pakietem, inni zaczynają liczyć jeszcze raz.
Zobacz także
7,8 miliarda euro i pytanie o tempo
Oferta opiewa na 7,8 mld euro. Po domknięciu transakcji FedEx oraz Advent International mieliby objąć po 37 proc. udziałów. W konsorcjum znalazłby się także Rafał Brzoska poprzez A&R Investments oraz PPF Group.
Dla FedEx to strategiczny ruch. InPost dysponuje ponad 61 tys. paczkomatów i silną pozycją w segmencie dostaw, który rośnie razem z rynkiem e-commerce. Z punktu widzenia Amerykanów to skrót do europejskiej infrastruktury, budowanej latami i miliardami euro. Z punktu widzenia części inwestorów to jednak pytanie: czy skrót nie jest zbyt tani.
Spór o wycenę InPostu i zmiana dynamiki transakcji
Aberdeen używa mocnych słów. Mówi o ofercie oportunistycznej, która wykorzystuje chwilowe zawirowania kursu. Ta narracja trafia w czuły punkt każdego akcjonariusza długoterminowego. Jeśli spółka zwiększyła skalę działalności, rozwinęła sieć, weszła na kolejne rynki, to naturalne jest pytanie, czy wycena oddaje realny potencjał.
Rynek logistyczny w Europie wciąż się konsoliduje, a infrastruktura paczkomatów staje się strategicznym zasobem. Transakcja wciąż może dojść do skutku. Sprzeciw jednego funduszu jej nie blokuje, ale zmienia dynamikę. Z transakcji, która była pewna, robi się transakcja, o której trzeba dyskutować.
Rozdanie trwa, ale napięcie rośnie
Kluczowe będzie stanowisko pozostałych akcjonariuszy. Jeśli uznają, że 15,60 euro to uczciwa cena na dziś, to transakcja przejdzie. Jeśli jednak uznają, że to moment przejściowego osłabienia i potencjał jest większy, presja na podniesienie oferty może wzrosnąć.
Na tym etapie nikt jeszcze nie wstał od stołu. Ale ktoś właśnie przestał udawać, że rozdanie jest oczywiste.
