Polacy kupują coraz mniej alkoholu i słodkości
Polacy przestają pić i słodzić. Naród nam trzeźwieje i łapie sportowego bakcyla Fot. Katarzyna Ledwon / Shutterstock

Ponad 300 tysięcy gospodarstw domowych w zaledwie rok wyrzuciło z koszyków mocne alkohole. Zamiast procentów i cukru, Polacy masowo wybierają napoje funkcjonalne i produkty wysokobiałkowe. Polski konsument przechodzi na detoks i staje się prawdziwym koszmarem dla tradycyjnych producentów.

REKLAMA

Półki w polskich marketach przeżywają właśnie ciche trzęsienie ziemi. Jeśli myślisz, że typowy polski koszyk zakupowy to wciąż zgrzewka piwa, butelka wódki i góra słodyczy na deser, to zatrzymałeś się w innej epoce. Polacy masowo wzięli się za czytanie etykiet, a tradycyjne grzeszki ustępują miejsca proteinom i napojom funkcjonalnym. Wyniki najnowszego panelu badawczego YouGov nie zostawiają złudzeń: naród nam trzeźwieje i łapie sportowego bakcyla.

300 tysięcy polskich domów rezygnuje z mocnych trunków

Z analizy nawyków 8 tysięcy polskich gospodarstw domowych wyłania się obraz konsumenta, który przestał kupować w ciemno. Kiedyś w koszyku lądowało to, co ładnie wyglądało i dobrze smakowało. Dziś zakupy przypominają misję strategiczną – szukamy poczucia kontroli, bezpieczeństwa i realnego wpływu na nasze zdrowie.

Najbardziej bolesny cios przyjmuje właśnie branża spirytusowa. Jak wynika z danych YouGov, zaledwie w ciągu jednego roku z zakupu mocnych alkoholi do domu zrezygnowało ponad 300 tysięcy gospodarstw domowych.

  • 16 proc. konsumentów deklaruje, że ma zamiar dalej ograniczać spożycie.
  • Spadki uderzają nie tylko w wódkę czy whisky, ale powoli dobierają się też do piwa.
  • – Nabywcy coraz świadomiej podejmują decyzje zakupowe, a alkohol, szczególnie mocny, coraz częściej przestaje być oczywistym elementem codziennych i towarzyskich okazji – punktuje Szymon Mordasiewicz, dyrektor zarządzający w YouGov. Krótko mówiąc: spotkanie ze znajomymi przy soku to już nie jest powód do wstydu, to nowy trend.

    Zamiast klina – izotonik

    Gdy sprzedaż alkoholu hamuje, w innej alejce wystrzeliwują korki od... napojów funkcjonalnych. Rynek izotoników i energetyków zanotował właśnie ponad 16-procentowy wzrost zakupów. Co więcej, dotarcie tej kategorii do konsumentów (penetracja) przekroczyło już 50 proc.

    Dla wielu aktywnych zawodowo Polaków kolorowe puszki z kofeiną, witaminami i elektrolitami stały się bezpośrednią alternatywą dla wieczornego drinka. Zamiast "odmóżdżacza" po pracy, szukamy czegoś, co podbije naszą wydolność i koncentrację w świecie, który i tak pędzi już za szybko.

    Cukier staje się wrogiem publicznym

    Odstawienie procentów idzie w parze z wypowiedzeniem wojny słodyczom. Cukier przestał być niewidzialnym dodatkiem, a stał się składnikiem, przed którym uciekamy z krzykiem do innej alejki.

  • 42 proc. badanych deklaruje chęć dalszej redukcji spożycia cukru.
  • 47 proc. zapowiada twarde ograniczenie jedzenia czekolady i innych słodyczy.
  • Już 6 proc. gospodarstw domowych aktywnie wybiera zamienniki i produkty o obniżonej zawartości węglowodanów.
  • Era białka i prostych składów

    Czym więc wypełniamy puste miejsca po czekoladkach i piwie? Odpowiedź brzmi: białkiem. Moda na kontrolowanie makroskładników przestała być domeną kulturystów, a weszła na salony (i do kuchni) zwykłych Kowalskich.

    Segment produktów wysokobiałkowych dociera dziś do ponad 80 proc. polskich domów. Skala tego zjawiska jest gigantyczna – wartość sprzedaży tej kategorii skoczyła o blisko 40 proc. w porównaniu z 2024 rokiem!

    Dla producentów to jasny sygnał ostrzegawczy. – To już nie są jedynie hasła marketingowe, lecz konkretne oczekiwania. Konsumenci poszukują prostych składów i jasnej komunikacji – podsumowuje Mordasiewicz z YouGov.

    Jeśli więc produkujesz żywność naszpikowaną cukrem, o składzie przypominającym tablicę Mendelejewa – miej się na baczności. Polski konsument właśnie włożył sportowe buty i idzie na zakupy z lupą w ręku.