
Przez lata straszono nas, że podpisanie umowy z krajami Ameryki Południowej to ostateczny wyrok na europejskie rolnictwo. Teraz zobaczymy, czy to prawda. Komisja Europejska oficjalnie odpala mechanizm wolnego handlu z Mercosurem. I to przed czasem, dzięki pewnej prawnej furtce.
Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, właśnie ogłosiła rozpoczęcie tymczasowego stosowania porozumienia handlowego z Mercosurem. Krok ten stał się możliwy dzięki ratyfikacji dokumentu przez parlamenty Urugwaju i Argentyny. Zgodnie z unijnym prawem, to wystarczyło, by przepisy ułatwiające handel weszły w życie z pominięciem ostatecznej (i blokowanej skargami do TSUE) zgody Parlamentu Europejskiego.
Mit "zalewu taniego mięsa"
Od początku negocjacji słyszeliśmy ten sam refren: Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry protestowały, twierdząc, że otwarcie rynków na kraje takie jak Brazylia czy Argentyna zrujnuje naszych producentów. Przeciwnicy przekonywali, że europejskie stoły zostaną zalane tanią wołowiną, drobiem i cukrem, z którymi nasi, obciążeni unijnymi regulacjami rolnicy, nie mają szans konkurować.
Co z tego wyszło? Najwyraźniej kontyngenty bezcłowej żywności, które wynegocjowała Bruksela, są w rzeczywistości na tyle restrykcyjne i niskie, że potężny unijny rynek wchłonie je bez zająknięcia. Na początku przeciwników było sporo, ale szybko się wykruszali. Finalnie przyjęciu umowy sprzeciwiały się już tylko Polska i Francja.
Przeważyć mógł też rachunek zysków
Bo nie da się nie zauważyć, że Unia dostaje niesamowite profity. To dostęp do rynku z 720 milionami konsumentów. Południowoamerykański blok to potężny rynek zbytu, głodny europejskich technologii, maszyn i usług.
Zobacz także
Nie bez znaczenia jest geopolityka. Niemcy i Hiszpania od dawna podkreślały, że to porozumienie jest nam po prostu niezbędne. W dobie narastającego protekcjonizmu umowa rekompensuje Europie straty spowodowane cłami ze strony Stanów Zjednoczonych. Co więcej, Ameryka Południowa to skarbiec kluczowych minerałów, który wreszcie pozwoli nam zmniejszyć uzależnienie od Chin.
Biznes nie czeka na fochy polityków
Parlament Europejski skierował umowę do Trybunału Sprawiedliwości UE, co opóźni ostateczną ratyfikację o kilka miesięcy. Jednak dzięki mechanizmowi tymczasowego stosowania, część handlowa (leżąca w wyłącznej kompetencji KE) i tak zaczyna działać już teraz. Cła i bariery znikają.
Ursula von der Leyen ma pełne prawo nazywać ten pakt "jedną z najważniejszych umów handlowych pierwszej połowy tego stulecia". Europa nie dała się ponieść panice i rolniczej histerii. Teraz liczy na to, że ten ruch zapewni jej tlen na dekady gospodarczej rywalizacji z pozostałymi światowymi mocarstwami.
