granica polsko-czeska w Cieszynie
Czeska telewizja wzięła Polskę pod lupę. Takiego komplementu od sąsiadów chyba nikt się nie spodziewał Fot. Mazur Travel / Shutterstock / Montaż: INNPoland.pl

Nazywają nas "ekonomicznym tygrysem", zazdroszczą tempa budowy autostrad i z zachwytem patrzą na rozwój polskich miast. Czeska telewizja publiczna wyemitowała reportaż o polskim cudzie gospodarczym, który dla wielu naszych południowych sąsiadów musiał być prawdziwym szokiem. Zobacz, co tak bardzo zaimponowało Czechom nad Wisłą.

REKLAMA

Jeszcze kilka dekad temu komunistyczna propaganda przedstawiała nas jako leni i pijaków. Dziś Czesi przyjeżdżają do Cieszyna po lepszą i tańszą żywność, a ich eksperci telewizyjni otwarcie przyznają, że Polska wyprzedziła Czechy pod wieloma wskaźnikami rozwoju. Prześwietlamy głośny czeski reportaż o "polskim cudzie".

Wybudowaliśmy 4122 kilometry szybkich dróg, gdy oni zaledwie 400. Mamy lotniska z dziesięciokrotnie większym ruchem i potężną armię. Czeska Telewizja w programie "Balance" bez znieczulenia pokazała swoim widzom, jak bardzo Polska odjechała im w rozwoju gospodarczym.

Koniec patrzenia z góry. Czesi zbadali polski "cud gospodarczy"

Przez lata przywykliśmy do tego, że nasi południowi sąsiedzi z lekkim politowaniem lub wyższością patrzyli na to, co dzieje się nad Wisłą. Dawna komunistyczna propaganda kreowała Polaków na awanturników i leni. Dziś ten obraz rozsypuje się w drobny mak. Czeska telewizja publiczna wyemitowała reportaż, który w zaledwie 30 minut deklasuje stare mity, nazywając Polskę "ekonomicznym tygrysem" i najszybciej rosnącą gospodarką w Unii Europejskiej.

Film zatytułowany "Polský ekonomický zázrak" (Polski cud gospodarczy), wyemitowany w ramach programu "Balance", robi w Polsce ogromne wrażenie, bo rzadko kiedy możemy usłyszeć tak potężny i – co najważniejsze – poparty twardymi danymi komplement zza granicy. Czescy dziennikarze, szukając przyczyn swojego własnego przestoju, zestawili nasze dokonania ze swoimi. Wnioski dla Pragi okazały się dość bolesne.

Autostrady, które szokują Czechów

Tym, co najbardziej uderzyło czeskich widzów, jest infrastrukturalna przepaść między oboma krajami. Autorzy programu wprost nazywają różnicę w tempie budowy szybkich dróg "szokującą". Liczby są bezlitosne: podczas gdy w ciągu ostatnich 15 lat Polska oddała do użytku 4122 kilometry autostrad i dróg ekspresowych, Czeska Republika zbudowała ich zaledwie 400.

Nawet po uwzględnieniu faktu, że Polska jest krajem większym, proporcje (1600 km do 4122 km na korzyść Polski) pokazują druzgocącą przewagę nadwiślańskich drogowców i sprawniejsze prawo budowlane.

Cieszyn i tańsza jakość

Reportaż zaczyna się na moście granicznym w Cieszynie, gdzie czescy dziennikarze pytają powracających z Polski rodaków (zarówno emerytów, jak i młodych) o powody zakupów po naszej stronie Olzy. Odpowiedzi mogą dziwić Polaków, którzy na co dzień narzekają na jakość żywności w marketach – Czesi chwalą polskie produkty nie tylko za znacznie niższą cenę, ale i zauważalnie wyższą jakość.

Katowice vs Ostrawa. Nokaut przez architekturę

Aby lepiej zilustrować różnice w rozwoju, czeska telewizja wzięła pod lupę dwa bardzo podobne miasta – leżące blisko siebie, liczące ok. 280 tysięcy mieszkańców ośrodki o potężnych górniczych tradycjach: Katowice i Ostrawę. Wnioski czeskiego urbanisty, Pavla Rihaka, są jednoznaczne: "Polacy – w przeciwieństwie do nas – mają długofalowy, strategiczny plan dotyczący dużych inwestycji".

Zamiast konserwować upadający przemysł, Katowice postawiły na odważną transformację. Czesi z podziwem pokazują m.in.:

  • Kosmiczny Spodek i Międzynarodowe Centrum Kongresowe,
  • Siedzibę Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia
  • Muzeum Śląskie zbudowane na terenie dawnej kopalni.
  • Do tego dochodzi nowy stadion piłkarski i lotnisko (Katowice Airport), które generuje aż dziesięciokrotnie większy ruch pasażerski niż port lotniczy w Ostrawie.

    Skąd ten sukces? Brak oligarchów i "Ustawa Wilczka"

    Czescy dziennikarze, z pomocą prof. Marcina Piątkowskiego (autora książki "Złoty wiek"), wskazują, że fundamentem polskiego sukcesu było szybsze pożegnanie z komunistyczną ideologią, zapoczątkowane słynną "Ustawą Wilczka" z 1 stycznia 1989 roku. Ustawa ta wprowadziła rewolucyjną, iście liberalną zasadę: "co nie jest zabronione – jest dozwolone".

    Reportaż punktuje też potężny problem czeskiej gospodarki, którego Polska zdołała uniknąć: powszechną oligarchizację. Słynna czeska prywatyzacja "kuponowa" doprowadziła do uwłaszczenia wąskiej grupy najbogatszych, którzy dziś mają ogromny, negatywny wpływ na czeską politykę.

    W Polsce ten wskaźnik uzależnienia państwa od oligarchów jest nieporównywalnie niższy, a naszą siłą pozostaje rozwinięta, oddolna przedsiębiorczość i konkurencyjne koszty pracy.

    Obronność i wyzwania

    Czesi z zazdrością zerkają również na nasze zbrojenia. Zestawienie wojskowe wygląda imponująco: polskie nakłady na obronność to 4,5 proc. PKB (przy 2 proc. w Czechach). Mamy 215 tysięcy żołnierzy (Czesi – 28 tys.), 614 czołgów (Czesi – 43) i setki samolotów oraz śmigłowców wojskowych. Choć autorzy chwalą sukces własnego giganta zbrojeniowego CSG na giełdzie w Amsterdamie, przyznają, że siła naszej armii robi kolosalne wrażenie.

    Oczywiście, reportaż "Balance" to nie tylko laurka. Dziennikarze trzeźwo wypunktowali potężne problemy, z jakimi wciąż mierzy się nasz kraj. Autorzy wytknęli nam nadchodzącą katastrofę demograficzną (kurczenie się populacji o 200 tys. rocznie), konieczność niezwykle kosztownego odejścia od węgla na rzecz atomu oraz ogromne społeczne koszty wywołane m.in. drastycznym zaostrzeniem prawa antyaborcyjnego (co skutkuje wyjazdami Polek do czeskich klinik).

    Nie zmienia to jednak ogólnego wydźwięku materiału. Dla przeciętnego czeskiego widza Polska przestała być biedniejszym, roszczeniowym sąsiadem z północy. Staliśmy się inwestycyjnym i gospodarczym wzorem do naśladowania. A to komplement, którego nie da się przecenić.