
Materiał "Faktów" TVN o problemach mieszkaniowych młodych Polaków wywołał burzę w sieci. Internauci błyskawicznie odkryli, że "zatroskana żona" szukająca własnego kąta na targach nieruchomości to w rzeczywistości pracownica firmy deweloperskiej, której stoisko właśnie odwiedzała z mężem.
Telewizyjny reportaż z targów miał ukazać trudną sytuację młodych na rynku nieruchomości – brak mieszkań, rosnące ceny i wyczekiwanie na rządowe dopłaty. Głównymi bohaterami zostało młode małżeństwo, które z optymizmem dopytuje przed okiem kamery o oferty.
Prawda czasu, prawda ekranu
Szybko jednak okazało się, że scena ta daleka była od spontanicznej rzeczywistości. Czujni widzowie wytropili, że bohaterka materiału to w rzeczywistości specjalistka ds. wsparcia sprzedaży zatrudniona w firmie Dekpol Deweloper. Na dodatek stoisko, przy którym para "dopytywała o ofertę", należało dokładnie do tego samego pracodawcy.
"Państwo Kolaskowie są młodym małżeństwem z marzeniem o własnym M" – słyszymy w materiale.
– Żeby było przestronnie, ciepło, miło. Chcą skorzystać z rządowego programu kredytu bez wkładu własnego – mówi pani Kolasek.
– Człowiek dopiero zaczyna to życie, to skąd ma nagle mieć te oszczędności, żeby kupić mieszkanie po 14000 za metr wzwyż, tak? – dodaje jej mąż.
Zobacz także
Ujawnienie tej wpadki sprowokowało falę oburzenia wobec działań dewelopera oraz dyskusję o etycznym wymiarze podstawiania własnych pracowników w roli zwykłych klientów. Spółka Dekpol Deweloper jest bowiem członkiem Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD), którego Paragraf 6. Kodeksu Dobrych Praktyk wprost nakazuje zrzeszonym firmom uczciwe prowadzenie działalności i stosowanie elementarnych zasad etyki biznesowej.
Sprawa wywołała na tyle duże kontrowersje, że w sprawie materiału wpłynęła już oficjalna skarga do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT).
Tajemniczy i skromny
To niejedyne kontrowersje związane z materiałem. Głos – jako potencjalny klient - zabierał tam też pan podpisany jako Wiesław Łasiński.
"O swoich dzieciach, choć już dorosłych, myślą też państwo Łasińscy z Grudziądza. Chcą przeprowadzić się do Trójmiasta, by być bliżej nich" – słyszymy w materiale.
– Mamy niewielkie potrzeby, a mianowicie mieszkanie do koło 50 m, wygodne z parkingiem oczywiście, no bo innych się teraz nie buduje – mówi pan Łasiński. Czujni internauci dopatrzyli się, że jest zdumiewająco podobny do człowieka, który pojawiał się na sejmowych komisjach w towarzystwie deweloperów.
