budowa Baltic Power
350-tonowe kolosy i polska stal. Baltic Power ruszy jeszcze w tym roku mat. pras.

Polska transformacja energetyczna nabiera realnych kształtów. Orlen i Northland Power ogłosiły właśnie zakończenie kluczowego etapu budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej na morzu. Tysiące pracowników, dziesiątki statków i stal z polskich hut – sprawdzamy, jak przebiegają prace nad projektem, który zaspokoi 3 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd.

REKLAMA

Zaledwie miesiąc po wbiciu ostatniego fundamentu w dno Bałtyku, Orlen odhacza kolejny kamień milowy na budowie Baltic Power. Zainstalowano już wszystkie elementy przejściowe, a na morzu uwija się obecnie armada 20 statków. Koncern potwierdza: prąd z wiatru morskiego popłynie do naszych gniazdek pod koniec tego roku.

Po latach planów i papierologii, na morzu trwają zaawansowane prace ciężkiego sprzętu. Właśnie poinformowano o zakończeniu instalacji tzw. elementów przejściowych (ang. transition pieces), czyli potężnych łączników, które spajają wbite w dno fundamenty (monopale) z samymi wieżami turbin wiatrowych oraz morskimi stacjami elektroenergetycznymi.

Polskie firmy produkują polską stal na dno Bałtyku

Co szczególnie istotne z perspektywy naszej gospodarki, Orlen zadbał o to, by przy budowie skorzystać z usług krajowego przemysłu (tzw. local content). Komponenty do elementów przejściowych produkowano w polskich zakładach – m.in. w fabrykach w Żarach, Niemodlinie i Łęknicy. Do ich stworzenia wykorzystano stal pochodzącą głównie z polskich hut.

Parametry tych konstrukcji robią potężne wrażenie:

  • Każdy z elementów przejściowych ma około 20 metrów długości.
  • Waga pojedynczego komponentu sięga 350 ton.
  • Każdy z nich był projektowany pod konkretną, unikalną lokalizację na dnie morza i wyposażony m.in. w pomosty dla statków serwisowych, żurawie żeglarskie i wewnętrzne instalacje elektryczne.
  • Gigantyczna skala operacji morskich

    Zakończenie instalacji łączników nastąpiło zaledwie miesiąc po tym, jak w dno Bałtyku wbito ostatni z 78 monopali. Aby uzmysłowić sobie rozmach tej inwestycji, warto spojrzeć na twarde dane z morskiego placu budowy (rozciągającego się na powierzchni 130 km kw., ok. 23 km od brzegu):

  • W pracach instalacyjnych wzięło już udział ponad 4500 członków załogi (techników, inżynierów i specjalistów).
  • Przez plac budowy przewinęło się dotychczas ponad 80 statków.
  • Obecnie każdego dnia na morzu operuje około 20 jednostek, które zajmują się m.in. instalacją turbin, układaniem kabli eksportowych (transportujących prąd na ląd) oraz kabli międzyturbinowych.
  • Kiedy popłynie prąd z morza?

    Zakończenie wszystkich prac instalacyjnych na morzu planowane jest na drugą połowę 2026 roku. Równolegle trwają już intensywne prace przygotowawcze do pierwszych testów i technicznych odbiorów. Jak zaznacza koncern, ponad 30 turbin oraz obie morskie stacje elektroenergetyczne są już zainstalowane na swoich pozycjach.

    Jeśli harmonogram zostanie dotrzymany, farma Baltic Power – o docelowej mocy ok. 1,2 GW – ruszy z końcem roku. Docelowo będzie w stanie wyprodukować do 4 TWh (terawatogodzin) czystej energii elektrycznej rocznie. To wystarczy, aby pokryć około 3 proc. obecnego zapotrzebowania całego kraju, znacząco przybliżając Polskę do niezależności energetycznej.