Osoba odwrócona tyłem na tle zamazanych reklam piwa bezalkoholowego.
Muzeum piwa bez piwa, Męskie Granie bez Żywca. Nowa ustawa może wywrócić Polskę do góry nogami. Fot. Męskie Granie/Openair/ArtMediaFactory/monticello/Shutterstock/cnythzl/Getty Imges/kompozycja SLL

Szykowane przez koalicję rządzącą zmiany w sposobach promowania piwa mogą przynieść nieoczekiwane skutki w takich dziedzinach jak sport czy kultura. Proponowany zakaz reklamowania piw także bezalkoholowych może sprawić, że ich producenci przestaną być sponsorami wielu wydarzeń czy drużyn. Zwracają na to uwagę samorządowcy z miast, które z warzenia piwa żyją: Tychów czy Żywca.

REKLAMA

Walka rządu z alkoholem. Posłowie Polski 2050 idą dalej

W Polsce od kilku lat zaostrza się walka rządu i samorządów z alkoholizmem. Państwo przestało patrzeć przez palce na reklamowanie napojów wyskokowych przez celebrytów i influencerów. Kolejne miasta wprowadzają nocne ograniczenia sprzedaży alkoholu w sklepach. Do tego dochodzi regularnie rosnąca akcyza.

I choć wiele patologicznych zjawisk – takich jak promocje w dyskontach, których klienci zachęcani są do kupowania jak największej ilości piwa czy wódki – wciąż nie zostało wyeliminowanych, to na stole cały czas lądują nowe pomysły.

Jeden z nich wydaje się nieść za sobą skutki znacznie wykraczające poza walkę z pijaństwem. Chodzi o projekt złożony przez klub Polski 2050, który zakłada bezwzględny zakaz publicznej reklamy napojów alkoholowych i ich bezalkoholowych substytutów.

Politycy tej partii poszli bowiem za argumentacją jastrzębi antyalkoholowej krucjaty, którzy przekonują, że upowszechnienie wśród Polaków spożywania piw 0 proc. przynosi negatywne skutki. Wśród nich są Fundacja GrowSPACE, prowadząca od wielu miesięcy kampanię Zero Procent Prawdy, czy terapeuci uzależnień tacy jak Robert Rutkowski, przekonujący że "piwko zero" to zaproszenie do nałogu.

Zakaz reklamy piwa bezalkoholowego. Dalekosiężne skutki pomysłu Polski 2050

Już dziś reklamowanie piwa jest procederem szczegółowo regulowanym przez organy państwa. Dlatego jego producenci coraz bardziej ochoczo skupiają się na promowaniu swoich nisko– lub wręcz bezalkoholowych produktów, wiedząc też, że Polacy coraz chętniej po nie sięgają.

Jednak ewentualne wprowadzenie również zakazu reklamy piw 0 proc. może wywrócić do góry nogami nie tylko rynek produktów alkoholowych, ale też kilka powiązanych z nim branż, w tym rozrywkową i sportową. Zwracali na to uwagę podczas obrad sejmowej podkomisji samorządowcy z miast żyjących od lat z branży alkoholowej.

Prezydent Tychów Maciej Gramatyka zwrócił uwagę na dwie problematyczne kwestie. Tychy znane są zarówno z popularnej marki piwa, jak i znajdującego się w sercu miasta Browaru Książęcego, w którym działa też muzeum.

– W ramach tych uregulowań problemem będzie promowanie samej działalności browaru. I nie chodzi nawet o jego podstawową działalność, tylko o jego wkład w historię miasta. Bo w tym muzeum o alkoholu nie mówi się dużo, za to bardzo wiele o tradycji miasta budowanego wokół niego. Więc pytanie czy proponowane czy przepisy uniemożliwią informowanie o tym, że taka placówka działa i ma olbrzymi wkład w rozwój regionu i miasta? – pytał w Sejmie prezydent Tychów.

To jednak nie jest jedyny problem. Drugi może przybrać ogólnopolską skalę i zdezorganizować funkcjonowanie tysięcy firm eventowych czy drużyn sportowych.

– To jest sponsoring różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych i sportowych (przez producentów alkoholu – przyp. red.). Drużyny hokejowa czy piłkarska w Tychach są finansowane w części przez markę Tyskie. Podobnie jest z wydarzeniami kulturalnymi. To nie jest co prawda tak, że bez tego wsparcia te wydarzenia się nie odbędą, ale to jest budowanie wokół sportu, kultury i społeczności mecenatu, jaki stanowi marka Tyskie – zaznaczył prezydent Maciej Gramatyka.

Niewidzialni sponsorzy. Ż***** Męskie Granie?

Na komisji obecny był też burmistrz Żywca i to właśnie przykład tego miasta może najbardziej zadziałać na naszą wyobraźnię. Wszyscy doskonale znamy cykl muzycznych imprez pod hasłem Męskie Granie. Powstał on, i urósł do potężnych rozmiarów, przede wszystkim dlatego, że marka Żywiec zainwestowała w niego ogromne pieniądze.

Jeśli na mocy wprowadzenia przepisów proponowanych przez Polskę 2050 Żywiec byłby zmuszony do wycofania się (bo o ile sponsoring byłby wciąż możliwy, to bez możliwości jakiegokolwiek eksponowania marki traci on sens), z Męskim Graniem szybko moglibyśmy się pożegnać.

Zresztą również największy w Polsce festiwal muzyczny Open'er od lat był kojarzony z marką piwa Heineken, a w ostatnich latach znaczącym partnerem gdyńskiej imprezy jest właśnie Grupa Żywiec.

Trudno nie odnieść wrażenia, że politycy próbują forsować rozwiązania nie do końca przemyślane, nastawione na walkę z jednak dość wydumanym problemem, jakim jest rosnąca popularność piwa zero, które ludzie coraz częściej wybierają po to, by nie pić napojów alkoholowych.

Zamiast wytoczyć potężne działa i ukrócić oferowane przez sieci spożywcze absurdalne zniżki za drugą flaszkę wódki, politycy chcą pozbawić setki firm źródła utrzymania, zdezorganizować życie rozrywkowe i wpędzić w problemy finansowe sportowe kluby. Warto więc poważnie zastanowić się nad sensem procedowanych propozycji, żeby nie wylać dziecka z kąpielą.