Polska i Niemiecka flaga, euro i symbole Wielkanocy.
Czy wielkanocny koszyk zakupowy wypada taniej w Warszawie, czy w Berlinie? Fot. Irina Bauer/Shutterstock/Canva

Kto zapłaci więcej za zakupy wielkanocne: konsumenci w Polsce czy w Niemczech? DW sprawdza.

REKLAMA

Inflacja w Polsce i w Niemczech znów przyspieszyła. Wpływ na to ma m.in. wojna w Iranie i związane z nią rosnące ceny energii. W Niemczech inflacja osiągnęła najwyższy od ponad dwóch lat poziom i wyniosła w marcu br. 2,7 procent – informuje Federalny Urząd Statystyczny. Tzw. szok paliwowy odbił się też na cenach w Polsce, gdzie inflacja skoczyła w marcu do trzech procent (dane GUS) i była najwyższa od ośmiu miesięcy.

Jak zatem kształtują się ceny popularnych przed świętami artykułów spożywczych? Postanowiliśmy sprawdzić i porównać ceny w sklepach Lidl w Berlinie i Warszawie. Zakupy tych samych produktów zostały zrobione w poniedziałek, 30 marca. W większości wybraliśmy najtańsze oferowane produkty lub marki własne sklepu. Nie wzięliśmy pod uwagę takich wielkanocnych produktów jak żurek czy biała kiełbasa z uwagi na brak ich dostępności w niemieckim Lidlu.

Przede wszystkim jajka

Tradycje mogą być różne, ale w obu krajach nie ma świąt Wielkiej Nocy bez jajek. I tu pierwsza niespodzianka: o ile w Warszawie jajka, tzw. "jedynki", kosztowały 13,49 złotych za 10 sztuk, to w berlińskim Lidlu regały z jajami świeciły pustkami. Jedynymi dostępnymi tego dnia jajkami były te z chowu ściółkowego, czyli "dwójki". Kosztowały 2,49 euro za 10 sztuk. Natomiast gdyby udało nam się kupić "jedynki" zapłacilibyśmy za nie 2,99 euro, a więc równowartość 12,80 złotych (1 euro to 4,2832 PLN według średniego kursu NBP z 30.03.).

Jak się dowiedzieliśmy, problemy z dostępnością kurzych jaj w berlińskim sklepie to – oprócz zwiększonego popytu – wynik m.in. ptasiej grypy, która dotknęła stada m.in. w sąsiedniej Brandenburgii.

Drób na świątecznym stole

Podczas gdy jajka okazały się tańsze w Niemczech, to z kurczakiem było odwrotnie – ten był tańszy w Polsce.

Całego kurczaka o wadze 1,686 kg z tzw. hodowli dostosowanej do potrzeb gatunku kupiliśmy w Berlinie za 10,94 euro (cena za kilogram to 6,49 euro). W warszawskim Lidlu kurczaki były większe - za 1,972 kg kurczaka wolno dorastającego i z chowu bez antybiotyków zapłaciliśmy 41,39 PLN (cena za kilogram to 20,99 PLN czyli 4,90 euro).

Tego nie może zabraknąć: nabiał, szynka, warzywa

Masło kosztowało w stolicy Niemiec 1,19 euro, a litr mleka w kartonie 1,05 euro. W Warszawie to odpowiednio 5,99 i 2,85 złotych. Kilo cukru wyniosło nas 0,99 euro i 1,99 złotych, a za litr oleju rzepakowego zapłaciliśmy w Berlinie 1,59 euro, zaś w Warszawie 5,99 złotych. 150 g sera gouda w plasterkach kosztowało nas 0,99 euro i odpowiednio 4,99 złotych, ser Camembert 1,09 euro za 125 g i 3,99 złotych za 120 g, a 200 g wieprzowej szynki maślanej kupiliśmy za 2,49 euro, podczas gdy w Warszawie 6,99 złotych zapłaciliśmy za tyle samo dostępnej akurat szynki wędzonej. W naszym koszyku wylądowały też rodzynki. W berlińskim Lidlu zapłaciliśmy za nie 1,19 euro, a w warszawskim 5,19 złotych.

W wielu domach na wielkanocnym stole nie może zabraknąć sałatki jarzynowej, kupiliśmy więc trochę warzyw. Za kilogramowe opakowanie ziemniaków w Berlinie zapłaciliśmy 1,79 euro, w Warszawie cena kilograma to 3,99 złotych. Pęczek młodej marchewki kosztował nas w niemieckim Lidlu 1,99 euro (Warszawa: 5,99 złotych), por 0,79 euro (Warszawa: 4,99 złotych), a niemal kilogramowy seler 1,35 euro. Cena za kg selera to 1,49 euro oraz 4,99 złotych.

Do tego w Berlinie wzięliśmy majonez delikatesowy w tubie za 1,69 euro oraz 185-gramowy słoiczek chrzanu śmietankowego za 1,29 euro. W warszawskim sklepie słoik majonezu kosztował 5,55 złotych, zaś 160-gramowy słoik chrzanu 2,95 złotych.

Ulubiony wielkanocny prezent

Nasz koszyk dopełniły pomidorki koktajlowe – 2,49 euro za 500 gramów w Berlinie oraz 9,99 zł za 250 gramów w Warszawie, gdzie cena okazała się więc dwukrotnie wyższa w przeliczeniu na kilogram. Kupiliśmy też po pęczku rzodkiewki za 0,79 euro i 2,99 zł.

Oczywiście nie mogło zabraknąć też czekoladowego zająca – w obu krajach to jeden z najpopularniejszych prezentów wielkanocnych. Naszego niemieckiego zajączka kupiliśmy w promocji za 2,19 euro (cena regularna to 2,99 euro). Dokładnie ten sam zając z odświętną kokardą kosztował w Warszawie 12,99 zł, zatem gdyby nie niemiecka promocja, ceny w obu krajach byłaby niemal identyczne.

Polska i Niemcy: gdzie taniej, gdzie drożej?

Łącznie zakupy w berlińskim Lidlu kosztowały 38,84 euro, zatem w przeliczeniu 166,35 zł. Różnica w cenie zakupów wyniosła 21,10 zł na korzyść Warszawy, gdzie sklep opuściliśmy z koszykiem wartym 145,25 zł. Ceny w obu krajach porównywaliśmy także przed Wielkanocą 2025.

Z powodu drożejących produktów i stagnacji gospodarczej wielu Niemców i Polaków zapowiada, że tegoroczne święta wielkanocne będą skromniejsze.

Z danych niemieckiego instytutu badań rynkowych YouGov wynika, że 52 proc. respondentów zamierza kupić tyle samo, co w zeszłym roku, a tylko 6 proc. planuje zwiększyć wydatki. 28 procent ankietowanych w Niemczech stwierdziło, że w tym roku nie zamierza robić prezentów wielkanocnych.

Natomiast 40 procent respondentów chce wydać w sklepach mniej pieniędzy niż w ubiegłym roku. Tu widać podobieństwo z Polską, gdzie 38 procent uczestników ankiety przeprowadzonej przez Grupę BLIX i UCE Research zadeklarowało ograniczenie wydatków w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Różnice w płacy między Polską a Niemcami

Po raz kolejny w naszym zestawieniu cen produktów spożywczych z obu krajów okazało się, że różnice są bardzo niewielkie. Należy jednak wziąć pod uwagę, że obecne wynagrodzenie minimalne w Niemczech jest niemal dwukrotnie wyższe niż w Polsce.

Podczas gdy polski pracownik zatrudniony na etacie otrzymuje minimum 4806 zł brutto lub 31,40 zł brutto za godzinę, w Niemczech godzinowa płaca minimalna wynosi obecnie 13,90 euro (ok. 59,5 zł). W ujęciu miesięcznym niemiecki pracownik zarabia ok. 2400 euro brutto (ok. 10 285 zł), o czym niedawno pisaliśmy tutaj: Płaca minimalna w Polsce i w Niemczech. Jak się za nią żyje?