
Weekend w Tatrach może już wkrótce kosztować jeszcze więcej. Ministerstwo Klimatu pracuje nad zmianami, które uderzą bezpośrednio w ceny biletów do parków narodowych. Nowa opłata ma finansować TOPR i GOPR, ale dla odwiedzających góry oznacza kolejne wydatki dokładane do i tak drogiego wypoczynku.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Zmiany obejmują między innymi nowe zasady finansowania ratownictwa górskiego w parkach narodowych w Polsce. Chodzi o Tatrzański, Karkonoski, Bieszczadzki, Gorczański, Babiogórski, Magurski oraz Park Narodowy Gór Stołowych. Do tej pory część pieniędzy z biletów trafiała do TOPR i GOPR bezpośrednio z budżetów parków. Teraz resort chce doliczać specjalną opłatę ratowniczą do ceny biletu kupowanego przez turystę.
Ministerstwo Klimatu chce wyższych opłat w parkach narodowych. W górach taniej już nie będzie
Ministerstwo Klimatu tłumaczy zmiany rosnącym ruchem turystycznym i coraz większymi kosztami ratownictwa górskiego. GOPR i TOPR każdego roku interweniują tysiące razy, a utrzymanie sprzętu i ratowników kosztuje coraz więcej. Według projektu nowa opłata miałaby wynosić 15 procent ceny biletu i być doliczana osobno podczas zakupu wejściówki.
Dziś normalny bilet do Tatrzańskiego Parku Narodowego kosztuje 11 złotych. W Parku Narodowym Gór Stołowych cena wynosi 18 złotych. Po zmianach rachunek może być wyraźnie wyższy. Problem polega jednak na czymś więcej niż samych kilku złotych. Turyści obawiają się, że nowa opłata stanie się początkiem kolejnych podwyżek, które z czasem obejmą parkingi, busy i inne usługi wokół parków narodowych.
Zobacz także
TOPR naciska na większe dopłaty dla ratowników. Parki Narodowe widzą finansową pułapkę
Najwięcej emocji budzi stanowisko samego TOPR. Naczelnik ratowników Jan Krzysztof uważa, że proponowane 15 proc. może okazać się niewystarczające. Według niego bardziej realna byłaby dopłata na poziomie nawet 20 proc. ceny biletu. Ratownicy podkreślają, że koszty akcji w górach rosną błyskawicznie, a liczba turystów bije kolejne rekordy.
Inaczej patrzy na to Tatrzański Park Narodowy. Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski ostrzega, że nowe przepisy mogą doprowadzić do sytuacji, w której jedna osoba zapłaci opłatę ratowniczą kilka razy podczas jednej wycieczki. Jeśli dopłata obejmie nie tylko bilety wstępu, ale też parkingi albo dodatkowe usługi, zwykły dzień w górach może zacząć przypominać płatną autostradę z bramkami ustawionymi co kilka kilometrów.
Góry drożeją z każdym sezonem. Weekend w Tatrach boli bardziej niż zagraniczny city break
Rosnące ceny noclegów, drogie restauracje czy płatne parkingi sprawiają, że wielu Polaków zaczyna liczyć każdy wyjazd dużo dokładniej niż kilka lat temu. Dla rodzin odwiedzających Tatry lub Bieszczady nawet niewielkie podwyżki oznaczają kolejne dziesiątki złotych wydane podczas jednego weekendu. Szczególnie w sezonie wakacyjnym.
Eksperci rynku turystycznego zwracają uwagę, że państwo próbuje znaleźć kompromis między ochroną przyrody a finansowaniem bezpieczeństwa w górach. Problem w tym, że rachunek coraz częściej trafia bezpośrednio do kieszeni turystów. Polska turystyka kiedyś była postrzegana jako tańsza alternatywa dla zagranicznych wyjazdów. Dziś to już niestety przeszłość.
