
Koniec złotej ery dla wschodniej Polski? Program, który pozwalał na rozwój, może bezpowrotnie zniknąć. Choć miliardy euro płynęły od 20 lat, pieniądze mogą bezpowrotnie przestać płynąć. Władze podkarpackiego już wyraziły swój niepokój.
Program Operacyjny Rozwój Polski Wschodniej, wspierający, jak sama nazwa wskazuje, wschodnie tereny naszego kraju, może bezpowrotnie dobiec końca.
Prawie 3 miliardy euro na rozwój Polski Wschodniej
W założeniach wsparcie miało wyrównać szanse na rozwój i podnieść poziom życia wschodniej Polski. Fundusz o budżecie około 2,8 mld euro przeznaczany był na infrastrukturę, turystykę czy edukację. W 2027 roku jednak unijne pieniądze z programu mają przestać płynąć na wschód Polski.
Wsparcie, współfinansowane ze środków unijnych trafia do województwa lubelskiego, podlaskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego już od 2007 roku. Jak podaje biznesowy serwis "Wprost", od 2021 wsparciem objęta została część mazowieckiego bez Warszawy.
Program niewątpliwe był bardzo potrzebny. Jak pisze "Wprost" Biznes, od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku, wschodnie regiony zdołały nadrobić około jedną piątą, pod względem rozwoju względem pozostałych krajów wspólnoty. To znaczący postęp, biorąc pod uwagę, że na starcie województwa te należały do najuboższych w całej UE, z PKB na mieszkańca wynoszącym zaledwie 35–39 proc. unijnej średniej.
Pomimo że PKB na mieszkańca w Polsce to już 81 proc. średniej unijnej, odejście od programu budzi wielkie wątpliwości. Szczególne zaniepokojenie wyraziły władze województwa świętokrzyskiego. Brak kontynuacji wsparcia ma wiązać się z potencjalnymi dużymi stratami dla regionu.
– Istnieje wielkie zagrożenie, że program operacyjny Polska Wschodnia nie będzie miał kontynuacji. To paradoks, że bardziej za tym programem dzisiaj opowiada się Bruksela i Komisja Europejska, niż ministerstwo czy rząd w Warszawie. Poprzednio było odwrotnie, Bruksela była bardzo sceptyczna do tego programu, przynajmniej w tej drugiej edycji. Myślę, że nie jesteśmy bez szans, aby uzyskać pomoc. Przypomnę, że jest ogłoszony komunikat Komisji Europejskiej o konieczności wsparcia regionów, które leżą na wschodniej granicy Unii Europejskiej – twierdzi marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl, cytowany przez portal Nowiny24.
Zobacz także
Nowa definicja sąsiedztwa z Ukrainą
Mają jednak być podejmowane intensywne starania o zmianę definicji sąsiedztwa wschodniego poprzez włączenie do niej Ukrainy, obok Rosji i Białorusi. Taka modyfikacja pozwoliłaby wschodnim częściom Polski zachować dostęp do funduszy unijnych nawet po ewentualnym zakończeniu dedykowanych programów rozwojowych.
Obecnie punktem spornym pozostaje jednak skala tego wsparcia – polskie władze dążą do objęcia pomocą konkretnych powiatów przygranicznych w ramach Obszarów Strategicznej Interwencji, podczas gdy Komisja Europejska preferuje szersze podejście oparte na całych regionach. Rozszerzenie definicji o Ukrainę stanowiłoby zatem kluczowy bezpiecznik finansowy dla polskiej ściany wschodniej.
– Wiemy, jak ważne jest to wsparcie, i dzisiaj bardziej zależy Komisji Europejskiej na tym, żeby finansowanie było ukierunkowane dla regionów leżących przy granicy UE, na działania związane przede wszystkim z budowaniem bezpieczeństwa. KE zdaje sobie sprawę, że to jest zewnętrzna granica UE, w przeciwieństwie do przedstawicieli Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, którzy nie do końca rozumieją powagę sytuacji, z jaką się borykamy w naszym regionie – tłumaczy Małgorzata Jarosińska- Jedynak, członek zarządu województwa podkarpackiego, była wiceminister w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.
Alternatywy dla miliardowego programu
Gdy Program Operacyjny Rozwój Polski Wschodniej się zakończy, przewidziane są jednak alternatywy.
– Polska Wschodnia to dodatkowy instrument, o który zabiegaliśmy jako rząd Platformy na czele z minister Elżbietą Bieńkowską. Faktycznie się kończy z tą perspektywą. Walczymy o specjalne, dodatkowe pieniądze dla regionów przyfrontowych graniczących z Ukrainą, Białorusią i Rosją. Takie działania wymagają ciszy dyplomatycznej. Trzeba wykazać się ciężką pracą i dyplomacją, żeby nam się udało dodatkowo coś osiągnąć. Cały czas Polska jest największym beneficjentem pieniędzy Unii Europejskiej w ramach Funduszu Spójności – twierdzi Elżbieta Łukacijewska, europosłanka KO.
Warto wspomnieć, że Komisja Europejska planuje zastąpić liczne programy regionalne jednym, ogólnokrajowym planem partnerstwa. To nowe rozwiązanie ma szansę przejąć rolę dotychczasowych funduszy, które finansowały kluczowe inwestycje w drogi, kolej oraz infrastrukturę turystyczną.
