Fot. Tatiana Diuvbanova/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Kierowcy od środy 20 maja zapłacą więcej za benzynę i diesla, a podwyżki najmocniej uderzą w osoby codziennie dojeżdżające do pracy. Rząd nadal utrzymuje maksymalne ceny paliw, ale stawki właśnie poszły w górę. Na stacjach zaczyna się nerwowe liczenie każdego litra. Branża alarmuje, że pakiet "Ceny Paliw Niżej" jest tylko plastrem przyklejonym na otwartą ranę.

REKLAMA

Ministerstwo Energii ogłosiło nowe ceny paliw

  • benzyna 95 – 6,52 zł/l
  • benzyna 98 – 7,07 zł/l
  • olej napędowy – 7 zł/l
  • To kolejna podwyżka związana z napiętą sytuacją na światowym rynku ropy i skutkami kryzysu wokół Cieśniny Ormuz. Rząd utrzymuje tarczę ochronną w postaci programu CPN, czyli "Ceny Paliw Niżej", ale kierowcy coraz wyraźniej odczuwają, że paliwo drożeje z tygodnia na tydzień.

    Od środy kierowcy zapłacą o 10 groszy więcej za benzynę 95 i 98. Najmocniej podrożał jednak olej napędowy, którego cena maksymalna wzrosła aż o 15 groszy na litrze. Dla osób tankujących większe auta albo regularnie jeżdżących w trasę oznacza to kolejne dziesiątki złotych miesięcznie wydawane tylko na paliwo.

    Nowe stawki są publikowane codziennie przez ministra energii i obowiązują wszystkie stacje paliw w Polsce. Żadna sieć nie może sprzedać benzyny ani diesla powyżej wyznaczonego limitu. Kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa, a kary za złamanie przepisów mogą sięgać nawet milion złotych.

    Program CPN miał zatrzymać ceny paliw. LPG staje się coraz mniej atrakcyjne

    Rządowy program CPN miał ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen ropy. W ramach pakietu obniżono VAT z 23 proc. do 8 proc., zmniejszono akcyzę i wprowadzono maksymalne ceny detaliczne paliw. Problem polega na tym, że światowe ceny surowców stale rosną. Dalsze zamrażanie cen jest coraz trudniejsze.

    Emocje budzi także sytuacja kierowców jeżdżących na LPG. Gaz nadal nie został objęty mechanizmem cen maksymalnych, przez co różnica między benzyną a autogazem mocno się zmniejszyła. Branża paliwowa alarmuje, że stacje przy autostradach mają znacznie wyższe koszty działalności, a sprzedaż premium paliw w jednej urzędowej cenie zaczyna być dla części punktów zwyczajnie nieopłacalna.

    Ceny paliw rosną przez konflikt na Bliskim Wschodzie. Polska walczy z efektem domina

    Źródłem problemu pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie i ograniczenia transportu ropy przez Cieśninę Ormuz. To jeden z najważniejszych szlaków dla światowego handlu surowcami energetycznymi. Każde napięcie w regionie niemal natychmiast odbija się na cenach benzyny i diesla w Europie, także w Polsce.

    Jeśli sytuacja geopolityczna się nie uspokoi, kolejne podwyżki mogą pojawić się szybciej, niż zakłada rząd. Kierowcy już teraz obserwują codzienne zmiany na pylonach cenowych, a wjazd na stację benzynową przypomina grę w ruletkę. Wystarczy kilka groszy różnicy, by przy pełnym baku rachunek wzrósł o kolejne kilkanaście złotych.