Ściana tężni solankowej, człowiek w kombinezonie ochronnym oraz znak niebezpieczeństwa. Miejskie tężnie to nie uzdrowiska. Sanepid bez ogródek rozwiewa mit
Miejskie tężnie to nie uzdrowiska. Sanepid bez ogródek rozwiewa mit Fot. Andy Dean Photography / Olga Samostrova / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Zamiast leczniczego mikroklimatu – aerozol pełen groźnych drobnoustrojów. Analiza laboratoryjna wody w miejskich instalacjach wykazała zanieczyszczenia, które dotychczas kojarzono raczej z hodowlą zwierząt niż z miejscami relaksu. W reakcji na te doniesienia sanepid publikuje rygorystyczny poradnik dla zarządców i wprowadza kategoryczne zakazy, by chronić spragnionych zdrowia mieszkańców przed wdychaniem niebezpiecznych bakterii.

REKLAMA

Krakowscy naukowcy alarmują – w popularnych tężniach miejskich wykryto obecność bakterii. W odpowiedzi sanepid wdrożył pierwsze ogólnopolskie procedury regulujące ich działanie. Urzędnicy stanowczo odcinają się od marketingu promowanego przez samorządy i przypominają, że te instalacje to nie małe uzdrowiska, a jedynie elementy dekoracji wodnej.

Bakterie w miejskich tężniach – wyniki krakowskich badań

Jak podaje Portal Samorządowy, nowe zalecenia to bezpośredni efekt analiz, którymi w ostatnich latach kierowała prof. Katarzyna Wolny-Koładka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Badania jednoznacznie wykazały, że osiedlowe i miejskie mikrotężnie zmagają się z poważnym problemem – są idealnym środowiskiem do rozwoju grzybów i bakterii.

Część tych drobnoustrojów trafia z zanieczyszczonej wody wprost do wdychanej przez mieszkańców mgiełki. Dla osób o słabszym układzie immunologicznym kontakt z takim aerozolem może skończyć się alergiami, infekcjami, a nawet poważniejszymi schorzeniami.

Kraków. Bakterie jak w oborze, a nie uzdrowisku

Krakowscy badacze, biorąc pod lupę tężnię przy Zalewie Nowohuckim, czarno na białym udowodnili mikrobiologiczne zanieczyszczenie tamtejszej solanki. Skala problemu zszokowała samych ekspertów.

Prof. Wolny-Koładka podczas spotkania z radnymi Krakowa nie kryła zaskoczenia, podkreślając, że drobnoustroje wykryte w aerozolu miejskiej instalacji zwykle występują w środowisku wiejskich obór i chlewni, a nie w miejscach publicznego relaksu.

Sanepid wziął sprawy w swoje ręce i stworzył dla zarządców gotowy poradnik oraz wzorcowy regulamin. Dokument precyzyjnie określa zasady działania na każdym etapie: od budowy, przez czyszczenie i wymianę solanki, aż po procedury higieniczne po sezonie. Na tablicach informacyjnych pojawią się surowe zakazy – nie będzie wolno dotykać konstrukcji, wkładać rąk do wody ani podchodzić do niej ze zwierzętami. Wszystko po to, by wyeliminować brud i chronić ludzi przed wdychaniem skażonej bakteriami "mgiełki".

Główną przyczyną zanieczyszczeń jest zamknięty system obiegu wody – w miejskich tężniach ta sama solanka krąży bez przerwy przez wiele miesięcy. Tymczasem w pełnoprawnych uzdrowiskach płyn jest regularnie odświeżany.

Do tego dochodzi czynnik ludzki. Zachowania odpoczywających osób często pozostawiają wiele do życzenia – obmywanie rąk, traktowanie niecek jak brodzików dla dzieci czy obecność czworonogów przy samej konstrukcji zamieniają leczniczy aerozol w bombę biologiczną.

"Małe uzdrowiska"? Sanepid rozwiewa mit

W połowie maja radni jednogłośnie przegłosowali rezolucję z apelem do rządu oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego o wypracowanie ogólnokrajowych standardów i procedur kontrolnych dla tężni. Lokalni politycy zwracali uwagę, że obecne prawo klasyfikuje te instalacje jedynie jako miejsca rekreacji, przez co sanepid ma związane ręce.

Z kolei profesor z Uniwersytetu Rolniczego uznała, że dopóki sytuacja się nie zmieni, przy miejskich obiektach powinny wisieć wyraźne ostrzeżenia: "korzystasz na własną odpowiedzialność".

Sprawą zajął się powołany w strukturach GIS sztab specjalistów. Efektem ich prac jest gotowy poradnik dla zarządców, który precyzyjnie reguluje kwestie techniczne i higieniczne – od momentu kreślenia planów budowy, przez bieżącą eksploatację, po procedury konserwacyjne po zakończeniu sezonu.

W wydanym 26 maja oświadczeniu sanepid zwrócił uwagę na wyraźny trend: na skwerach i w parkach masowo przybywa dekoracyjnych instalacji wodnych zasilanych solanką, które mieszkańcy powszechnie nazywają mikrotężniami lub tężniami miejskimi.

Urzędnicy wprowadzili do nomenklatury nowy termin – "obiekty małej architektury wodnej z użyciem solanki". Inspektorzy podkreślają: to, że coś wygląda jak minitężnia w Ciechocinku, nie oznacza, że leczy. Miejskie instalacje nie przechodzą testów medycznych i nie spełniają norm jakości. Mają po prostu ładnie wyglądać i urozmaicać przestrzeń do odpoczynku.

W obrębie tężni zacznie obowiązywać kategoryczny zakaz wkładania rąk do wody oraz wprowadzania do niej ludzi czy zwierząt. Dodatkowo sanepid apeluje do zarządców, aby tablice informacyjne nie przypisywały tym obiektom właściwości leczniczych. Wdrożenie zaleceń ma poprawić bezpieczeństwo mieszkańców i wprowadzić równe standardy dla tego typu instalacji w całej Polsce.