W tle metoda in vitro, kreskówkowe dzieci i Donald Tusk. Liczba narodzeń z in vitro podwoiła się w pół roku. Tusk dumny z sukcesu programu
Liczba narodzeń z in vitro podwoiła się w pół roku. Tusk dumny z sukcesu programu Fot. AScenario / sr-art studio / Victor Mogyldea / Shutterstock

15 tys. dzieci przyszło na świat dzięki rządowemu programowi in vitro, który staje się kluczowym filarem walki z kryzysem demograficznym. Premier Donald Tusk nie kryje dumy i podkreśla, że w obliczu kurczącej się populacji kraju szczęście rodziców jest bezcenne.

REKLAMA

Rządowy program finansowania in vitro przyniósł przełomowe efekty w walce z kryzysem demograficznym, pomagając przyjść na świat tysiącom wyczekiwanych dzieci. Jak podkreśla premier Donald Tusk, spełnienie marzeń o rodzicielstwie jest bezcenne, zwłaszcza w obliczu drastycznie kurczącej się populacji kraju.

Jak podaje serwis "Rzeczpospolitej", szef rządu podkreślił, że choć staranie się o potomstwo metodą in vitro jest niezwykle trudna i niesie ze sobą wiele wyzwań, to państwo powinno w niej pomagać. Dodał również, że żadne koszty nie są zbyt duże, jeśli ceną jest spełnienie marzeń o macierzyństwie i ojcostwie. Zaznaczył przy tym, że sam doskonale rozumie, jak ogromną radość przynosi narodzenie długo wyczekiwanego, upragnionego dziecka.

"Każda cena jest warta zapłacenia za szczęście rodziców"

– Ale każda cena jest warta zapłacenia za szczęście rodziców. (...) Wiem, co to znaczy szczęście rodzica, szczególnie kiedy czeka się długo na to wymarzone dziecko – mówi Donald Tusk, cytowany przez "Rzeczpospolitą".

Szef rządu zaznaczył, że narodziny każdego dziecka to ogromny zysk dla całego kraju, zwłaszcza w dobie kryzysu demograficznego, gdy decydowanie się na powiększenie rodziny nie jest już tak powszechne.

Sytuacja jest rzeczywiście dramatyczna – dane wskazują, że populacja kurczy się szybciej, niż zakładano. Jeśli obecny trend się utrzyma, w 2060 roku może nas być zaledwie 28,4 mln. To pokazuje, dlaczego program in vitro stał się jednym z filarów polityki prorodzinnej obecnego rządu.

15 tysięcy nowych obywateli dzięki in vitro

Podkreślił, że państwu zależy na wzroście liczby urodzeń oraz zapewnieniu najmłodszym jak najlepszych warunków. Donald Tusk przypomniał również, że dzięki programowi in vitro Polska zyskała 15 tys. nowych, młodych obywateli.

– To jest też bardzo ważne z punktu widzenia państwa. Wszystkie dzieci są nasze. Bardzo nam zależy na tym, żeby dzieci rodziło się jak najwięcej, żeby miały jak najlepszą opiekę. To jest 15 tys. młodych obywatelek i młodych obywateli, którzy urodzili się dzięki tej procedurze, dzięki in vitro – twierdzi Tusk.

Imponujące wyniki polskiego in vitro

Według oficjalnych statystyk rządowych, do połowy maja 2026 roku ministerialny program leczenia niepłodności na lata 2024–2028 przyniósł imponujące rezultaty. Dzięki państwowemu dofinansowaniu do in vitro, potwierdzono 28 757 ciąż klinicznych. Co najważniejsze, na świat przyszło już 14 362 dzieci, w tym 7 112 dziewczynek oraz 7 250 chłopców.

Sukces tej polityki może być wzmocniony przez nowoczesne technologie. Doskonałym przykładem jest polski startup, który pomaga zwiększyć skuteczność in vitro – warszawska firma MIM Fertility wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy endometrium i wyboru optymalnego momentu transferu zarodka. Do 2028 roku na refundację procedur państwo przeznaczy łącznie ok. 2,5 mld zł.

Dla zestawienia, jeszcze jesienią 2025 roku Ministerstwo Zdrowia informowało o narodzinach 6 018 maluchów, wśród których było 3 013 dziewczynek oraz 3 005 chłopców. Z tych samych danych wynika, że uruchomienie projektu w 2024 roku kosztowało budżet państwa ponad 410 mln zł, natomiast w kolejnym roku – tylko do końca września – wydatki na ten cel wzrosły o kolejne 594 mln zł.

In vitro to nie jedyne wsparcie dla rodzin

Program leczenia niepłodności jest częścią szerszego pakietu instrumentów wspierających polskie rodziny. Niedawno informowaliśmy również, że rząd wprowadza zmiany w 800 plus – świadczenia mają być wypłacane bez konieczności corocznego składania wniosków, dzięki wykorzystaniu danych z ZUS.

Rodzice mogą też liczyć na ulgi podatkowe, choć tutaj należy uważać na formalności. Eksperci ostrzegają, że przed błędami w uldze na dziecko w rozliczeniu PIT – nawet drobna pomyłka, jak przekroczenie limitu dochodów uczącego się dziecka o złotówkę, powoduje utratę odliczenia za cały rok podatkowy.