
Nowy kalendarz MEN wywołuje mieszane reakcje. Uczniowie świętują, a rodzice liczą koszty. Nowy harmonogram Ministerstwa Edukacji Narodowej na rok 2026/2027 zakłada gigantyczną labę, ale też rewolucję w feriach zimowych. Uczniowie mogą skakać z radości, rodzice planować urlopy i wydatki, a hotelarze zacierać ręce na myśl o zyskach.
Szykuje się absolutne eldorado dla polskich uczniów! Nowy kalendarz Ministerstwa Edukacji Narodowej na rok 2026/2027 to dla nich spełnienie marzeń. Rachunek jest prosty: uczniów czeka aż 187 dni laby. Za to na twarzach ich rodziców zamiast uśmiechu maluje się blady strach. Taki układ oznacza bowiem nerwowe żonglowanie urlopami i desperackie poszukiwania babci lub opiekunki, która zajmie się dzieckiem w kolejny dzień wolny.
MEN ogłosił kalendarz roku szkolnego 2026/2027
Połowa maja przyniosła wyczekiwane ogłoszenie ze strony MEN – resort przedstawił kalendarz szkolny na nadchodzący rok 2026/2027. Tak wygląda kalendarz podany przez Serwis Rzeczypospolitej Polskiej:
- 23–31 grudnia 2026 r. – zimowa przerwa świąteczna
- 25–30 marca 2027 r. – wiosenna przerwa świąteczna
- 25 czerwca 2027 r. – zakończenie zajęć dydaktyczno-wychowawczych w szkołach
- 26 czerwca – 31 sierpnia 2027 r. – wakacje 2026/2027
Warto pamiętać, że w opublikowanym harmonogramie zabrakło jeszcze szczegółowych dat egzaminów zawodowych, maturalnych oraz ósmoklasisty. Harmonogram tych kluczowych sprawdzianów zostanie udostępniony w późniejszym terminie, jednak nie później niż do 20 sierpnia 2026 roku.
3 tury ferii zimowych w 16 województwach
Resort edukacji przedstawił również szczegółowy podział ferii zimowych według poszczególnych województw:
- Dolnośląskie, łódzkie, opolskie, podkarpackie, podlaskie, śląskie: 18 stycznia – 31 stycznia 2027 r.
- Lubelskie, mazowieckie, pomorskie, świętokrzyskie: 1 lutego – 14 lutego 2027 r.
- Kujawsko-pomorskie, lubuskie, małopolskie, warmińsko-mazurskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie: 15 lutego – 28 lutego 2027 r.
Zobacz także
Skondensowane terminy uderzą w portfele rodziców
Rezygnacja z dotychczasowego schematu czterech tur na rzecz zaledwie trzech to ogromna rewolucja w zimowym kalendarzu. Taka kondensacja terminów może wywołać efekt domina, który mocno odczują zarówno budżety domowe rodziców, jak i cała branża turystyczna. Zmniejszenie liczby okienek feryjnych oznacza bowiem, że w tym samym czasie na zimowiska wyjedzie skumulowana, rekordowa liczba urlopowiczów, a więc popyt na wyjazdy będzie większy.
Doskonale widać to było w tym sezonie. Już teraz, mimo czterech turnusów, ferie zimowe 2026 jasno pokazały duży turystyczny popyt – liczba rezerwacji na pobyty hotelowe wzrosła aż o 14 proc. rok do roku, a średnia wartość rezerwacji sięgnęła 3870 zł.
Nowy kalendarz MEN. Drożyzna w kurortach narciarskich
Dla opiekunów może to oznaczać drastyczne utrudnienia w rezerwacji wyjazdów. Masowy szturm na kurorty sprawi, że znalezienie wolnego pokoju w rozsądnej cenie będzie graniczyło z cudem.
Bazy noclegowe szybko się wyprzedadzą, a najpopularniejsze zimowe atrakcje przeżyją prawdziwe oblężenie, co naturalnie przełoży się na skokowy wzrost kosztów. Już w tym sezonie pokazaliśmy, karnety na stoki potrafią osiągać horrendalne kwoty.
Krótszy wysoki sezon to ekonomiczna pułapka
Dlaczego należy spodziewać się drożyzny? Odpowiedź tkwi w prostej ekonomii. Skurczenie kalendarza z czterech do trzech tur oznacza, że wysoki sezon zimowy skróci się aż o dwa tygodnie.
Aby zrekompensować sobie straty finansowe z powodu krótszego okresu zarobkowego, przedsiębiorcy w kurortach będą zmuszeni podnieść stawki za noclegi i usługi. Warto pamiętać, że dotychczasowy, dłuższy model pozwalał im także na znacznie stabilniejsze i bardziej efektywne zarządzanie pracownikami.






