Kobieta z pustym portfelem. Sklep Biedronka w tle. System oceniania przy kasie samoobsługowej.
Biedronka uzależniła premię od emotek. Absurd zamknięty w jednym kliknięciu Fot. Pixel-Shot/Magda Wygralak/shutterstock Biedronka/screenshot Montaż:INNPoland.pl

Czy naprawdę o kwocie wynagrodzenia pracownika powinno decydować przypadkowe kliknięcie klienta w zieloną, żółtą albo czerwoną buźkę? W Biedronce właśnie tak działa nowy system premiowy. Dla klienta to sekunda przy kasie. Dla pracownika nawet 250 zł mniej w portfelu. Czy premia uzależniona od emotek nie przekracza granicy zdrowego rozsądku?

REKLAMA

Od kwietnia w sklepach Biedronka obowiązują nowe zasady premiowania. Sieć pozostawiła możliwość uzyskania dodatku do wynagrodzenia, jednak część premii została powiązana z ocenami klientów. Po zakończeniu zakupów przy kasie samoobsługowej kupujący może wybrać jedną z trzech emotek. Zielona oznacza zadowolenie, żółta ocenę neutralną, a czerwona niezadowolenie. Problem polega na tym, że wielu klientów nie zdaje sobie sprawy, jakie konsekwencje może mieć ich decyzja i klikają gdzie popadnie.

Premia w Biedronce zależy od oceny klientów. Jedno kliknięcie może odebrać pracownikowi premię

Nowe zasady zakładają, że część premii w Biedronkach zależy od ocen wystawianych przez klientów. Nawet dobre wyniki nie gwarantują wypłaty dodatku. Sklep, w którym pracuje dana osoba, musi znaleźć się również w gronie 50 proc. najlepiej ocenianych placówek w regionie.

Pracownik może dobrze wykonywać swoje obowiązki, utrzymywać porządek, pomagać klientom i realizować wszystkie zadania, a mimo to stracić część premii. Wystarczy gorsza pozycja sklepu w regionalnym rankingu albo seria przypadkowych kliknięć klientów. Trudno znaleźć drugi system, w którym wynagrodzenie zależy od tak wielu czynników pozostających poza kontrolą pracownika.

Emotki jako ocena pracy. Narasta bunt pracowników Biedronki

Związkowcy od początku krytykują nowe rozwiązanie. Według przedstawicieli Solidarności klient nie zna kulis funkcjonowania sklepu, liczby pracowników na zmianie czy skali obowiązków wykonywanych przez nich każdego dnia. Mimo to jego ocena może wpływać na wysokość dodatku do pensji.

Pracownicy zwracają uwagę, że oprócz obsługi klientów zajmują się dziś także wykładaniem towaru, przygotowywaniem zamówień dla platform dostawczych, obsługą butelkomatów i wieloma dodatkowymi zadaniami. W takich warunkach uzależnienie części wynagrodzenia od emotek wielu osobom wydaje się zwyczajnie niesprawiedliwe. Nic dziwnego, że w sklepach czuć frustrację i rosnące niezadowolenie.

Czy system premiowy w Biedronce ma sens? Są poważne wątpliwości

Krytyczne głosy płyną nie tylko od pracowników. Pojawiają się również pytania o sens tego rozwiązania. Premia ma zachęcać do lepszej pracy i nagradzać konkretne osiągnięcia. W obecnym modelu ogromną rolę odgrywają emocje klientów, ich pośpiech, humor i często przypadkowe kliknięcia.

Największy paradoks polega na tym, że klient często nie wie, że bierze udział w kształtowaniu czyjegoś wynagrodzenia. Dla niego plansza z emotkami to jedynie ekran kończący zakupy. Dla pracownika suma kliknięć przekłada się na premię lub jej brak. System oparty na emotkach nie powinien decydować o pieniądzach ludzi. Wynagrodzenie za pracę powinno zależeć od jakości wykonywanych obowiązków, a nie od tego, w którą buźkę trafi klient zbierający zakupy przy kasie.