
Ile dni wdrażano cię w obowiązki w nowym miejscu pracy? Wedle najnowszego raportu eRecruiter, większość z nas otrzymuje ledwie jeden dzień na zaaklimatyzowanie się. Pracodawcy w Polsce oczekują od nas samodzielności "na już", co powoduje straty finansowe dla firm.
Jak pokazują najnowsze analizy eRecruiter, prawie dwie trzecie Polaków (63 proc.) otrzymuje zaledwie od jednego dnia do maksymalnie tygodnia na pełną aklimatyzację i wdrożenie się w nowe obowiązki. Jak podają autorzy, tzw. onboarding (wdrażanie pracownika) to wieloetapowy, złożony proces, a nie jeden dzień szkolenia. Lub jego całkowity brak.
Onboarding. Ile jesteśmy wdrażani do nowej pracy?
Z raportu "Onboarding pracowniczy w Polsce" wynika, że aż 27 proc. respondentów miało zaledwie jeden dzień na cały proces wdrożenia, obejmujący zarówno niezbędne formalności kadrowe, jak i szkolenia merytoryczne. Jest to czas zdecydowanie niewystarczający na przyswojenie kultury organizacyjnej czy zrozumienie skomplikowanych procedur operacyjnych. Kolejna grupa respondentów, stanowiąca 36 proc. badanych, otrzymała na ten cel od 2 do 7 dni.
Taki odgórnie narzucony pośpiech wymusza na nowo zatrudnionych działanie pod ogromną presją już od pierwszych godzin obowiązywania kontraktu. To, jak ważne są pierwsze dni w nowej pracy i jak silnie wpływają one na późniejsze postrzeganie pracodawcy, doskonale wiedzą sami pracownicy.
– Ekstremalnie krótki czas na aklimatyzację to codzienność dla znacznej części rynku pracy. Dla bardzo dużej grupy pracowników pierwszy, pełen napięcia dzień w nowym miejscu to de facto jedyny moment przewidziany przez pracodawcę na naukę i zapoznanie się ze specyfiką stanowiska. Próba skondensowania wielotygodniowego wdrożenia do formy kilkugodzinnej instrukcji generuje jedynie chaos informacyjny i poczucie osamotnienia, co w konsekwencji może prowadzić do obniżenia jakości realizowanych zadań już na samym starcie współpracy – komentuje Sylwia Rzepecka, customer success team manager w eRecruiter.
Kto najkrócej aklimatyzuje pracowników?
Ekspresowy i powierzchowny onboarding nie rozkłada się równomiernie na rynkowej mapie – jego czas trwania w dużej mierze zależy od wielkości firmy oraz specyfiki danego stanowiska. Oczekiwanie od pracownika pełnej samodzielności już po pierwszym dniu w pracy dotyczy najczęściej najmniejszych przedsiębiorstw, zatrudniających do 10 pracowników – wskazuje na to aż 40 proc. badanych pracujących w tym sektorze.
Dodatkowo problem zbyt prędkiego wdrożenia mocno dotyka pracowników z sektorów fizycznych, technicznych i produkcyjnych, gdzie odsetek ten wynosi 37 proc. Dla kontrastu, w branżach o profilu biurowym, specjalistycznym czy menedżerskim presja ta jest mniejsza, a omawiany wskaźnik kształtuje się na znacznie niższym poziomie, wynoszącym 14 proc.
Skala problemu jest tym większa, że na rynek wchodzą kolejne roczniki o zupełnie nowym podejściu do zatrudnienia. Pytanie, czy polskie firmy są gotowe na pokolenie Z, staje się dziś jednym z kluczowych dla działów HR – młodzi kandydaci nie tolerują niejasnych procedur i już na etapie wdrożenia weryfikują wiarygodność pracodawcy.
Zobacz także
Dlaczego warto dawać pracownikowi czas na wdrożenie się?
Zbyt szybkie tempo wdrażania niesie za sobą negatywne konsekwencje, prowadząc do tworzenia stresujących środowisk pracy i komunikacyjnych barier. W badaniu pokazuje się wyraźne skutki pośpiechu: 40 proc. nowo zatrudnionych bezpośrednio doświadcza zbyt szybkiego tempa wdrożenia, w tym paraliżującego natłoku informacji oraz przydzielania zbyt wielu zadań już na samym starcie.
W strukturach organizacyjnych brakuje również transparentności – 38 proc. pracowników mierzy się z niejasnym zakresem powierzonych obowiązków i priorytetów biznesowych, a 36 proc. odczuwa dotkliwy brak precyzyjnie określonych oczekiwań co do wymiernych efektów swojej pracy.
Także 36 proc. ankietowanych otwarcie narzeka na niewystarczające wsparcie ze strony bezpośredniego przełożonego lub zespołu. Długotrwale działający w takim środowisku pracownicy zaczynają wykazywać klasyczne wypalenie zawodowe – objawy i przyczyny tego stanu coraz częściej obserwuje się już w pierwszych miesiącach zatrudnienia.
– Chaos organizacyjny na etapie wdrożenia to dla nowego pracownika czytelny sygnał, że firma nie panuje nad procesami wewnętrznymi, co natychmiastowo podważa zaufanie do nowego pracodawcy. Bez precyzyjnego określenia oczekiwań i realnego wsparcia ze strony zespołu, proces aklimatyzacji staje się dla pracownika źródłem stresu zamiast solidnym fundamentem współpracy. Ogromna ilość informacji podawana w zbyt krótkim czasie często sprawia, że nowo zatrudniona osoba traci z oczu to, co w danej chwili najważniejsze – ocenia Sylwia Rzepecka.
Zły onboarding ma bolesne skutki finansowe dla firm
Z perspektywy biznesowej zły onboarding to nie tylko krótkotrwały dyskomfort nowo zatrudnionej osoby, ale także realne straty finansowe firm i drastycznie zwiększona rotacja kadrowa. Aż 82 proc. Polaków jest przekonanych, że źle przeprowadzone wdrożenie może być bezpośrednim bodźcem do podjęcia decyzji o szybkim odejściu z nowej firmy.
I to nie musi być trzaśnięcie dokumentami o biurko. Coraz częstszą reakcją na brak wsparcia i niejasne oczekiwania jest quiet quitting – pracownik formalnie zostaje w firmie, ale ogranicza zaangażowanie do absolutnego minimum, co dla pracodawcy oznacza straty w produktywności i jakości pracy zespołu.
A odejście pracownika, to konieczność kolejnych rekrutacji i związanych z nimi kosztów. Analiza pokazuje, że najczęstsze przyczyny odejść z pracy to dziś nie tylko niskie wynagrodzenie czy brak benefitów, lecz również poczucie zagubienia i braku wsparcia w pierwszych tygodniach zatrudnienia.
