
Czy kolorowy slime, który dzieci ugniatają godzinami, może kryć coś znacznie groźniejszego niż zwykły bałagan na dywanie? Najnowsze wyniki kontroli UOKiK wywołały niepokój wśród rodziców. Urzędnicy sprawdzili setki zabawek dostępnych w sklepach i odkryli, że część produktów zawierała niebezpieczne substancje chemiczne. W niektórych przypadkach normy zostały przekroczone wielokrotnie.
Kontrola przeprowadzona przez UOKiK i Inspekcję Handlową objęła 250 modeli zabawek, w tym popularne slime, lalki, piłki i skakanki. Wyniki okazały się niepokojące. Ponad 16 proc. produktów nie spełniało wymogów bezpieczeństwa, a co czwarta zabawka była nieprawidłowo oznakowana. Szczególną uwagę zwróciły sensoryczne masy slime. W co trzecim przebadanym produkcie wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu migracji boru, który może przenikać do organizmu dziecka podczas zabawy.
UOKiK wzięło pod lupę slime. Wyniki kontroli mogą zaskoczyć rodziców
Popularne glutki od lat należą do najchętniej kupowanych zabawek sensorycznych. Są miękkie, elastyczne i dają dzieciom mnóstwo frajdy. Problem pojawia się wtedy, gdy do ich produkcji używane są substancje przekraczające dopuszczalne normy bezpieczeństwa.
UOKiK poinformował, że jeden z przebadanych slime przekraczał normę migracji boru aż czterokrotnie. Bor odpowiada za charakterystyczną strukturę masy, jednak jego nadmiar może stanowić zagrożenie dla zdrowia. Co istotne, rodzic nie jest w stanie wykryć problemu samodzielnie. Substancja nie ma smaku ani zapachu, a jej obecność można potwierdzić wyłącznie podczas badań laboratoryjnych.
Zobacz także
Nie tylko slime. UOKiK wykrył problemy także w innych zabawkach
Kontrola objęła również 220 modeli innych produktów dla dzieci. Badano między innymi lalki, piłki, skakanki i zabawki wykonane z tworzyw sztucznych. Wyniki pokazały, że blisko 15 proc. produktów zawierało zbyt wysoki poziom ftalanów.
W jednej z piłek przekroczenie norm było aż 200-krotne. Ftalany sprawiają, że materiał jest miękki i elastyczny, ale ich nadmiar może być niebezpieczny dla zdrowia najmłodszych. Dodatkowo aż jedna czwarta sprawdzonych zabawek nie posiadała prawidłowego oznakowania. Rodzice nie otrzymywali pełnych informacji o producencie czy potencjalnych zagrożeniach.
UOKiK przypomina na co zwracać uwagę. Jak kupować bezpieczne zabawki dla dzieci?
UOKiK przypomina, że pierwszą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest oznaczenie CE. To deklaracja producenta, że produkt spełnia wymagania obowiązujące na rynku Unii Europejskiej. Trzeba jednak zachować ostrożność, ponieważ na niektórych importowanych produktach pojawiają się oznaczenia łudząco podobne do prawdziwego znaku CE.
Przed zakupem warto sprawdzić:
"Dzieci nie ocenią, czy zabawka jest bezpieczna – po prostu zaczną się nią bawić" – powiedział w oficjalnym komunikacie medialnym prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Urząd podkreśla, że niebezpieczne produkty są wycofywane ze sprzedaży i trafiają do unijnego systemu Safety Gate. Rodzice powinni jednak zachować czujność, ponieważ to właśnie oni podejmują ostateczną decyzję przy sklepowej półce.






