Pracownik.
Po 67 latach działalności Fibris z Przemyśla ogłosił upadłość. Fot. Hryshchyshen Serhii/Shutterstock (zdjęcie poglądowe)

Po 67 latach działalności Fibris z Przemyśla ogłosił upadłość. Jedyny w Polsce producent płyt pilśniowych wytwarzanych metodą mokrą nie poradził sobie z rosnącymi kosztami i zadłużeniem przekraczającym 100 mln zł. Przyszłość około 300 pracowników stoi pod znakiem zapytania.

REKLAMA

Zakład od miesięcy zmagał się z problemami z wypłatą wynagrodzeń. Część załogi twierdzi, że pensje były wypłacane tylko częściowo lub z dużymi opóźnieniami, co doprowadziło do poczucia frustracji i braku zaufania wobec zarządu. Ten z kolei zaznacza, że podejmował działania ratunkowe, jednak warunki rynkowe okazały się zbyt trudne.

Fibris Przemyśl ogłasza upadłość

Fibris to jedyny w Polsce producent płyt pilśniowych wytwarzanych metodą mokrą. Firmę założono w 1959 roku, kiedy działała jeszcze jako Zakłady Płyt Pilśniowych w Przemyślu. Przez dekady rozwijała technologię i park maszynowy, a przełomowym momentem była zmiana marki na Fibris w 2004 roku oraz uzyskanie certyfikacji CE.

Problemy finansowe zaczęły narastać po wybuchu wojny w Ukrainie. W 2024 roku przedsiębiorstwo znajdowało się w gronie najbardziej zadłużonych firm objętych restrukturyzacją, z zobowiązaniami przekraczającymi 100 mln zł.

Na kondycję spółki wpłynęły rosnące koszty energii oraz problemy z dostępem do krajowego drewna, co zmusiło firmę do kosztownego importu surowca. To nie dotyczy wyłącznie Fibrisu. Z tego samego powodu w ostatnim czasie kilkadziesiąt firm planuje zwolnienia grupowe, powołując się na wysokie ceny prądu.

W lutym 2026 roku złożono wniosek o restrukturyzację, który miał uchronić zakład przed upadłością i pozwolić na porozumienie z wierzycielami. Sytuacja pogorszyła się jednak w połowie marca, gdy zakład został odcięty od dostaw energii elektrycznej i całkowicie wstrzymał produkcję.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych zablokował rachunki bankowe firmy, co uniemożliwiło wypłatę wynagrodzeń i doprowadziło do protestów pracowników, m.in. przed siedzibą ZUS w Rzeszowie.

W maju odblokowano część pieniędzy, około 3,8 mln zł, ale to nie poprawiło sytuacji firmy. Pracownicy dostali tylko część zaległych wypłat za wcześniejsze miesiące, a od marca nie otrzymują pełnych pensji. Za kwiecień i maj nie wypłacono im nic.

W zakładzie narasta napięcie. Pracownicy mówią, że zostali sami z problemem i są rozczarowani brakiem pomocy. Podkreślają też, że dla wielu rodzin to jedyne źródło utrzymania, więc brak wypłat bardzo mocno odbija się na ich codziennym życiu.

Dlaczego Fibris musiał ogłosić upadłość?

Zarząd spółki odpiera zarzuty, tłumacząc, że środki po odblokowaniu kont zostały przeznaczone na bieżące zobowiązania i wypłaty, jednak nie udało się pokryć wszystkich zaległości.

– Te środki, które były na koncie spółki, zostały wypłacone pracownikom. ZUS ostatecznie nie zwrócił wszystkich środków i w związku z tym, jako zarząd, musieliśmy podjąć decyzję o ogłoszeniu upadłości – powiedział prezes Krystian Golik, cytowany przesz portal nowiny24.pl.

Jednocześnie zarząd przyznaje, że prowadzone są rozmowy z potencjalnym inwestorem zainteresowanym przejęciem lub dzierżawą części przedsiębiorstwa. Wymaga to jednak skomplikowanych procedur sądowych i czasu.

Część pracowników i osób związanych z firmą wciąż wierzy, że zakład da się uratować. Zwracają uwagę, że firma ma nowoczesne maszyny, duże doświadczenie i zamówienia warte miliony złotych. Ich zdaniem kluczowe jest utrzymanie produkcji i szybkie znalezienie inwestora, zanim postępowanie upadłościowe zajdzie za daleko.

Dla Przemyśla to nie tylko problem jednej firmy, ale również poważne uderzenie w lokalny rynek pracy. W regionie, gdzie możliwości zatrudnienia są ograniczone, potencjalna likwidacja zakładu oznacza zagrożenie dla setek rodzin i ważny cios dla całej gospodarki miasta.

Źródło: dlahandlu.pl, nowiny24.pl