Sklep Dino.
W Dino Polska narasta konflikt ze związkami zawodowymi, a do sporu dołącza nowy mediator wyznaczony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Fot. Pol Badger/Shutterstock

W Dino Polska narasta konflikt ze związkami zawodowymi, a do sporu dołącza nowy mediator wyznaczony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Temperatura sporu nie spada, pracownicy są zdeterminowani, by przeprowadzić strajk generalny.

REKLAMA

8 czerwca resort rodziny i pracy wskazał nową mediatorkę w trwającym sporze. Została nią Wioletta Kandziak, która ma wyznaczyć kolejny termin rozmów, od miesięcy blokowanych przez brak porozumienia między stronami.

Do ostatniego spotkania rokowaniowego, zaplanowanego po rozpoczęciu protestu pod siedzibą firmy w Krotoszynie 25 maja, ostatecznie nie doszło. Przedstawiciele Dino Polska nie stawili się na negocjacjach.

Widmo strajku generalnego w Dino. Związkowcy żądają podwyżek i ZFŚS

"Nie jesteśmy zaskoczeni tą postawą, bo do łamania prawa dochodziło już w poprzednim sporze. Przypomnijmy: tamten spór dotyczy podwyżek o 900 zł, zwiększenia zatrudnienia oraz wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (ZFŚS), który również jest ustawowo obowiązkowy! Sprawa zaszła już tak daleko, że JUŻ JUTRO zapadnie decyzja w sprawie bezterminowego strajku generalnego" – czytamy na profilu OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu.

Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy wskazał, że w obecności mediów przedstawicielka Dino odmówiła rozmów z delegacją związkową, a na miejsce wezwano policję. Jak dodał, całe wydarzenie miało być nadzorowane przez kancelarię prawną, którą związkowcy kojarzą z podobnymi działaniami w innych sieciach handlowych.

Uważa on, że takie "lustrzane techniki" pokazują, że nie chodzi o rzeczywisty dialog czy poprawę warunków pracy, lecz o utrzymanie modelu biznesowego opartego na niskich kosztach zatrudnienia i wysokiej presji na pracowników, mimo dużych zysków firmy. Podkreślił również, że związki zawodowe nie akceptują łamania prawa przez żadnego pracodawcę niezależnie od struktury właścicielskiej kapitału.

Tymczasem Dino Polska pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się sieci handlowych w kraju. W pierwszym kwartale 2026 roku spółka zwiększyła przychody o 14,8 proc., osiągając ponad 8,4 mld zł. W tym czasie otwarto 62 nowe sklepy, a łączna liczba marketów na koniec marca wyniosła 3094 placówki.

Poważne zarzuty UOKiK dla Dino Polska. Spółce grożą gigantyczne kary

Przypomnijmy, że UOKiK postawił poważne zarzuty sieci oraz współpracującym z nią firmom transportowym. Według regulatora mogło dojść do nielegalnych ustaleń, które utrudniały kierowcom zmianę pracy. Jeśli zarzuty się potwierdzą, spółkom grożą kary sięgające nawet 10 proc. rocznych obrotów, a menedżerowie mogą zostać obciążeni sumami do 2 mln zł.

Postępowanie obejmuje także pięciu menedżerów, którzy mogli brać udział w przygotowaniu lub realizacji tych ustaleń. Wśród nich są osoby związane z Dino Polska oraz przedstawiciele firm Martrans Logistics i Mati-Trans.

Urząd podejrzewa, że firmy mogły uzgodnić zasady ograniczające przechodzenie kierowców między przewoźnikami obsługującymi sieć Dino. W praktyce kierowcy objęci tzw. okresem karencji przez trzy miesiące nie mogli podejmować pracy u innego przewoźnika współpracującego z tą samą siecią.

W ocenie UOKiK takie rozwiązania mogły ograniczać mobilność pracowników i osłabiać ich pozycję na rynku pracy. Brak swobody zmiany pracodawcy mógł też zmniejszać presję na wzrost wynagrodzeń.

Jak pisaliśmy w InnPoland, w ostatnich miesiącach zrobiło się głośno o warunkach pracy w Dino. Związkowcy wielokrotnie zwracali uwagę na pogarszające się warunki pracy i brak dialogu z pracodawcą. W przestrzeni publicznej pojawiają się też pytania, kiedy spółka odniesie się do stawianych jej zarzutów.

Szerokim echem odbiła się również sprawa niskich temperatur w niektórych sklepach sieci. Podczas interwencji poselskiej Adrian Zandberg ujawnił, że zimą w jednym z obiektów odnotowano zaledwie 8°C.