
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wystąpiło o kontrolę PIP w Stokrotce po sygnałach o możliwych naruszeniach prawa pracy. Padają zarzuty dotyczące utrudniania działalności związkowej, problemów kadrowych i warunków pracy. Pracownicy alarmują, że coraz częściej brakuje ludzi do obsługi sklepów, a napięcie osiąga poziom, którego wielu nie potrafi już dłużej znosić.
Sprawa dotyczy jednej z największych sieci supermarketów w kraju. Stokrotka posiada niemal 1000 sklepów i zatrudnia około 11,5 tys. osób. Skargi związkowców sprawiły, że minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy o wszczęcie kontroli. Resort pracy wskazuje, że mogło dochodzić do naruszeń przepisów dotyczących sporów zbiorowych i działalności związkowej.
Możliwa kontrola PIP w Stokrotce. O co chodzi w całym konflikcie?
Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Pracy portalowi zero.pl jednym z głównych problemów miało być utrudnianie organizacji referendum strajkowego. Związkowcy twierdzą, że mieli ograniczone możliwości kontaktowania się z pracownikami rozsianymi po całej Polsce. W efekcie część zatrudnionych mogła nawet nie wiedzieć, że trwa głosowanie dotyczące ewentualnego strajku.
Resort pracy wymienia trzy kluczowe zarzuty wobec spółki:
Ministerstwo zdecydowało się skierować sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy. Jeśli kontrola zostanie wszczęta, jej wyniki mogą mieć duże znaczenie zarówno dla pracowników, jak i samej sieci.
Zobacz także
Pracownicy Stokrotki alarmują. Coraz większe braki kadrowe i coraz więcej obowiązków
Przedstawiciele związku zawodowego twierdzą, że w części placówek liczba pracowników jest nawet o 40 proc. niższa niż kilka lat temu. Jednocześnie przybywa obowiązków związanych z obsługą pieców, butelkomatów czy kas samoobsługowych.
Jak mówi Alicja Symbor z NSZZ "Solidarność" w rozmowie z portalem zero.pl, wielu pracowników zgłasza problemy zdrowotne. Chodzi zarówno o dolegliwości fizyczne, takie jak bóle kręgosłupa czy przeciążenia nadgarstków, jak i problemy psychiczne wynikające z presji oraz przeciążenia obowiązkami. Związkowcy podkreślają, że zdarzały się sytuacje, gdy duży supermarket obsługiwały jedynie dwie osoby na zmianie.
Sieć sklepów Stokrotka odpowiada na zarzuty. Przedstawiciele zapewniają o dialogu
W przesłanym stanowisku portalowi zero.pl Stokrotka stanowczo odpiera oskarżenia. Firma przekonuje, że przestrzega prawa pracy i zapewnia stabilne warunki zatrudnienia. Przedstawiciele spółki podkreślają, że organizacja referendum strajkowego należy do kompetencji związków zawodowych, a pracodawca nie bierze udziału w tym procesie.
Jednocześnie związkowcy rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją skierowaną do zarządu. Podczas jednej z akcji w Lublinie udało się zebrać około 1500 podpisów. Problem nie dotyczy już wyłącznie pracowników. Coraz częściej dostrzegają go również klienci sklepów. Teraz wszystko zależy od decyzji Państwowej Inspekcji Pracy.






