
Dzisiejsza decyzja radnych m.st. Warszawy przyniosła ulgę nie tylko warszawskim miłośnikom słodkości, ale i obrońcom miejskiej tożsamości. Kawiarnia A.Blikle – żywa legenda stolicy – nie zostanie wyeksmitowana ze swojego historycznego lokalu.
Choć nad firmą wisiało widmo bankructwa, radni uchwalili, że marka pozostaje pod dotychczasowym adresem, a jej ogromne zadłużenie zostanie rozłożone na raty. To rzadki przykład urzędniczego pragmatyzmu, który ratuje 157 lat tradycji, a jednocześnie zabezpiecza interesy finansowe miasta.
Czynszowa pętla na szyi biznesu
Jak to możliwe, że kultowa kawiarnia, znana ze swoich pączków, znalazła się na skraju przepaści? Odpowiedź kryje się w bezwzględnym naliczaniu czynszu w takich atrakcyjnych lokacjach. Blikle przez lata płacił jeden z najwyższych czynszów na Nowym Świecie, ze średnią stawką 250 zł za metr kwadratowy i ok. 50 tys. zł za sam wynajem. Marka nie jest tu wyjątkiem – od lat widzimy drogie jedzenie w restauracjach, gastronomia ledwo zipie pod ciężarem czynszów, kosztów mediów i niskich marż.
Tymczasem realia rynkowe na tej prestiżowej ulicy zaczęły się drastycznie zmieniać. Poziom czynszów spadał. Jak podaje profil Miasto Jest Nasze w wyniku konkursu z 2021 roku inny lokal miejski wynajęto za zaledwie ok. 108 zł za m². Blikle został z przestarzałą, zaporową umową. Gdy firma zaczęła spóźniać się z płatnościami, ruszyła lawina: karne odsetki oraz drastyczna podwyżka czynszu do astronomicznych 700 zł za m².
Zobacz także
Kawiarnia z 157 letnią historią nie mogła po prostu przenieść się w inne, tańsze miejsce. Dla Bliklego Nowy Świat jest fundamentem całej marki. Inne typowe rozwiązania do bankructwo albo windowanie rachunków dla konsumenta, ale wściekli na ceny w kawiarniach klienci doprowadzali nie jeden lokal do upadku. Zamiast się poddać, spółka zwróciła się do miasta o umorzenie części zadłużenia. Ratusz odrzucił wniosek.
"Wtedy zainterweniowała nasza radna Melania Łuczak razem z radnymi z komisji Rozwoju Gospodarczego Rady Warszawy. W efekcie tych starań – dług nie został umorzony, ale pozwolono na jego rozłożenie na raty!" – czytamy na Miasto Jest Nasze.
Wypracowane rozwiązanie to klasyczny układ win-win. Miasto nie podarowało firmie ani grosza, dzięki czemu uniknięto tworzenia precedensu. Pozwolenie na spłatę ratalną daje jednak najstarszej kawiarni przestrzeń do odzyskania płynności finansowej.






