Załamany kierowca w ciężarówce. Polskie TIR-y zwijają żagle. Tylko 2,5 proc. firm wierzy w lepsze jutro.
Polskie TIR-y zwijają żagle. Tylko 2,5 proc. firm wierzy w lepsze jutro. Fot. Hryshchyshen Serhii / Shutterstock

Dobre lata dla polskich TIR-ów już minęły, a branża transportowa przeżywa potężny kryzys. Z roku na rok dramatycznie maleje liczba firm przewozowych, koszty paliwa zwalają z nóg, a rąk do pracy coraz bardziej brakuje. Nasze firmy zaczyna przeganiać konkurencja spoza UE, w tym z Ukrainy czy Turcji.

REKLAMA

Dobre lata dla polskich TIR-ów już minęły, a branża transportowa przeżywa kryzys. Co roku maleje liczba firm, a kierowców wciąż brakuje. W tym samym czasie rośnie znaczenie podmiotów spoza Unii Europejskiej.

Koniec złotej ery polskiego transportu drogowego

Dotychczasowy przepis na sukces polskiego transportu, opierający się na konkurencyjnych cenach i elastyczności, właśnie przestaje działać. Taki wniosek o pogłębiającym się kryzysie w polskim transporcie płynie z najnowszego, dotąd nieupublicznionego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego pt. "Sektor transportu wobec presji kosztowej i dekarbonizacji", do którego jako pierwsza dotarła redakcja "Rzeczpospolitej".

Widoczne znaki ostrzegawcze widać już od 2025 roku, kiedy liczba polskich firm z branży transportowej zmniejszyła się o 1327. Jednak ta liczba nie wydaje się tak straszna przy wyniku już w pierwszym kwartale 2026 roku. W tym czasie liczba podmiotów spadła już o 1234.

Fatalną sytuację na rynku bezlitośnie obnażają też najświeższe analizy nastrojów rynkowych. Barometr EFL, badający kondycję sektora TSL, zaliczył właśnie trzeci z rzędu zjazd, szorując po dnie niewidzianym od końcówki 2020 roku. W polepszenie rynkowej sytuacji wierzy zaledwie 2,5 proc. przedsiębiorców.

Polski transport. Rosnące koszty paliwa i milionowe długi przewoźników

Kluczowym czynnikiem wpływającym na kryzys są rosnące koszty utrzymania w branży. W sytuacji nie pomagają drastyczne zmiany w cenach paliw, spowodowane geopolitycznymi zawirowaniami. Skutki drogiego paliwa już są widoczne. Jak podaje "Business Insider", największy niespłacony dług w branży transportowej, według Krajowego Rejestru Długów, wynosi 8 milionów złotych i dotyczy zakupu paliwa.

Oprócz rosnących kosztów, kolejnym czynnikiem powodującym kryzys jest brak kierowców zawodowych. Coraz mniej osób decyduje się dziś na zawód kierowcy ciężarówki. Jak wskazują eksperci PIE, do 2022 roku niedobory kadrowe były w pewnym stopniu ograniczane przez napływ siły roboczej z Ukrainy. Obecnie ten model rekrutacji stracił na sile, a próby pozyskiwania pracowników z innych alternatywnych kierunków nie są w stanie zaspokoić potężnych braków na rynku.

Efektem tego stanu rzeczy są coraz wyższe żądania płacowe i gwałtowny skok kosztów zatrudnienia. Jak podaje Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego (IRU), wakatów za kółkiem ciężarówek w Europie przybywa w zastraszającym tempie: z 233 tysięcy w 2023 roku liczba ta wystrzeliła do 426 tysięcy zaledwie rok później. Prognozy są bezlitosne: do 2028 roku na europejskich drogach może brakować już ponad 745 tysięcy kierowców.

Polityka klimatyczna nie sprzyja branży. Konkurencja rośnie poza Unią Europejską

Sytuacji nie poprawiają rosnące wymagania Unii Europejskiej związane z ekologią. Prawdziwy strach w branży budzi zwłaszcza nadchodzący system ETS2, który ma bezpośrednio nałożyć na transport drogowy dodatkową opłatę za emisje.

Polityka klimatyczna wzbudza szczególne obawy, gdyż zdecydowana większość TIR-ów jeździ na dieslu. Dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA są nieubłagane: aż 98,6 proc. ciężarówek w naszym kraju jeździ na oleju napędowym.

Gdy polska branża transportowa przeżywa kryzys, rozkwit zaczyna się za granicami Unii Europejskiej. Krajowi przewoźnicy jako główne źródło problemów wskazują konkurencję ze strony firm z Ukrainy. Po wybuchu wojny i rewolucji na szlakach handlowych, tamtejsze podmioty błyskawicznie i na masową skalę weszły na unijny rynek przewozów. Ekspansja widoczna jest zresztą nie tylko na drogach, Ukrainian Railways Cargo wjeżdża na polskie tory, poszerzając obecność wschodnich graczy na unijnym rynku przewozów.

Jednak nie tylko ukraiński rynek transportu prężnie się rozwija. Wśród państw korzystających ze sprzyjających warunków dla przewoźników wymieniana jest również Turcja i Serbia.

Mimo że przewoźnicy spoza UE korzystają z unijnych szlaków, mają o wiele korzystniejsze warunki działania, ponieważ unijne, restrykcyjne przepisy po prostu ich nie dotyczą. Przez luźniejsze wymogi prawne są w stanie zaoferować stawki niższe nawet o 25–30 proc. od swoich europejskich konkurentów.