
Wykonujesz zlecenie, płacisz VAT, a na pieniądze czekasz 120 dni – o ile w ogóle je zobaczysz. Przewoźnicy domagają się sztywnego, 30-dniowego terminu płatności, by ukrócić praktyki objadania ich przez pośredników.
Branża transportowa – czyli krwiobieg naszej gospodarki – ma dziś ciśnienie bliskie krytycznego. Polscy przewoźnicy, którzy przez lata rządzili na europejskich drogach, dziś czują, że pętla zaciska się na ich szyjach.
Przez dekady Polska była logistycznym hubem Europy. Nasze ciężarówki zdominowały drogi od Portugalii po Finlandię. Ale w 2026 roku coś pękło. Jak informuje Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), w samym pierwszym kwartale tego roku z rejestrów zniknęło 800 firm transportowych.
Czym jest zwrot akcyzy i dlaczego go chcą?
Istota żądań jest prosta: paliwo to dla przewoźnika niemal połowa kosztów. Gdy ceny idą w górę, firma przestaje zarabiać. ZMPD chce, aby rząd zwracał przewoźnikom część akcyzy zawartej w cenie litra paliwa.
– To rozwiązanie znane w Europie, stosuje je kilka krajów UE. Polska jednak wciąż udaje, że problemu nie ma – punktuje Jan Buczek, prezes ZMPD.
Bez tego polskie firmy przegrywają z konkurencją, która na starcie ma tańsze paliwo dzięki wsparciu swoich rządów.
Pakiet Mobilności – unijny gorset, który dusi
Pamiętacie luty 2022 roku? Wtedy wszedł w życie tzw. Pakiet Mobilności. Bruksela chciała wyrównać szanse, ale w praktyce nałożyła na polskich przewoźników ogromne koszty delegowania kierowców i wymusiła częste powroty aut do bazy. W efekcie zniknęły firmy, które szukały u nas szansy (jak te z Litwy), a rodzimi przedsiębiorcy zaczęli szorować po dnie.
Zobacz także
Obecny system jest dla przewoźników brutalny. Mechanizm wygląda tak:
- Firma wykonuje transport.
- Wystawia fakturę i... musi od razu zapłacić VAT do urzędu.
- Zleceniodawca (często duży pośrednik) ma 120 dni na zapłatę faktury.
- W tym czasie pośrednik odlicza sobie VAT od razu, a przewoźnik zostaje bez gotówki na pensje i paliwo.
Przewoźnicy domagają się 30-dniowego limitu płatności. Chcą przestać być darmowym bankiem dla swoich kontrahentów.
Minister jako partner, a nie drogowskaz
Największy żal branża ma jednak do administracji. Przewoźnicy czują się odsyłani od okienka do okienka. Minister infrastruktury mówi, że to sprawa finansów, minister finansów, że to sprawa polityki społecznej.
ZMPD żąda, by Minister Infrastruktury wziął sprawę na klatę i stał się ambasadorem branży, która wypracowuje potężną część polskiego PKB.
