Pomnik Adama Mickiewicza. List Mickiewicza pod młotkiem w Niemczech. Resort kultury pilnie ruszył do akcji
List Mickiewicza pod młotkiem w Niemczech. Resort kultury pilnie ruszył do akcji Fot. PaulSat / Shutterstock

Cenny list napisany własnoręcznie przez Adama Mickiewicza został sprzedany na niemieckiej aukcji internetowej za ponad 55 tys. zł. Wywołane do tablicy Ministerstwo Kultury poinformowało o dokładnym prześwietleniu historii dokumentu i wyjaśniło, dlaczego ostatecznie nie zablokowało licytacji unikatowego rękopisu.

REKLAMA

Cenny list napisany własnoręcznie przez Adama Mickiewicza został sprzedany na niemieckiej aukcji internetowej za ponad 55 tys. zł. Jak podaje serwis Interia Biznes, o dwustronicowy dokument z okresu Wielkiej Emigracji do samego końca walczył kolekcjoner z Wielkiej Brytanii, jednak ostatecznie przetarg wygrał Polak, podbijając stawkę w finale o 500 euro.

Niezwykły list Adama Mickiewicza sprzedany w Niemczech

Do transakcji doszło 8 lipca na globalnej platformie Catawiki, gdzie dokument wystawiła lipska galeria sztuki Anabel Walter. O aukcji zrobiło się głośno w kraju dzięki wpisowi europosła PiS Michała Dworczyka. Polityk zaalarmował opinię publiczną o pojawieniu się unikatowego rękopisu wieszcza na zagranicznym portalu i apelował do instytucji państwowych o szybkie działanie, podkreślając wyjątkową wartość narodową tego dokumentu.

Nie jest to zresztą jedyny przypadek, gdy niezwykły obiekt trafia w prywatne ręce po zaciętej licytacji. W podobny sposób w Paryżu za rekordową kwotę poszedł szkielet triceratopsa Big John, również wylicytowany przez zagranicznego kolekcjonera.

"Na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych pewien Niemiec wystawił oryginalny, unikatowy list Adama Mickiewicza. Aukcja kończy się dziś za 12 h. Pytanie czy Ministerstwo Kultury wie o tej aukcji, czy nabędzie/odzyska tak ważną dla polskiej kultury i dziedzictwa narodowego pamiątkę i czy Ministerstwo ustaliło/ustala skąd obywatel Niemiec posiada rękopis Adama Mickiewicza?" – czytamy we wpisie.

Licytowany rękopis to zapisany w języku polskim, dwustronicowy tekst z lat 1840–1853. Z opisu licytacji wynika, że arkusz o wymiarach 20,5 x 13,3 cm jest w dobrym stanie, a poeta wspomina w nim o Wincentym Polu i Boguszu Stęczyńskim. Dokument pochodzi z burzliwego okresu emigracyjnego, który zamknęła tajemnicza śmierć polskiego wieszcza w Konstantynopolu w 1855 roku.

Pamiątka z czasów Wielkiej Emigracji wyceniona na... 200 euro

Dom aukcyjny reklamował rękopis wieszcza jako unikatową perełkę europejskiego romantyzmu, choć początkowo wycenił go zaledwie na 230–280 euro. Ta rozbieżność między estymacją a finalną kwotą dobrze pokazuje mechanizm rynku. W INNPoland pisaliśmy już jak inwestować w sztukę i realnie zarabiać na zabytkowych obiektach. Dla porównania, w tym samym czasie, gdy najdroższe obrazy świata osiągają na aukcjach setki milionów dolarów, rękopis narodowego wieszcza zmienił właściciela za kwotę wielokrotnie niższą.

Rzeczniczka resortu Magdalena Dorożała wyjaśniła w rozmowie z "Faktem", że ministerstwo nie bierze udziału w licytacjach ani nie kupuje na własną rękę dzieł sztuki czy historycznych dokumentów.

Urzędnicy zapewnili jednak, że przed startem aukcji dokładnie prześwietlili historię rękopisu. Sprawdzono go w rejestrze strat wojennych oraz w ogólnokrajowej bazie zabytków skradzionych lub nielegalnie wywiezionych z kraju. Warto dodać, że sprawy restytucyjne czasem kończą się sukcesem. W ostatnim czasie Niemcy oddają Polsce skarby narodowe, w tym średniowieczne rękopisy i królewskie pamiątki zrabowane podczas wojny.

– Przedmiotowy list został zweryfikowany zarówno w bazie strat wojennych, jak i w krajowym wykazie zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem. Dokument nie figuruje w żadnym z tych rejestrów, w związku z czym ministerstwo nie dysponowało podstawami prawnymi do podjęcia działań zmierzających do wstrzymania lub zablokowania aukcji – wyjaśnia Dorożała, cytowana przez "Fakt".

Sonda

Jak oceniasz postawę Ministerstwa Kultury wobec aukcji z rękopisem wieszcza?

2 odpowiedzi