
Podwyżki w polskich sklepach wyraźnie tracą impet. W czerwcu 2026 roku wzrost cen jest niższy niż w ostatnich miesiącach. Szczególnie wychamowały ceny żywności, a wojna cenowa dyskontów oraz sezonowy wysyp owoców i warzyw skutecznie duszą drożyznę.
Produkty w sklepach nadal drożeją, ale coraz wolniej. Ceny wyhamowują kolejny miesiąc z rzędu. Jak wynika z raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych", autorstwa UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito, w czerwcu 2026 roku codzienne zakupy w Polsce były droższe o 2,7 proc. niż rok temu. Sytuacja wygląda lepiej niż w poprzednich miesiącach: w maju zakupy rok do roku były droższe o 3,4 proc., a w kwietniu o 3,7 proc.
Ceny w sklepach hamują. Jest lepiej niż w maju i kwietniu
W badaniu przeanalizowano 17 kategorii najczęściej kupowanych produktów, w tym m.in. chemię gospodarczą, żywność, napoje czy produkty higieny osobistej. Jeszcze niedawno część ekspertów ostrzegała, że inflacja znów pręży muskuły, jednak najnowsze odczyty pokazują, że tempo podwyżek realnie słabnie i że w sklepie płacimy mniej, niż sugerują prognozy.
– Tempo wzrostu cen w sklepach kolejny miesiąc z rzędu wyhamowuje. Tak jest z drobnym wyjątkiem już od roku. I jest to trend, który z grubsza odpowiada zmianom ogólnego wskaźnika inflacji. Warto tylko zwrócić uwagę na różnicę między obiema wielkościami. Wskaźnik cen w sklepach detalicznych w czerwcu 2026 roku był wyższy o 0,2 punktu procentowego od GUS-owskiego szybkiego odczytu inflacji. Jednak nawet ta rozbieżność się redukuje. Jeszcze kilka miesięcy temu różnica wynosiła ponad 1 punkt procentowy – zauważa dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito, cytowany w komunikacie prasowym.
Dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito wyjaśnia, że rozbieżność wynika z różnic w koszykach badawczych. Sklepowa analiza obejmuje tylko 17 kategorii produktów, podczas gdy inflacja CPI uwzględnia też usługi, energię czy transport. Ten sam mechanizm sprawia, że zakupy są coraz droższe, choć inflacja spada – paradoks da się wytłumaczyć właśnie różną zawartością koszyków. W czerwcu ogólny wskaźnik CPI mocno zbił spadek cen paliw – o 7,4 proc. w ujęciu miesięcznym – oraz obniżona stawka VAT, która zmniejszyła koszty logistyki.
Zobacz także
Żywność drożeje najwolniej: tańsze surowce i sezon na warzywa
W zeszłym miesiącu sama żywność była droższa tylko o 1,9 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy w poprzednich miesiącach wzrosty wynosiły 2,4 proc. i 3,3 proc. Według dr Łopatki drożyznę na półkach hamowały niższe ceny surowców, które przełożyły się na tańszą produkcję.
Dodatkowo czerwiec w pełni rozpoczął sezon na krajowe warzywa i owoce, które zwiększyły podaż i naturalnie wyhamowały presję cenową.
Spadek cen a wojna cenowa sklepów
– Ważnym elementem jest bardzo silna konkurencja pomiędzy sieciami handlowymi. Na rynku wciąż trwa otwarta wojna cenowa dyskontów, a podstawowe artykuły spożywcze, takie jak mąka, olej rzepakowy, masło, mleko czy mięso, są wykorzystywane w walce wizerunkowej o klienta – tłumaczy dr Agnieszka Łopatka. Najlepiej widać to na dziale nabiału, np. Lidl obniżał ceny masła, co jeszcze rok temu było to nie do pomyślenia. Coraz większa liczba promocji obniża średni poziom cen płaconych przez konsumentów, a sklepy na wojnie cenowej szastają rabatami.
Jednocześnie przedstawiciele branży przetwórczej zwracają uwagę, że część cen promocyjnych nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów surowców, produkcji, logistyki i energii. To pokazuje, jak silna jest obecnie presja konkurencyjna w handlu detalicznym. Istotnym czynnikiem jest także tzw. sezonowość.
Ceny żywności rosną wolniej niż inne kategorie, ale dr Marek Szymański podejrzewa, że sklepy podniosły swoje marże. Choć od października 2025 roku koszty produkcji w przemyśle spożywczym spadają (w maju o 4 proc. r/r według GUS), na półkach wciąż widać niewielkie wzrosty. Ekspert przypomina jednak, że statystyki te nie obejmują żywności z importu.
Sytuacja w sklepach lepsza niż przewidyali eksperci
Eksperci z UCE Research przypominają, że w ostatnich miesiącach pojawiło się wiele czynników powodujących wzrost cen, jak np. napięcia geopolityczne czy zmiany na rynkach surowców. Podwyżki okazały się jednak mniejsze niż przewidywano. Dr Agnieszka Łopatka dodaje, że pomógł mocny złoty, który obniżył koszty importu. Przypomina też, że ceny w sklepach reagują z kilkumiesięcznym opóźnieniem, więc czerwcowy wynik to efekt dobrej sytuacji z wiosny, a nie ostatnich napięć.
Raport powstał na podstawie analizy blisko 100 tys. cen ponad 100 popularnych produktów z 17 kategorii. Badanie objęło przeszło 45,5 tys. sklepów, w tym wszystkie działające w Polsce dyskonty, hipermarkety, supermarkety oraz sieci convenience i cash&carry. Twórcy raportu podkreślają, że zebranych danych nie należy utożsamiać z oficjalnymi wskaźnikami inflacji ani traktować jako miary ogólnego tempa wzrostu czy spadku cen w gospodarce.
0 odpowiedzi






