
Orlen znalazł się w centrum gorącej dyskusji po publikacji danych dotyczących sprzedaży paliwa do Ukrainy. W sieci szybko pojawiły się wyliczenia sugerujące, że litr oleju napędowego trafiał za wschodnią granicę za około 2,94 zł. Czy koncern rzeczywiście sprzedaje paliwo Ukraińcom taniej niż Polakom? Odpowiedź jest bardziej złożona, niż wskazują internetowe wpisy, które skłócają opinię publiczną.
Burzę w internecie wywołały informacje dotyczące dostaw z 2025 roku. Według opublikowanych danych Grupa Orlen sprzedała na Ukrainę ponad 2,43 mld litrów oleju napędowego o wartości około 7,16 mld zł. Po podzieleniu tych liczb wychodzi średnia cena 2,94 zł za litr. Wynik zaczęto porównywać z cenami na polskich stacjach benzynowych. Polski koncern przekonuje jednak, że takie zestawienie nie pokazuje rzeczywistego obrazu i prowadzi do błędnych wniosków.
Orlen wyjaśnia różnice w cenach paliw. Klucz tkwi w sposobie rozliczania
Najważniejsza różnica dotyczy sposobu liczenia ceny. Kwota około 2,94 zł oznacza cenę eksportową netto. Nie zawiera podatku VAT, akcyzy ani innych krajowych opłat, które są doliczane do paliwa sprzedawanego kierowcom w Polsce. Podatki odpowiadają za znaczną część kwoty widocznej na dystrybutorze.
Orlen podkreśla, że paliwo przeznaczone na eksport wyceniane jest według światowych notowań rynku paliw. Do ceny doliczane są koszty transportu oraz marża sprzedawcy. Sprzedaż do Ukrainy ma charakter komercyjny, a spółka zaznacza, że osiąga na niej zysk tak samo, jak przy innych transakcjach handlowych.
Zobacz także
Orlen odpowiada na zarzuty. Spółka wskazuje, gdzie pojawił się błąd
W oficjalnym stanowisku koncern wskazał, że porównanie ceny eksportowej z detaliczną ceną na polskich stacjach zestawia dwie zupełnie różne wartości. Cena dla kierowcy obejmuje wszystkie podatki i opłaty obowiązujące w kraju, natomiast eksport rozliczany jest na innych zasadach.
Spółka zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny element. Po odliczeniu podatków od krajowej ceny paliwa okazuje się, że średnia hurtowa cena netto w Polsce była niższa od średniej ceny paliwa eksportowanego do Ukrainy. Oznacza to, że samo wyliczenie 2,94 zł za litr nie pozwala ocenić, czy paliwo rzeczywiście było sprzedawane taniej.
Orlen rozwiewa wątpliwości. Kierowcy powinni znać ten mechanizm
Dla osób tankujących samochody najważniejszy wniosek jest prosty. Cena widoczna na stacji paliw składa się nie tylko z wartości samego paliwa, lecz także z podatków, opłat i kosztów dystrybucji. Zestawianie jej z ceną eksportową netto prowadzi do mylących porównań, które szybko rozchodzą się w mediach społecznościowych i wywołują niepotrzebną burzę.
Cała sprawa pokazuje, jak łatwo pojedyncza liczba może wywołać ogromne emocje. Warto zawsze sprawdzić, czego dokładnie dotyczą publikowane dane i czy porównywane wartości zostały obliczone według tych samych zasad. Dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy różnice w cenach paliw rzeczywiście istnieją.
Czy uważasz, że sposób prezentowania cen paliw przez spółki powinien być bardziej przejrzysty?
4 odpowiedzi






