Mężczyzna zaskoczony, że ktoś zabiera mu tabliczkę z adresem miejsca zamieszkania.
Koniec z adresem zameldowania. Stary system trafia na polityczny złom Fot. CanvaAI/Canva Montaż: InnPoland.pl

Rząd chce zastąpić adres zameldowania adresem zamieszkania, a nowe zasady mają całkowicie zmienić sposób, w jaki obywatele kontaktują się z urzędami. Meldunek, który przez dekady był obowiązkowym elementem życia Polaków, ma odejść do historii. Resort spraw wewnętrznych przekonuje, że nowe rozwiązanie uprości formalności i sprawi, że państwowe rejestry w końcu będą odzwierciedlały rzeczywistość.

REKLAMA

MSWiA pracuje nad przepisami, które mają wejść w życie w 2028 roku. Zamiast adresu zameldowania w rejestrze PESEL pojawi się adres zamieszkania. Dane będą automatycznie trafiały do innych państwowych rejestrów, a zgłoszenie nowego miejsca pobytu będzie można zrobić przez aplikację mObywatel. Zmiana ma ułatwić życie milionom osób, które od lat mieszkają pod innym adresem niż ten wpisany w dokumentach.

Polska chce pożegnać adres zameldowania. Po co w ogóle powstał ten system?

Adres zameldowania nie pojawił się przypadkiem. Jego korzenie sięgają XIX wieku, gdy państwo zaczęło tworzyć nowoczesny system ewidencji ludności. W Polsce rozwiązanie rozwijano od czasów Księstwa Warszawskiego, następnie ujednolicono je rozporządzeniem z 1928 roku. Po II wojnie światowej system został zachowany, a w PRL znacząco rozbudowany.

Meldunek stał się narzędziem władz do kontrolowania ludności i monitorowania miejsca pobytu obywateli. Szczególnie po ustawie z 1974 roku. Trzeba było zameldować się w ciągu czterech dni od przyjazdu do nowego miejsca, a brak dopełnienia formalności mógł skończyć się grzywną, naganą, a nawet karą ograniczenia wolności.

Stary system już nie działa tak jak kiedyś. Dlaczego rząd chce zlikwidować adres zameldowania?

Dzisiejsza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Miliony Polaków wynajmują mieszkania, przeprowadzają się za pracą albo studiami i bardzo często nie aktualizują meldunku. Efekt jest prosty. Urzędowa korespondencja trafia pod niewłaściwy adres, postępowania administracyjne trwają dłużej, a dane w rejestrach przestają odpowiadać temu, gdzie ludzie naprawdę mieszkają.

Teraz, zamiast meldunku będzie liczyć się faktyczne miejsce zamieszkania wpisane do rejestru PESEL. Taki adres będzie wykorzystywany przez administrację, a jego zgłoszenie stanie się prostsze dzięki aplikacji mObywatel. Zyskać mają również samorządy, które otrzymają dokładniejsze informacje o liczbie mieszkańców, co ułatwi planowanie inwestycji czy wydatków z lokalnych budżetów.

Koniec z meldunkiem oznacza konkretne zmiany. Co zmieni się dla zwykłego Kowalskiego?

Największą zmianą będzie koniec sytuacji, w której oficjalne pisma trafiają do miejsca, w którym od dawna nikt nie mieszka. Rząd zapowiada, że dane o adresie zamieszkania będą automatycznie przekazywane między rejestrami, dzięki czemu wiele spraw urzędowych ma przebiegać szybciej i bez konieczności wielokrotnego podawania tych samych informacji.

Na zmianach skorzystają również właściciele mieszkań. Resort zapowiada możliwość weryfikacji osób zgłaszających dany lokal jako miejsce zamieszkania oraz kary za składanie fałszywych oświadczeń. Jeśli plan uda się zrealizować zgodnie z harmonogramem, od 2028 roku adres zameldowania zniknie. To może być koniec jednego z administracyjnych symboli PRL.

Sonda

Czy popierasz likwidację adresu zameldowania?

10 odpowiedzi